#TalentHunt: Martyna Mierzejewska – „Nowy Jork nauczył mnie fotografii ulicznej”

317

Od zera do milionera – tak w skrócie możemy opisać drogę do sukcesu Martyny Mierzejewskiej, bohaterki naszego kolejnego wywiadu z cyklu #TalentHunt. Zaczynając swoją przygodę z fotografią uliczną, Martyna nie potrafiła posługiwać się profesjonalnym aparatem. Dziś regularnie robi zdjęcia dla Esquire Singapore czy realizuje kampanie dla Vandy Novak, Elementy Wear, Affair. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że Martyna fotografuje głównie mężczyzn i to właśnie w tej niszy odnosi sukcesy. 

Z Martyną rozmawiamy o jej początkach fotografowania, o Nowym Jorku, o pokazach mody, o pasji, jaką jest robienie zdjęć… Afroamerykanom, o modzie męskiej i nie tylko. Przeczytajcie. 

Natalia Tokarz: Martyna, czym się zajmujesz?

Martyna Mierzejewska: Zajmuję się fotografią mody streetowej. Moim celem jest pokazywanie mody męskiej: street style, backstage, pokazy oraz… fotografie Afroamerykanów. Podróżuję po Europie i fotografuję mężczyzn. Głównie z Londynu, Mediolanu, Florencji i Paryża. Zbieram także materiały do autorskiego projektu WHY NEW YORK? Z zamysłu ma być to pięknie wydany album ze zdjęciami świetnie ubranych mężczyzn z różnych europejskich miast oraz z Nowego Jorku. 

Jak zaczęła się Twoja przygoda z fotografią? Czy uczęszczałaś na kursy fotograficzne?

10 lat temu zaczęłam interesować się modą męską. Przeglądałam fotografie z tygodni mody, inspirowałam się tym, co ludzie noszą na ulicach dużych miast. Marzyłam wówczas o znalezieniu się na nowojorskim tygodniu mody. Wtedy też fotografia wydawała mi się skomplikowana. W wieku 26 lat wyjechałam do Stanów Zjednoczonych na program Au Pair, który całkowicie zmienił moje życie. Nowy Jork zainspirował mnie do kupna pierwszego aparatu. Początkowo nie potrafiłam się nim nawet dobrze posługiwać. Kiedy robiłam zdjęcia, skupiałam się na architekturze miasta, bo wydawało mi się to łatwiejsze. Z czasem zaczęłam zauważać piękno i nietuzinkowy styl mieszkańców Nowego Jorku. Chciałam uwiecznić fantastyczne stylizacje. Nie zwracałam uwagi na perspektywę, jakość zdjęć – po prostu miałam swój cel, który szybko przerodził się w pasję. Gdyby nie Nowy Jork, z pewnością nie zajmowałabym się fotografią. Każdą wolną chwilę poświęcałam na zdjęcia. Nigdy nie uczęszczałam na kursy fotograficzne. Jestem samoukiem, wszystko robię intuicyjnie. Poznałam wielu fotografów, którzy dawali mi wskazówki techniczne. Mój styl robienia zdjęć bardzo szybko się wyklarował. Z racji tego, że przez wiele lat oglądałam zdjęcia z tygodni mody, ten punkt widzenia zakorzenił się we mnie. 

Dlaczego zdecydowałaś się robić zdjęcia mężczyznom, a zwłaszcza Afroamerykanom? Co Cię w nich urzeka, inspiruje?  

Kobieca moda w porównaniu do męskiej jest dla mnie nudna. Oczywiście fotografuję kobiety, ale dokonuję zdecydowanie większej selekcji. Chcę, aby wszystko było spójne. Mam strategię, której się trzymam i styl, z którym chciałabym być kojarzona za granicą. Postawiłam sobie za cel pokazywanie piękna i różnorodności. Dzięki wyjazdowi do Stanów Zjednoczonych zmieniłam sposób postrzegania drugiej osoby. Potrafię spojrzeć na człowieka i widzę coś, czego inni nie dostrzegają. Zakochałam się w Afroamerykanach, ich poczuciu estetyki (mężczyźni wyglądają genialnie), otwartości. A Afro Punk to moja ulubiona impreza muzyczna, którą zawsze chętnie fotografuję. 

portfolio Martyna Mierzejewska

Jak udało Ci się dostać na backstage męskich NFW i tam fotografować ludzi? 

Na początku wszystko wydaje się dosyć skomplikowane. Nie wiedziałam, z kim się kontaktować, jak dostać się na pokazy. Pierwszy fashion week był dla mnie eksperymentem. Dużo się wtedy nauczyłam i wiedziałam, co robić przy kolejnych edycjach. Jeśli chcemy fotografować sam street style to wystarczy iść w miejsca, gdzie odbywają się pokazy. Natomiast, jeżeli zależy nam na dostaniu się na pokaz lub backstage jako fotograf, trzeba wysyłać maile do agencji danego projektanta. Oczywiście musimy przedstawić swoje portfolio, podać informację dla kogo pracujemy i w jakim celu robimy materiał. Kiedy agencja ma nas już w bazie i regularnie uczęszczamy na pokazy, sami wysyłają zaproszenia. Warto także zaprzyjaźnić się ze specjalistami od PR-u. Czasem nawet zwykły komunikat o pracy dla magazynu XYZ pomaga ;) 

Myślę, że dzięki mojemu uporowi i ambicji udało mi się przebić i fotografować 90 procent męskich tygodni mody. Muszę jednak dodać, że pracę ułatwił mi zasięg męskich pokazów mody, które są zdecydowanie mniejsze niż kobiece. Wygląd fotografa wbrew pozorom to też istotny element, choćby w nawiązywaniu kontaktów. Często podchodzą do mnie ludzie i mówią, że świetnie wyglądam albo, że mam fajne włosy. Sama staram się również zagadywać. Nie lubię stać na uboczu i jedynie fotografować. 

Czego nauczyły Cię tygodnie mody? A czego fotografowanie ludzi na ulicy?

Tygodnie mody nauczyły mnie przede wszystkim fotografii street style i pracy pod presją czasu. Jestem perfekcjonistką i uchwycenie odpowiedniego kadru w tak dynamicznych realiach jest bardzo trudne. A tutaj liczą się przecież sekundy. Z fotografowaniem ludzi na ulicy jest podobnie. Jednak w tym wypadku mogę nawiązać relację z ludźmi, których nie znam. Kiedyś miałam problem, żeby podejść do nieznajomego, dziś bardzo to lubię. 

Muszę przyznać, że jestem zafascynowana Twoimi zdjęciami. Opowiedz o specyfice Twojej pracy. Jak udaje Ci się uchwycić tylu świetnie ubranych ludzi?

Od samego początku działam według swojej strategii i fotografuję tylko osoby, które są dla mnie wyraziste, charakterystyczne. Wolę sfotografować kogoś, kogo nikt nie zna niż znanego influencera. Chcę promować nieznane jeszcze twarze o ogromnym potencjale. Chociaż fotografowałam ludzi w dzielnicy SoHo, czasami ciężko było mi znaleźć kogoś w moim stylu. Kiedy już znalazłam taką osobę, podchodziłam do niej, przedstawiałam się i zawsze komplementowałam. Bardzo się cieszę, że coraz więcej ludzi na świecie dostrzega moje zaangażowanie i ciężką pracę. Zależy mi na tym, aby wszystko było w podobnej estetyce. A niestety, trzeba zrobić bardzo dużo zdjęć, żeby złapać TEN kadr. 

portfolio Martyna Mierzejewska

Stworzyłaś dwa projekty: WHY NEW YORK? i STREET FASHION. Co chciałabyś nimi osiągnąć?

Zawsze marzyłam o tym, żeby tworzyć autorskie projekty w Nowym Jorku angażujące jednocześnie ludzi. Nowojorczycy bardzo mnie inspirują, dlatego postanowiłam stworzyć coś swojego. Street Fashion dotyczy mody streetowej, a Why New York? fascynujących osób, które spotykałam na ulicach Wielkiego Jabłka. Przeprowadzałam z nimi krótkie wywiady i robiłam zdjęcia. Na pewno będę kontynuować ten projekt jak wrócę do Nowego Jorku. Moim marzeniem jest jego publikacja w magazynie Time Out oraz wydanie albumu.  

Współpracujesz z Esquire Singapore. To ogromne wyróżnienie dla fotografa. Czy współpraca z tym magazynem jest łatwa? Musimy wziąć jednak pod uwagę to, że mówimy o rynku azjatyckim, który jest inny niż rynek europejski lub amerykański. Masz wolną rękę czy raczej z góry narzucone konwencje? 

Kiedy wróciłam do Europy, zaczęłam wysyłać maile do wszystkich możliwych magazynów męskich. Jednym z nich, który odezwał się do mnie był właśnie Esquire Singapore. Zaczęliśmy współpracę rok temu w czerwcu podczas Pitti Uomo i MFW. Na tyle polubiłam się z redaktorem naczelnym, że ta współpraca trwa do dzisiaj. Na szczęście mam wolną rękę i fotografuję tylko to, co mi się podoba. Bardzo cieszę się z tej współpracy, ponieważ Esquire Singapore ma duże poważanie wśród ludzi, których fotografuję na Pitti Uomo czy na MFW. A to pomaga w nawiązywaniu kontaktów. 

Skupiasz się głównie na mężczyznach w swoich pracach. Czy uważasz, że mężczyźni są trochę po macoszemu traktowani w świecie mody? Odkąd zaczęłaś fotografować modę uliczną, czy widzisz na przestrzeni tych lat zmiany w modzie męskiej (więcej fotografów, stylizacje warte uchwycenia)? W którym mieście, jak do tej pory, widziałaś najwięcej świetnie ubranych mężczyzn?

Uważam, że faceci ubierają się genialnie. Maja nie tyle co niesamowite wyczucie stylu, ale odnoszę wrażenie, że nie robią tego na pokaz jak kobiety. Jestem zakochana w modzie męskiej. I tak naprawdę nie ma wielu fotografów, których celem są mężczyźni. Dla mnie jest to ogromna nisza, która ma niesamowity potencjał, dlatego swoja przyszłość wiążę tylko z tym rodzajem fotografii. A najbardziej stylowych mężczyzn można znaleźć oczywiście na ulicach Nowego Jorku, Londynu i we Włoszech.

Co Cię inspiruje w NYC? 

Ludzie i piękne miejsca. Zawsze powtarzam, że Nowy Jork to miłość mojego życia. Ostatnio zakochuję się też we Florencji. Bardzo podoba mi się również Londyn. Natomiast to Nowy Jork jest dla mnie numerem jeden. Tam zaczęłam swoją przygodę z fotografią, poznałam niesamowitych ludzi. No i najlepsze vintage shopy są w Nowym Jorku!

Współpracujesz także z wieloma polskimi markami. Czym różni się fotografia stricte pod klienta od tej, która jest Twoim znakiem rozpoznawczym? 

Mam to szczęście, że marki coraz częściej stawiają na moją estetykę i nie muszę dużo zmieniać. Pracuję z naprawdę świetnymi markami: Vanda Novak, Elementy Wear, Przywara-Strzałka, Affair. Obecnie tworzę team ze wspaniałą modelką – Samuelą Górską, której uroda oraz styl idealnie wpisują się w moje kryteria. Jednak nie zawsze jest tak, że mam super modelkę, która wie, na czym polega street style. Niestety ciężko jest jeszcze robić taką fotografię w Polsce. Staram się dawać z siebie 100 procent przy każdej sesji, jednak to, co robię tutaj a za granicą różni się diametralnie. 

portfolio Martyna Mierzejewska

Jakie masz plany na przyszłość? W którym kierunku chciałabyś się rozwijać? 

Mam bardzo dużo planów i na pewno będę rozwijać się w różnych kierunkach. Chciałabym zacząć fotografować wydarzenia muzyczne, koncerty raperów za granicą, a nawet wydarzenia sportowe. Marzy mi się fotografia edytorialowa, ale z uwzględnieniem ludzi o różnych kolorach skóry. W tym momencie zaczynam pracę nad własną kolekcją i już mam w głowie koncept na kampanię. Mało kto wie, ale zajmuję się też personal vintage shoppingiem i w tym kierunku na pewno będę również więcej działać, bo vintage to przyszłość. 

Zdradź nam swoje marzenie fotograficzne. 

Praca dla GQ. Marzy mi się fotografować street style dla nich. I tak też będzie ;) 

Twoje dotychczasowe największe osiągnięcie? 

Poznawanie ludzi z całego świata i odnalezienie swojego stylu w fotografii. Bardzo się cieszę, że ludzie, na których mi zależy, chcą ze mną współpracować. Staram się być rozpoznawalna głównie za granicą, dlatego też nawiązuję kontakty z zagranicznymi stylistami, fotografami. Niedawno poznałam stylistę z Ghany, który stylizował najnowszy teledysk Beyonce. Nigdy nie wiesz, kogo spotkasz w swoim życiu. I to jest ekstra! 

Jaką radę dałabyś tym, którzy chcieliby rozwijać się w fotografii, ale brak im odwagi lub podobnie jak Ty początkowo, twierdzą, że się do tego nie nadają? 

Trzeba robić bardzo dużo zdjęć. Szukać swojego stylu w fotografii i nie kopiować tych, co odnieśli już sukces. Zajmować się tym, co sprawia nam przyjemność, bez względu na opinie. Ciągle słyszę, że moda męska to nie to samo co kobieca, że nie ma tylu zleceń. Nie zgodzę się z tym. Widzę ogromny potencjał właśnie w modzie męskiej. Z doświadczenia wiem, że otaczanie się ludźmi z branży również jest kluczowe. Na samym początku przygody z fotografią niezwykle istotne jest wsparcie ze strony innych fotografów. Uwierz, że wielokrotnie rzucałam fotografię, bo w pewnym momencie przestałam wierzyć, że to ma sens. Na szczęście moja determinacja i pomoc przyjaciół doprowadziły mnie do miejsca, w którym jestem dzisiaj. I z tego jestem dumna! 

portfolio Martyna Mierzejewska

>>> CZYTAJ RÓWNIEŻ: #TalentHunt: Mary Wyszomierska „Jak dostałam się na staż do DIOR”