#TalentHunt: Bart Pacult: „Współpracowałem z Riccardo Tisci”

2598
Bart Pacult @facebook

Staże w luksusowych londyńskich domach handlowych, praca u boku Riccardo Tisci, doświadczenia pełne anegdot na miarę scenariusza „Diabeł ubiera się u Prady” i…determinacja oraz ciężka praca. Przedstawiamy kolejnego bohatera naszego cyklu #TalentHunt – Barta Pacult, PR & Digital Marketing Freelancera. 

Z Bartem, a właściwie Bartkiem, rozmawiamy nie tylko o imponujących stażach w Liberty, Selfridges, pracy dla Harrodsa, Mulberry, Burberry, przygotowaniu stylizacji dla Duy Lipy i Naomi Campbell czy pracy w Make Up For Ever. Bartek zdradza nam także swoje tzw. golden tips rozmów rekrutacyjnych, opowiada niezwykłe anegdoty z londyńskiego świata mody i nie boi się otwarcie mówić o realiach pracy w branży. Przeczytajcie, i w międyczasie wpadnijcie na jego Instagram – artystyczny miszmasz przeplatany ze zdjęciami z podróży, londyńskimi stylizacjami i fascynującymi relacjami ze staży czy backstage’ów. 

Powiedz Bart, czym zajmujesz się na co dzień? 

Jestem PR i digital marketing freelancerem oraz content kreatorem. Dodatkowo, czasami zajmuję się też stylizacją i fotografią modową. Na co dzień tworzę content w postaci zdjęć, IG stories i wideo dla kilku modowych firm oraz na mój Instagram (@bartpacult). Oprócz tego, zajmuję się współpracami z magazynami modowymi oraz influencerami dla kilku marek modowych.

Co studiowałeś i jak Twoje studia wpłynęły na znalezienie pracy w branży?

Ukończyłem Fashion Management & Marketing na uczelni Richmond, the American University in London. Jest to prywatny amerykański uniwersytet w Londynie, którego motto brzmi: „United in Diversity”, a to oznacza, że kładzie się nacisk na otwartość i pozytywne nastawienie wobec studentów wszystkich nacji. Co ciekawe, to jedyna uczelnia oferująca podwójną akredytację – otrzymując dyplom, jesteś zarówno wykształcony według brytyjskich, jak i amerykańskich standardów. Muszę przyznać, że te prestiżowe tytuły robią wrażenie na każdym podczas rozmów rekrutacyjnych. A sam fakt, że w gronie absolwentów mamy Gaię Trussardi (CEO i dyrektor kreatywną marki Trussardi) czy Księcia Luksemburgu – Louis, jest dosyć ekscytujący. Z kolei moimi koleżankami z roku była następczyni tronu Królestwa Malezji oraz baronowa Liechtensteinu. Pomimo obecności takich właśnie osobistości, nikt nie czuje się odrzucany czy nieszanowany. 

Podczas studiów nacisk kładziony jest na zdobycie praktycznego doświadczenia w przemyśle modowym. Uczelnia oferuje staże, za które niestety trzeba dodatkowo zapłacić, aby mogły się liczyć jako kredyt w drodze do zdobycia dyplomu. Ja z tej opcji nie skorzystałem i na własną rękę szukałem staży przez biura karier i modowe portale rekrutacyjne. Zaczynałem od mniejszych marek i start-up’ów, aby ostatecznie dostać się na staż u tych największych. Studia stricte modowe są na pewno must-have’em przy ubieganiu się o staż modowy, a następnie pracę, niezależnie od rangi pracodawcy. Osobiście uważam, że dyplom ma znaczenie, ale to umiejętności i doświadczenie mają decydujący wpływ na wybór kandydatów. Dlatego warto w czasie studiów angażować się w społeczność studencką– koła zainteresowań, wolontariaty, np. w vintage czy charity shopach. W moim przypadku wolontariat był jednym z wymagań, żeby zaliczyć przedmiot na studiach. Ja zdecydowałem się na pomoc przy London Fashion Week. Oprócz tego, dobrym pomysłem jest samorząd studencki. Pełniłem w nim funkcję Course Representative mojego kierunku, czyli odpowiednika polskiego Starosty roku. 

Z doświadczenia wiem, że moi rówieśnicy, którzy podczas studiów nie odbyli żadnych staży, mają teraz kłopoty ze znalezieniem jakiegokolwiek zatrudnienia. Naprawdę warto wykorzystać ten czas w 100% i jak najczęściej angażować się modowo i artystycznie. Wszystkie te aktywności warto zawrzeć w pierwszym CV i to na pewno wiele da przy ubieganiu się o staż. 

materiały: Bart Pacult

Można stwierdzić, że jesteś weteranem luksusowych staży w Londynie ;) Zdradź naszym czytelnikom i czytelniczkom swój sekret, dzięki któremu dostajesz się tam, gdzie Ci się zamarzy. 

Weteran w wieku 23 lat to chyba trochę nadużycie ;) Ale zgadza się, udało mi się odbyć staże w kilku miejscach, będących pionierami nowoczesnego luksusu w odniesieniu do mody. Zalicza się do nich: Liberty London (słynny luksusowy dom towarowy słynący ze swoich tkanin z kwiatowymi printami Art Nouveau); Mulberry England (uwielbiana przez Brytyjczyków luksusowa marka głównie toreb i skórzanych akcesoriów); Selfridges (drugi największy luksusowy dom towarowy w Wielkiej Brytanii, słynący ze swoich innowacyjnych okien wystawowych); IPR London (jedna z prężnie działających agencji PR w Londynie; w portfolio ich klientów jest m.in. GANNI, JOSEPH czy American Vintage). Kolejnym etapem po ukończeniu staży było znalezienie pierwszej pracy. I znów padło na ultraluksusową markę beauty z portfolio koncernu LVMH – MAKE UP FOR EVER, a następnie markę będącą kwintesencją brytyjskiego luksusu – Burberry.

Jak to mówią: ‘A true master never reveals his secrets’, ale mogę się podzielić kilkoma radami. Po pierwsze, bycie zdeterminowanym i dążenie do wyznaczonego celu. Sounds cheesy, ha? Ale to prawda. Nie jestem w stanie powiedzieć, ile razy na początku mojej drogi byłem odrzucony. Na początku ciężko było mi sobie z tym poradzić, ale ostatecznie zdałem sobie sprawę, że wiele rzeczy nie zależy ode mnie oraz że zawsze będzie kolejny staż i kolejna szansa. Poza tym, profesjonalne CV, pełne wartościowego doświadczenia (staży, szkoleń, kursów) i praktycznych umiejętności: Adobe Suite (Photoshop InDesign), Press Release Writing. Jeśli chodzi o samą rozmowę, to warto iść z superpozytywnym nastawieniem i uśmiechem.

Dodatkowo, warto znaleźć jakiś punkt wspólny z rekruterem. Ja na przykład na jednej z rozmów opowiadałem 30 minut o moich ulubionych wystawach w Londynie. Innym razem dzieliliśmy się z rekruterką doświadczeniami z podróży po Australii. Rekruterzy w Londynie często są zainteresowani Twoimi pasjami i hobby. Dlatego często ten etap rozmowy przebiega na luzie i można na nim najwięcej wygrać w późniejszych etapach. Jedną z najważniejszych kwestii w Londynie jest networking. I tu bez ogródek powiem, że bez znajomości w branży modowej w Londynie jest ciężko. To dosyć zamknięte środowisko, w którym wiele osób zna siebie nawzajem i nie dopuszcza nowych twarzy do swoich stanowisk. I tu golden tip: warto chodzić na jak najwięcej wydarzeń kulturalnych w Londynie: otwarcia wystaw, wernisaże, eventy, press days, London Fashion Week, itp. Można tam spotkać całą gamę kolorowych postaci – od influencerów po CEO miliardowych firm, co może być kluczowe w dostaniu wymarzonej posady.

View this post on Instagram

pre-fashion week mood 🤡🃏

A post shared by Bart Pacult (@bartpacult) on

Na pewno podczas takich staży mają miejsce niezwykłe, ale też absurdalne wydarzenia. Co Cię najbardziej zszokowało, a co zafascynowało? Bo mam wrażenie, że anegdoty w świecie mody są często ścisłą tajemnicą. 

Nie ukrywam, że było kilka takich sytuacji. Podczas stażu u tak znanych marek każdy dzień jest inny. Nierzadko zdarzają się kuriozalne sytuacje rodem z „Diabeł ubiera się u Prady”. Pamiętam jak podczas stażu w Mulberry musiałem przygotować w pojedynkę 80 model kits (zestaw dla modelek idących w pokazie zawierający rzeczy typu szlafroki, kapcie, plastry, itp.) na nadchodzący pokaz w Korei Południowej w ciągu 3 dni. Logistycznie wydawało się to niemożliwe, jednak Amazon Prime jest Twoim najlepszym przyjacielem podczas stażu ;) Wszystko ostatecznie udało się wysłać na czas, a od mojej managerki usłyszałem tylko: ‘Nie wiem jak to zrobiłeś, ale dobra robota’. 

Inna, dosyć dziwaczna sytuacja miała miejsce podczas pracy w Burberry, kiedy to dostałem polecenie znalezienia cielistej bielizny dla Lily James, która miała założyć kreację Burberry na galę nagród. Zadanie wydawało się dosyć proste, jednak w praktyce nie obyło się bez pomocy znajomej stylistyki, która w tym czasie była w tej samej części Londynu. Po przemierzeniu ponad 20 sklepów z bielizną i ciągłego braku aprobaty mojej szefowej, w końcu udało się znaleźć body, które ostatecznie nawet nie było widoczne na zdjęciach. I chyba na tym właśnie polega luksus. 

Bardzo dobrze wspominam też pracę dla Liberty London, gdy Florence Welch zaprojektowała kolekcję jedwabnych piżam z printami w stylu lat 70. Florence przesłała listę swoich najlepszych przyjaciół z branży, aby dział PR Liberty dostarczył im spersonalizowany loungewear jako prezent. Padło na mnie. I jakież było moje zdziwienie gdy okazało się, że na liście jest m.in. Lady Gaga czy Beyonce ;) Moje zdziwienie pogłębiło się kilka miesięcy później po zakończeniu stażu, gdy Blake Lively dodała na swoje IG story podziękowania dla Florence za pięknie zapakowany komplet piżamy. Nie miała pojęcia, że Florence nie miała z tym nic wspólnego ;). 

Staże modowe uczą niebywałej odporności na stres i wielozadaniowości. Zaczynasz dzień i kiedy myślisz, że masz wyrobioną rutynę, zawsze pojawia się coś nowego, czym trzeba się zająć natychmiastowo. Poza tym, jest to nauka pracy w grupie i znalezienia porozumienia w każdej sytuacji z ludźmi, którzy bardzo często mają skrajne opinie w danej kwestii. Jest wiele świetnych momentów, w których satysfakcja, że coś się udało, jest nie do opisania. Ale większość czasu to ciężka praca, nierzadko fizyczna i monotonna. Jako stażysta jest się na samym dole drabiny do celu kariery, więc osoby wyżej od Ciebie będą traktować Cię jako ich pomocnika. Warto jednak mieć swoje zdanie i przedstawiać swoje racje, które mogą okazać się ostatecznie dużo lepsze.

Twoja droga zawodowa ukierunkowana jest na marki luksusowe. Co mają wspólnego procesy rekrutacyjne dla takich domów mody jak Burberry czy Mulberry? Czy może różnią się diametralnie? Jak wyglądała rekrutacja w Twoim przypadku? I co, Twoim zdaniem, sprawiło, że zdecydowali się na współpracę właśnie z Tobą? 

Mój pierwszy luksusowy staż miał miejsce w Liberty i tam zarekomendował mnie mój kolega, który odbył podobny staż. W przypadku Mulberry, Press Officer z Liberty zarekomendowała mnie do ich teamu. W kolejnych stażach było już z górki. Gdy rekruterzy widzieli te dwie marki, w odpowiedzi na maila czytałem tylko: „When are you available to start?” Dlatego do Selfridges i IPR po prostu wyszukałem PR Manager na LinkedIn i wysłałem maila. W obu przypadkach udało się. 

„Oprócz LVMH:MAKE UP FOREVER pracowałem wtedy w weekendy w Harrodsie. Oznacza to, że nie miałem ani jednego dnia wolnego przez okres około 6 miesięcy”

Jeśli chodzi o pracę to do LVMH: MAKE UP FOR EVER dostałem się dzięki headhunterce z LinkedIn, która przedstawiła moje CV marce. Miałem tylko jedną rozmowę (zwykle to wieloetapowy proces) z moją przyszłą managerką i udało się. Myślę, że przesądziło moje pozytywne nastawienie i zapał oraz wszechstronna znajomość beauty influencerów. Dodatkowo, team potrzebował wtedy kogoś od zaraz, a ja mogłem zacząć pracę natychmiast jedynie w wymiarze part-time (co bardzo rzadko się zdarza) ze względu na ostatni semestr studiów. Dodatkowo, pracowałem wtedy w weekendy w Harrodsie. Oznacza to, że nie miałem ani jednego dnia wolnego przez okres około 6 miesięcy – aż do momentu ukończenia uniwersytetu. Czy było warto? Zdecydowanie! To był dla mnie niezwykle intensywny okres w życiu, ale też największe doświadczenie zdobyłem właśnie wtedy.

W przypadku Burberry, wydaje mi się, że przesądziło moje CV i praca dla typowo brytyjskich marek. Podczas rozmowy kładziono nacisk na znajomość procedur Press & VIP office, czyli Sample Management (zarządzanie samplami kreacji na sesje zdjęciowe), Press Coverage Reports (tworzenie raportów ze wzmiankami prasowymi o marce); Event Management (zarządanie press days i eventami), Writing Press Releases (pisanie komunikatów prasowych) oraz pracę z klientami VIP. Powaga i bardzo profesjonalne podejście podczas rozmowy sprawiło, że nie miałem dobrego wrażenia po interview. A jednak udało się i zacząłem pracę jako PR & VIP Entertainment Relations Assistant. 

W naszej rozmowie na Instagramie, wspomniałeś, że pomagałeś Riccardo Tisci ubierać Duę Lipę oraz Naomi Campbell. Jak oceniasz współpracę z Riccardo i takimi ikonami stylu, jakimi są właśnie Dua oraz Naomi? Czego nauczyła Cię praca u boku Tisci?

Praca z działem designu i samym Riccardo to było ogromne wyróżnienie. O ile osobiście nie jestem fanem obecnej estetyki domu mody Burberry, to bez wątpienia Riccardo Tisci trafił do serc Millenialsów, zmieniając dosłownie wszystko: od logo po ogólną kreatywną wizję. Riccardo jest control freakiem i mimo, że jego głównym zadaniem jest projektowanie, to lubi mieć kontrolę nad pozostałymi aspektami biznesu, w tym PR i VIP. Lista „A-list” celebrytów, którzy mają założyć kreacje Burberry jest sprawdzana przez Riccardo osobiście. Tak samo jest w przypadku obdarowywania influencerów nowym produktem w zamian za content. 

„Riccardo jest control freakiem i mimo, że jego głównym zadaniem jest projektowanie, to lubi mieć kontrolę nad pozostałymi aspektami biznesu, w tym PR i VIP.”

Jeśli chodzi o współpracę z Duą Lipą i Naomi Campbell, to było naprawdę ekscytująco. Ich styliści często współpracują z działem VIP w Burberry. Wysyłają oni sugestie sylwetek z pokazu i sprawdzają ich dostępność z działem VIP. Zwykle jest tak, że dany look nie jest dostępny, bo wypożyczono go choćby na sesję za granicą. Wtedy przedstawia się dostępne opcje. Takie mailowanie trwa często do ostatnich godzin przed oficjalnym wyjściem gwiazdy na czerwony dywan. W przypadku Naomi była to dosłownie ostatnia godzina, a moim zadaniem było spakowanie kreacji i dobranie butów za aprobatą mojej managerki, a następnie osobiste dostarczenie sukni i akcesoriów do Hotelu Dorchester. Bardzo stresujące zadanie, ale jakże satysfakcjonujące uczucie, gdy Naomi dzięki Tobie wychodzi na czerwony dywan w kreacji. ;)

Zarówno z Duą, jak i Naomi, Riccardo łączy głęboka więź i przyjaźń. Dyrektor kreatywny selektywnie dobiera sobie przyjaciół i wie, z kim warto się zadawać. Jest bardzo skupiony na pracy i totalnie profesjonalny. Odkłada na bok wszelkie animozje i skupia się na detalach. Praca u jego boku oraz z jego teamem uczy pokory i cierpliwości. Cała kariera Riccardo jest jak spełnienie marzeń, a on z pewnością jest wzorcem odnoszącego sukcesy kreatora. Pokazuje, że warto oddać się swoim celom w 100% i dążyć wytrwale do ich spełnienia. 

Moda modą, ale jak już wspomniałeś, masz też na koncie pracę dla Make Up For Ever. Często mówi się, że praca w branży beauty to najprzyjemniejsza praca. Podzielasz tę opinię? A może to zdecydowanie bardziej wymagająca praca, zwłaszcza podczas przygotowań do LFW, którymi zajmowałeś się? 

Tak, muszę się z tym zgodzić. Branża beauty jest dużo łatwiejsza, jest zdecydowanie mniej dram i animozji. Poza tym, nie trzeba martwić się o zwrot kreacji czy ich czyszczenie w pralni. Produkty beauty i makeup wysyła się jako prezent i ze względów higienicznych nie oczekuje się, że ktoś je zwróci. Praca dla MAKE UP FOR EVER, luksusowej marki profesjonalnych kosmetyków do makijażu założonej w Paryżu w 1984 roku, była świetną przygodą, podczas której poznałem sekrety beauty PR. Było to możliwe także dzięki małemu rozmiarowi mojego teamu. Jako członek 6-osobowego zespołu, miałem szansę pracować bezpośrednio nad kilkoma projektami naraz. To, co szczególnie podobało mi się w pracy, to budowanie i utrzymywanie relacji z influencerami. Influencerzy beauty mają realny wpływ na zwiększenie sprzedaży produktów. Dodatkowo, większość z nich to zupełnie normalni, twardo stąpający po ziemi ludzie, z którymi mam kontakt do tej pory. Praca w beauty PR była też zdecydowanie najbardziej kreatywna, zwłaszcza, kiedy trzeba było obmyśleć strategię kampanii. To wyjątkowo konkurencyjny biznes, dlatego oferta Twojej marki musi wyróżniać się na tle innych.

Pamiętam, jak miałem zorganizować serię masterclasses w największych miastach UK i Irlandii ze znanym makijażystą – Julien Roll’em. Zajmowałem się wszystkim od strony logistycznej: znalezienie miejsca, cateringu, wyposażenie, zaprojektowanie zaproszeń i wykreowanie szumu medialnego na social mediach. Seria okazała się ogromnym sukcesem i przyczyniła się do wzrostu sprzedaży w tamtym miesiącu o 30%. 

Innym, dość ekscytującym zadaniem było zorganizowanie makeup backstage podczas London Fashion Week. MAKE UP FOR EVER współpracował z kilkoma projektantami, którzy prezentowali swoje kolekcje na wybiegu poprzez udostępnienie produktów i zapewnienie kilkunastu makijażystów z teamu MUFE. Ta część pracy była faktycznie dość stresująca. Jak to podczas tygodni mody, wszystko dzieje się w biegu i projektant może zmienić zarówno kreację, jak i makijaż do ostatniego momentu. Oprócz pomocy w organizacji, do moich zadań należało stworzenie relacji na Instagramie (kreatywne zdjęcia i video) z backstage na oficjalny profil marki na Instagramie, który śledzi 6.6 milionów osób. No pressure at all ;). Całość wydarzenia zakończyła się sukcesem, a największą nagrodą było podziwianie pokazów z pierwszego rzędu. 

Jeśli mam być szczery, to muszę dodać, że większość staży w modzie jest bezpłatna, mimo pracy najczęściej w wymiarze full-time – 5 dni w tygodniu. Płaci się tylko za tzw. expenses (osobiste wydatki), czyli dojazd do miejsca pracy (metro) i czasami lunch.

Z drugiej strony pracowałeś dla ekskluzywnych domów handlowych w Londynie jak Harrods czy Selfridges. Jakie wymagania trzeba spełnić i jakie umiejętności posiadać, żeby móc pracować w takich miejscach? Jak wygląda praca w tych domach handlowych? 

Pracę jako Luxury Sales Advisor (luksusowy sprzedawca) w Selfridges i Harrods traktowałem jako formę zarobku i okres przejściowy przed pracą w PR-ze. Jeśli mam być szczery, to muszę dodać, że większość staży w modzie jest bezpłatna, mimo pracy najczęściej w wymiarze full-time – 5 dni w tygodniu. Płaci się tylko za tzw. expenses (osobiste wydatki), czyli dojazd do miejsca pracy (metro) i czasami lunch. Dlatego praca w retailu jest często najlepszym rozwiązaniem, by zdobyć regularny przypływ gotówki. Rekrutacja do Harrodsa czy Selfridges to proces nierzadko dłuższy niż podczas poszukiwania pracy w PR-ze czy marketingu. Wiele etapów, od video interview po rozmowę z przyszłym line manager, sprawia, że jest to żmudny proces. 

Do najważniejszych umiejętności należy posiadanie doświadczenia w pracy dla marki luksusowej. Chociaż moi koledzy dostali pracę w Harrodsie poprzednio pracując w sklepie spożywczym, więc nie ma reguły. Liczy się can-do attitude, obeznanie w świecie mody i umiejętność obsługi luksusowego klienta. 

Praca w tak ikonicznym miejscu, jakim jest Harrods jest często bardzo interesująca pod względem klienteli. Często zdarzają się celebryci w wydaniu incognito. Osobiście widziałem Victorię Beckham, Kim Kardashian czy duet z Diet Prada. Do niedawna Joanna Przetakiewicz miała stoisko La Manii w dziale damskim, więc też często bywała w Harrodsie. Jeśli chodzi o sam budynek to jest to ogromny labirynt, ja sam gubię się tam często mimo długiego stażu pracy. Mało kto wie, że na powierzchni jest tylko 6 pięter, a pod ziemią kolejne 6. Ciekawostką jest, że słynna fontanna na cześć Diany i jej ukochanego księcia Kataru (obecny właściciel Harrodsa) została usunięta przez rodzinę królewską i będzie dostępna na wystawie w Kensington Palace. Oprócz tych ekscytujących faktów, praca w luksusowym domie towarowym może być momentami nużąca i nudnawa. Ale zdarzają się klienci, którzy są barwnymi postaciami. Jeden z moich klientów był profesorem na jednej z najlepszych uczelni świata i wydał ze mną ponad 20 tysięcy funtów w jednej transakcji. Jego charakter nie jednego wyprowadziłby z równowagi, jednak trzeba pamiętać, by być profesjonalnym. Ostatecznie dostałem tip w postaci 50 funtów w zamian za mój serwis. Zatem, jak widać, zdarzają się ciekawe historie. 

Czy pandemia wpłynęła na tryb i specyfikę Twojej pracy? Widzisz więcej możliwości rozwoju w Twojej dziedzinie związanych z wyzwaniami, jakie stawiają obostrzenia? 

Straciłem wiele zleceń, ale z drugiej strony wiele nowych drzwi otworzyło się przede mną. Wszystko dzieje się teraz online i to jest przyszłość pracy w PR i marketingu na najbliższe lata. Przeraża mnie wizja osób, które straciły pracę z dnia na dzień mimo wyższych stanowisk. Retail niezbyt dobrze radzi sobie z pandemią. Harrods ogłosił zwolnienia ponad 700 osób, a Selfridges 500. Obecnie nie jest to dobry czas na szukanie stricte office job. Warto natomiast szukać kreatywnych zdalnych prac, które można wykonywać wszędzie. Wiele marek zorientowało się, że kilka stanowisk można połączyć w jedno i na podstawie tego wprowadzają zwolnienia. 

Jakie masz plany na przyszłość?  

Chciałbym kontynuować pracę w dziale marketingu z naciskiem na PR i social media. Myślę, że cudownie byłoby pracować jako freelancer i skupiać się na projektach, które mnie pasjonują. W czasie pandemii skupiłem się na Instagramie, który chciałbym dalej rozwijać. Ostatnio dzięki niemu zyskałem kolaborację z hotelem na Islandii, gdzie spędziłem ponad tydzień w sierpniu. Wish me luck in the future ;) Poza tym, jestem uzależniony od podróżowania, więc już planuję kolejne destynacje w postpandemicznym świecie ;) 

Na jakich stronach internetowych polecasz szukać stażu czy pracy w Londynie w markach luksusowych?

Jest kilka takich portali: FashionWorkie, FashionJobs, FashionUnited. Warto także znaleźć na LinkedIn kontakty HR czy hiring manager i napisać do nich wiadomość prywatną lub maila. Dodatkowo, strony rekrutacyjne luksusowych koncernów modowych: LVMH, Kering, Richemont czy OTB często ogłaszają pozycje bezpośrednio na ich stronach. Innym pomysłem jest też napisanie do rekrutacyjnych agencji np. ELITE. I najważniejsze – nie można się poddawać.

SZUKASZ PRACY?

Dołącz do społeczności kreatywnych Fashion Biznes 

Codziennie mamy dla Was nowe oferty pracy! Znajdziecie je m.in.:
• na naszej stronie → www.fashionbiznes.pl/praca
• w grupie na Facebooku → bit.ly/1T475dF
• w grupie na LinkedIn → bit.ly/1TjVyHq

SZUKASZ PRACOWNIKÓW? NAPISZ DO NAS: KONTAKT@FASHIONBIZNES.PL