Patagonia pozywa administrację Donalda Trumpa za działania, które wprost nazywa „nielegalnymi”. Powód? Decyzja o odebraniu federalnej ochrony ponad 2,9 mln akrów ziemi znajdującej się w granicach dwóch pomników narodowych w stanie Utah. To już druga batalia Patagonii z Trumpem o te same tereny – pierwsza rozpoczęła się w 2017 roku.
W tym artykule przeczytasz:
- dlaczego Patagonia pozwała administrację Donalda Trumpa,
- jak duży obszar stracił federalną ochronę,
- czym Biały Dom uzasadnia swoją decyzję,
- dlaczego marka ponownie angażuje się w ten sam spór.
Patagonia pozywa Trumpa. Stawką jest 2,9 mln akrów chronionej ziemi
W lipcu 2026 roku Donald Trump podpisał proklamacje radykalnie zmniejszające obszar dwóch pomników narodowych w Utah. Bears Ears skurczył się o 91%, podczas gdy Grand Staircase-Escalante – o około 90%. Łącznie federalną ochronę straciło ponad 2,9 mln akrów, czyli około 1,17 mln hektarów ziemi.
Patagonia dołączyła do pozwu złożonego przez koalicję organizacji ekologicznych i grup związanych z lokalnymi społecznościami rdzennych mieszkańców. Chronione do tej pory tereny mają dla nich znaczenie kulturowe i religijne. Dodatkowo na terenach, które straciły federalną ochronę, znajdują się stanowiska archeologiczne oraz skamieniałości.
Wyświetl ten post na Instagramie
Przeczytaj też: To koniec jednej z najbardziej kontrowersyjnych praktyk w branży mody. Nowe przepisy już obowiązują
„Nie będziemy się biernie przyglądać”. Patagonia nie zamierza odpuszczać
Sednem sporu jest zakres uprawnień, które daje amerykańskiemu prezydentowi Antiquities Act z 1906 roku. Ustawa podpisana jeszcze przez Theodore’a Roosevelta pozwala głowie państwa tworzyć pomniki narodowe na gruntach federalnych. Autorzy pozwu kwestionują uprawnienia prezydenta – według nich wspomniany akt nie daje mu prawa do zmniejszania powierzchni pomników narodowych.
Dyrektor generalny Patagonii, Ryan Gellert, nazwał działania administracji Trumpa nielegalnymi i zapowiedział, że firma wykorzysta dostępne narzędzia, aby bronić tych terenów.
„Nie będziemy biernie przyglądać się, jak obrońcy gruntów publicznych próbują eksploatować te tereny dla swoich przyjaciół z przemysłu wydobywczego lub lekceważą narody plemienne”
– powiedział Ryan Gellert.

Administracja Trumpa odpowiada. W tle surowce i bezpieczeństwo energetyczne
Biały Dom przedstawia sprawę inaczej. Administracja Trumpa wskazuje w uzasadnieniu decyzji, że zasoby znajdujące się na obszarze Bears Ears mają znaczenie dla niezależności energetycznej, dostępu do surowców oraz bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych.
Rzeczniczka Białego Domu, Taylor Rogers, zarzuciła poprzednim administracjom nadużywanie przepisów umożliwiających tworzenie pomników narodowych. Według niej wyłączono w ten sposób rozległe obszary między innymi z wydobycia surowców, wypasu zwierząt i działalności rekreacyjnej. Biały Dom przekonuje, że zmiana granic pozwoli na bardziej racjonalne wykorzystanie tych terenów.
Patagonia już drugi raz walczy z Trumpem o te same tereny
Obecny pozew to kolejny rozdział konfliktu, który rozpoczął się już podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa. W 2017 roku prezydent zmniejszył Bears Ears o około 85%, a Grand Staircase-Escalante – o około 47%. Patagonia odpowiedziała wtedy pozwem i hasłem „The President Stole Your Land” („Prezydent ukradł waszą ziemię”). W 2021 roku Joe Biden przywrócił wcześniejsze granice obu pomników.
Nic dziwnego, że to właśnie Patagonia ponownie weszła na drogę sądową. Zrównoważona marka od lat angażuje się w ochronę środowiska, a w 2022 roku jej założyciel Yvon Chouinard przekazał firmę funduszowi i organizacji non-profit. Zyski, których Patagonia nie przeznacza na dalszy rozwój, trafiają na działania związane z ochroną przyrody.
„Celem Patagonii jako firmy jest ochrona planety i wykorzystamy do tego każdą dostępną możliwość. Także drogę sądową”
– podkreślił Ryan Gellert.

Dowiedz się więcej: Właściciel marki Patagonia oddał firmę na cele charytatywne. “Pieniądze będą rozdzielane na pomoc w walce z kryzysem”
Zdjęcie główne: Instagram @realdonaldtrump
