Jak zarobić na rzeczach vintage

Jak zarobić na rzeczach vintage? “Najmniej zarabia się na rzeczach od marek produkujących na skalę masową”

O to, jak zarobić na rzeczach vintage zapytaliśmy się Kasię Derkacz i Ewelinę Gajoch, właścicielki sklepu online z modą vintage IGEN, a także Olę Zawadzką, dziennikarkę, redaktorkę mody i autorkę książki Moda Vintage. 

Moda vintage to aktualnie najbardziej pożądany trend naszych czasów. Czy wielkie marki, czy sieciówki, twórcy prześcigają się w produkcji ubrań, wyglądających jak te, które wszyscy dumnie nosili w latach 90. Ale nic nie zastąpi przecież oryginału, ubrań czasami dosłownie wyciągniętych z tamtych czasów, perfekcyjnie skrojonych, zaprojektowanych często przez prawdziwych mistrzów krawiectwa, z duszą i historią w tle. Jeśli dodamy do tego fakt, że fanek i fanów mody vintage ogarnia dreszczyk związany z wyszukiwaniem prawdziwych unikatów i polowaniem na okazje, zjawisko nazwane vintage, nabiera wielkiej wagi.

Może dlatego od kilku ostatnich sezonów budzi zainteresowanie również wśród sprzedawców, którzy chcą nie tylko żyć dla mody vintage, ale także czerpać z niej dochody. Przy szybko zmieniającej się świadomości konsumentów na temat tego, skąd pochodzą ubrania, sprzedaż odzieży vintage jest trwałą okazją biznesową na rozwijającym się rynku. Ale sprzedaż mody z drugiego obiegu nie jest prostą sprawą, a ci, którzy to robią profesjonalnie, wiedzą jak do tego podejść fachowo, i jakich zabiegów użyć, by zyskać nie tylko lojalną grupę klientów, ale i stałe dochody. 

FashionBiznes.pl: Moda vintage kojarzy się z ubraniami z drugiej ręki, które utożsamiane są z tymi kosztującymi mniej niż w sieciówkach, ale niekoniecznie tak jest. Szczególnie ubrania z drugiego obiegu, ale pochodzące od bardzo znanych marek kosztują krocie. Jak w takim kontekście przekonać kogoś, komu bliska jest moda zrównoważona i nie chce wspierać bezdusznej machiny korporacyjnej, by jednak inwestował w ubrania z drugiego obiegu? 

Aleksandra Zawadzka: Ludzie kupują ubrania używane – te z kolekcji z poprzednich lat, ale i vintage, z bardzo różnych powodów. Każdego przekonuje coś innego. Mogą to być kwestie ekologiczne i ratowanie ubrań przed trafieniem do tej słynnej śmieciarki pełnej tekstyliów, która co sekundę trafia na wysypisko śmieci. Może to też być potrzeba indywidualizmu i noszenia ubrań, jakich nie ma nikt (w końcu w lumpeksach i sklepach vintage prawie zawsze wszystko jest w pojedynczych egzemplarzach). Osoby o romantycznej duszy z pewnością doceniają drzemiące w ubraniach historie. 

IGEN: Faktycznie nie zawsze ubrania z drugiej ręki to gwarancja ceny niższej niż w znanych sieciówkach. Zastanawiając się nad zakupem z pierwszego lub drugiego obiegu warto jednak porównać, co konkretnie możemy mieć za daną kwotę. Jeżeli za trochę wyższą cenę możemy kupić markową, skórzaną, unikatową torebkę vintage, której wartość z czasem rośnie, zamiast torebki z sieciówki, zdecydowanie warto postawić na to pierwsze. Takie zakupy to po prostu inwestycja. A przy okazji miło mieć w swojej szafie coś, czego nie nosi całe miasto.

Przeczytaj również: Top 5 rzeczy premium, na które warto polować w second handach

Aktualnie bardzo ważną platformą sprzedażową jest Instagram i zamknięte grupy na facebooku, ale furorę robią też targi z modą z drugiego obiegu. Gdzie najlepiej sprzedawać ubrania vintage?

IGEN: Miejsc do sprzedaży ubrań z drugiego obiegu jest coraz więcej. W Polsce bardzo popularne jest Vinted, OLX i oczywiście Allegro. Innymi cenionymi platformami już na arenie międzynarodowej są Vestiaire Collective, eBay, Grailed, Depop czy Poshmark. Oprócz tego działają także vintage shopy na zasadzie komisów (zarówno stacjonarne jak i online) – każdy może oddać do takiego miejsca rzecz wraz z góry określoną ceną, jaką chce otrzymać za sprzedaż towaru. Komis dodatkowo nakłada na cenę konkretnej rzeczy marżę, która pozostaje już ich zyskiem. 

AZ: Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest równoległa sprzedaż w różnych miejscach. Zarówno Instagram i Facebook, jak i targi czy specjalistyczne serwisy internetowe do sprzedaży rządzą się swoimi prawami. W każdym z tych miejsc są inne możliwości i inni odbiorcy, więc warto z tego korzystać. Na Vestiaire Collective najlepiej sprzedają się marki luksusowe i sprzed dekad, na Vinted można spróbować z sieciówkami, Poshmark to niezłe miejsce na eksperymentalną modę. Jeśli chcecie się czegoś na szybko – lepiej wybrać jedną z kilku popularnych odsprzedażowych grup na Facebooku (po godzinie będziemy już wiedzieć, czy nasza rzecz ma potencjał), a jeśli lubicie kontakt z ludźmi to targi vintage skradną Wasze serca. 

Ile zarabia się na sprzedaży ubrań vintage? I czy można z tego żyć? 

AZ: Myślę, że można z tego żyć i to całkiem nieźle. Udowadniają to chociażby popularne vintage shopy czy firmy opierające swoją działalność na odzieży używanej, które od lat utrzymują się na rynku i nawet mimo rosnącej inflacji dobrze sobie radzą. Co więcej, wciąż warto jest próbować do nich dołączyć! Według WGSN, słynnej agencji prognozowania trendów, mamy właśnie najlepszy moment na otwieranie firm poświęconych drugiemu obiegowi i inwestowanie w nie. Ostatni raport ThredUp, “Resale Report 2023”, szacuje natomiast, że rynek wtórny do 2027 roku się podwoi i będzie rósł trzy razy szybciej niż ogólny globalny rynek odzieżowy. Liczby mówią same za siebie! Nie jest to jednak łatwy kawałek chleba, jak mogłoby się wydawać i trzeba dobrze się zastanowić, jeśli chcemy otworzyć własny vintage shop lub cyrkularną firmę. W końcu to biznes i nie opiera się on tylko na fotografowaniu kolekcji pięknych ubrań z historią.

IGEN: Chciałybyśmy móc jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć, ale niestety nie ma reguły. To wszystko zależy od tego skąd pozyskujemy towar, jakie mamy koszty prowadzenia działalności i jak wysoką marżę nakładamy na nasze produkty. Oczywiście najmniej zarabia się na rzeczach od marek produkujących na skalę masową, najwięcej z kolei na tych pochodzących z najwyższego segmentu w hierarchii rynku, czyli rzeczach od luksusowych domów mody. Zdecydowanie najdroższe są rzeczy z kolekcji Haute Couture, ale znalezienie takich produktów w drugim obiegu nie jest łatwe.

Co najczęściej kupują Polacy jeśli chodzi o modę vintage? 

IGEN: Wciąż największą popularnością cieszy się odzież wierzchnia. Skórzane kurtki, wełniane płaszcze, jeansowe katany. No i oczywiście ponadczasowe, kultowe Levi’sy. Te z drugiego obiegu zawsze wyglądają ciekawiej niż nowe, kupione w sklepie.

AZ: Myślę, że to zależy od generacji. Boomersi i ich dzieci (pokolenie X) najczęściej szukają tam rzeczy praktycznych, na pewno zwracają też uwagę na dobrze rozpoznawalne w świadomości społecznej marki. Millenialsi są bardziej otwarci na eksperymenty ze stylem i cieszą się z alternatywnych znalezisk – w końcu w dużej mierze to dorosłe “indie kids”. W przypadku Gen Z trudno jest zastanawiać się czego szukają, bo to pokolenie traktuje poszukiwania perełek w lumpeksach i vintage shopach jako świetną formę rozrywki i czują się tam jak ryba w wodzie (a co za tym idzie, są otwarci na kupowanie wszystkiego, co tylko wpasuje się w ich gusta).

Które marki cieszą się największą popularnością? 

AZ: W 2021 roku brytyjski serwis sprzedażowy For Sale opublikował dokument “Second Hand Fashion Index”, w którym przeanalizował wyszukiwania marek na takich serwisach odsprzedażowych, jak Vinted czy eBay. Wśród najpopularniejszych brandów na świecie znalazły się Rolex, Patagonia, Louis Vuitton, Lululemon, Tag Heuer, Diesel, Patek Phillippe czy Gucci. W Polsce ten scenariusz rysował się nieco inaczej, bo zgodnie z tym badaniem na liście najbardziej pożądanych marek z drugiego obiegu w Polsce znalazły się Mohito, Bershka, Cropp, Deichmann, a na samym szczycie… Shein (podobnie zresztą jak we Francji czy w Niemczech). Niewykluczone, że w przypadku stacjonarnych zakupów ta sytuacja wygląda podobnie, bo jednak w tak trudnym środowisku zakupowym, jakim są second handy, najłatwiej jest się odnaleźć szukając znajomych metek. Dodałabym do nich jednak również – intuicyjnie – takie marki, jak Levi’s, Patagonia, Nike, adidas, H&M czy Zara oraz droższe firmy, które także w pierwszym obiegu cieszą się u Polaków sporym zainteresowaniem: Michael Kors, Gucci, Louis Vuitton i Tommy Hilfiger.

IGEN: W IGEN staramy się, aby nasze produkty w większości pochodziły od luksusowych marek i właśnie te cieszą się największą popularnością wśród naszych klientek.  Nasze ulubione to m.in. Jil Sander, Acne Studios, Prada, Dolce&Gabbana, Thierry Mugler czy Maison Margiela. 

W którym kierunku idzie aktualnie moda vintage? Uważasz, że aktualna sytuacja na świecie może zachęcić ludzi do zmiany myślenia w kierunku zakupów ubrań z drugiej ręki? 

AZ: Moda vintage (jeśli mówimy ogólnie o drugim obiegu, nie tylko rzeczach true vintage) ma się świetnie. Czytałam ostatnio raport thredUp, który wypełniony był licznymi kolorowymi diagramami ze słupkami i każdy wskazywał na wzrosty. Drugi obieg to nie jest już chwilowy trend, a pełnoprawna i silna gałąź biznesu, która rozwija się jak nigdy dotąd i która nigdzie się stąd nie wybiera. Za chwilę kupowanie w lumpeksach i vintage shopach będzie zupełnie naturalne dla każdego, a takie sklepy – mam nadzieję – na stałe zagoszczą w galeriach handlowych obok sieciówek. Coraz więcej popularnych marek decyduje zresztą się na system odsprzedaży i uzupełnia swoje modele biznesowe o cyrkularność.

Gdzie szukacie ubrań, które później trafiają do sprzedaży? 

IGEN: Tych miejsc jest naprawdę dużo. W większości najlepsze perełki znajdujemy w internecie. Jeśli chodzi o offlinowe miejscówki, za każdym razem, kiedy odwiedzamy rodzinne miejscowości (Zamość i Kraków) robimy tour po ulubionych second handach. Zawsze będąc gdzieś w podróży odwiedzamy też lokalne lumpeksy czy vintage shopy. Rzeczy kupione w taki sposób cieszą chyba najbardziej.

Jak selekcjonujecie ubrania, które trafiają do sprzedaży? Jaki jest Wasz klucz? Sprzedajecie zgodnie z trendami czy posługujecie się bardziej szczegółowymi wskaźnikami?

IGEN: Generalnie jesteśmy wielkimi fankami mody z lat 90. i wybranych trendów z lat 2000. Można więc uznać, że miksowanie tego ze sobą to nasz klucz. Z czasem doszłyśmy też do wniosku, że najlepsza selekcja wychodzi nam wtedy, kiedy kupujemy tylko te ubrania, które same chętnie byśmy zostawiły we własnych szafach. Nie chcemy mieć w asortymencie wszystkiego po trochu, nie gonimy ślepo za trendami, ale wybieramy z nich to, co pasuje do naszego vibe’u. Wtedy ta selekcja jest autentyczna, spójna z nami, na sesji łatwo nam wystylizować tego typu znaleziska, no i budujemy wokół IGEN społeczność dziewczyn (a czasem i chłopaków!) z tym samym gustem. To taka nasza nisza. 

Czy rzeczy, które znajdujecie np. w internecie, kiedy do Was przychodzą zawsze wyglądają tak jak na zdjęciach? Bywają rozczarowania? 

IGEN: Zdecydowanie, tu akurat nie ma reguły. Czasem coś, co zapowiada się po prostu dobrze, na żywo bywa zachwycające. Zdarza się też tak, że coś na co bardzo liczymy, przychodzi i jest… dużym rozczarowaniem. Trzeba przyjąć, że to ryzyko wpisane w to, co robimy. 

Sprzedajecie ubrania znanych marek luksusowych. Ubrania tego typu są szeroko podrabiane. Jak często zdarza się Wam kupić coś, co okazuje się być nieoryginalne? Jak dochodzicie do tego, że metka jest tylko dodatkiem, a nie dowodem oryginału? 

IGEN: W tym przypadku praktyka czyni mistrza. My oczywiście mistrzami rozpoznawania tzw. fejków jeszcze nie jesteśmy, ale zdecydowanie radzimy sobie z tym już dużo lepiej niż na początku działalności. Czasem na pierwszy rzut oka widać, że jakość wykonania danej rzeczy nie współgra z luksusową metką. Zdarzają się jednak tak precyzyjne podróbki, że jedyny sposób na sprawdzenie ich oryginalności to zagłębienie się w internetowe zasoby wiedzy, porównanie z tymi, które przeszły weryfikację oryginalności np. na Vestiaire Collective, czy zapytanie w markowym sklepie. 

Czy biorąc pod uwagę Wasze doświadczenie, uważacie, że klienci kupują oferowane przez Was ubrania tylko ze względu na to, że są używane? Czy jest to też kwestia filozofii i siły danej marki? Czym kierują się ludzie?

IGEN: Ubrania vintage można dostać teraz w zasadzie wszędzie. Samo posiadanie ubrań z drugiego obiegu w asortymencie sklepu nie czyni nas w żaden sposób wyjątkowymi. Myślę, że jest to raczej kwestia tego, jakie są nasze ubrania i akcesoria per se. Wszystkie rzeczy, które są dostępne w IGEN są w 100% spójne z naszym stylem i estetyką. Sądzę, że ludzie podobnie zresztą jak my, szukają rzeczy, które są po prostu zgodne z tym, co prywatnie uznają za ładne, ciekawe czy wartościowe. My trafiamy głównie w gusta osób, które z nostalgią wzdychają do mody kreowanej w latach 90. i 2000. 

Ubrania typu vintage z zasady noszą znamiona użytkowania. Czy klienci zawsze zdają sobie z tego sprawę?

IGEN: Świadomość ludzi dotycząca tego, czym jest moda vintage i co ją charakteryzuje jest już naprawdę na bardzo wysokim poziomie. Oprócz rzeczy, które pomimo upływu lat zachowane zostają w niemalże idealnym stanie, są też takie, które posiadają drobne wady i jest to absolutnie normalne. W przypadku takich produktów, zawsze informujemy nasze klientki przed zakupem, że dana rzecz posiada wadę. Oczywiście rzeczy mocno zdezelowane nie trafiają do sprzedaży. 

Zdjęcie główne: Instagram: igen_vintage

Newsletter

FASHION BIZNES