Nie tylko Ganni. 5 duńskich marek, które pokochasz

417
źródło: harpersbazaar.com.sg

Fashion week w Kopenhadze to dzisiaj jedna z najciekawszych imprez modowych w sezonie. Duńskie marki spełniają marzenia każdego – od ultrakonserwatywnych minimalistów, aż po najbardziej kolorowe ptaki.

Jedna z najpopularniejszych dziś duńskich marek – GANNI – światowe ulice podbiła dobrych kilka sezonów temu. Miks kolorów i printów zachwycił blogerki i influencerki, a projekty z metką GANNI stały się z miejsca hitami sprzedaży. Na propozycje Duńczyków szybko zareagowały sieciówki. Nie trzeba było długo czekać by wylansowane przez GANNI kolorowe swetry, kowbojki i sukienki baby doll pojawiły się w sekcjach „MUST HAVE”. Podobno kopiowanie to najwyższa forma uznania. W takim razie marka GANNI osiągnęła już szczyt. Czy inne będą w stanie powtórzyć sukces na taką skalę?

Oto pięć duńskich marek, które mają na to szansę.

DESIGNER REMIX

Nienajmłodsza, ale zdecydowanie jedna z najbardziej stabilnych duńskich marek. Stawia na ekologię, zrównoważone podejście – nie tylko do mody, ale do życia w ogóle. Charlotte Eskildsen założycielka i dyrektor kreatywna marki tak opisuje misję DESIGNER REMIX:

Chcę tworzyć wieczne przedmioty – modę, którą kobiety będą przechowywać w swoich szafach przez dziesięciolecia.

Proste, oversizowe projekty, ze zdecydowaną przewagą tailoringu, znajdują wyznawczynie wśród fanek minimalizmu a’la #OldCeline czy Stella McCartney. Podczas minionego CPHFW Eskildsen ogłosiła „wyzwanie” DESIGNER REMIX. W skrócie – marka ma dwa wyjścia – albo tworzy wyłącznie z ekologicznych surowców, albo porzuca dany projekt. Do tego samego twórczyni DESIGNER REMIX namawia także inne marki.

Ponadczasowe i…ekologiczne. Czego chcieć więcej?

Lovechild1979

Zwiewne sukienki, kolorowe spódnice, nadruki i hafty w superdziewczęcym klimacie. Lovechild 1979 podąża w kierunku GANNI, ale w tym przypadku kobiecość stoi przed trendami. Miło popatrzeć, jeszcze milej założyć.

Mads Nørgaard

Uwielbiany przez blogerki – król kraty, pasków i kolorów. Z jednej strony proste fasony, z drugiej miks barw wyłącznie dla odważnych. Jeżeli śledzicie uważnie streetstyle istnieje duża szansa, że widzieliście już kraciasty płaszcz Norgaarda (stworzony jak pod zdjęcie na Instagramie) czy pasiaste topy w niecodziennych kolorach.

HOLZWEILER

Jeżeli istnieje kategoria „typowego, skandynawskiego look’u” to Holzweiler w pełni się w nią wpisuje. To marka budząca ciekawość. Nie ujawnia o sobie wiele, używanie aparatów na pokazach jest zabronione. Sama decyduje kiedy i o czym chce poinforomować świat. Powstała zaledwie 7 lat temu, zaczynając od… szalików. Pierwsza, pełna kolekcja Holzweiler pojawiła się na rynku w 2014 roku i szturmem podbiła – najpierw Danię, potem resztę świata. Doceniana przez najlepszych (m.in. Vogue) świadomie buduje swój wizerunek. Kolekcje Holzweiler to dużo szalików (oczywiście!), swterów, trochę dżinsu (westernowe koszule z przeszyciami to hit), minimalistyczne sneakersy. Ma być ciepło i wygodnie. Przy okazji – jest ultramodnie.

View this post on Instagram

@alexcarl working her magic on set

A post shared by HOLZWEILER (@holzweiler) on

STINE GOYA

Marka, której prezentacja wywołała chyba największy zachwyt podczas tegorocznego fashion weeku w Kopenhadze. W starej bibliotecznej sali Stine Goya zorganizowała pokaz tańca. Modelki (a raczej tancerki) wystąpiły w strojach, które bez przeszkód mogłyby stanąć w szranki z haute couture. Czego tam nie było. Warstwy, cekiny, tiule, printy, kolory i tekstury. Słowem – wszystko z czego Stine Goya zasłynęła na świecie. Zdecydowanie najbardziej „odważna” z duńskich marek (przy okazji jedna z najbardziej ekologicznych), zostawiająca konkurencję daleko w tyle.. Kropki, kwiaty, pióra, paisley w jednej stylizacji? Żaden problem. Dress code kobiety Stine Goya to czysty maksymalizm.

Przeczytaj również >>> Trendy prosto z Copenhagen Fashion Week