Jeszcze kilka lat temu miała 17 salonów w całej Polsce, zatrudniała dziesiątki osób i inwestowała miliony w rozwój. Teraz Vissavi zamyka jeden z najważniejszych rozdziałów swojej historii. Polska marka odzieżowa wycofała się już całkowicie z galerii handlowych, a w jej sklepie internetowym trwa końcowa wyprzedaż kolekcji.
W tym artykule przeczytasz:
- dlaczego Vissavi kończy działalność w dotychczasowej formule,
- co stało się z salonami polskiej marki,
- jak pandemia, koszty i azjatycka konkurencja wpłynęły na biznes,
- jak Vissavi rozwinęło się z niewielkiej firmy w ogólnopolską sieć.
Vissavi kończy działalność. Wszystkie sklepy stacjonarne są już zamknięte
Proces wygaszania działalności Vissavi trwał od kilku miesięcy. Marka poinformowała o planowanym zamknięciu sieci salonów już pod koniec 2025 roku. Na początku 2026 trwały jeszcze wyprzedaże m.in. w Galerii Północnej w Warszawie, Galerii Bronowice w Krakowie oraz w Rzeszowie. Ostatni działający salon Vissavi, znajdujący się w Galerii Plaza, został zamknięty pod koniec czerwca.
Tym samym dobiegła końca 25-letnia historia marki w handlu stacjonarnym. Obecnie Vissavi prowadzi jeszcze sprzedaż przez internet, gdzie wyprzedawane są pozostałe kolekcje. Obniżki sięgają nawet 85 proc. Sam sklep online pozostaje aktywny i umożliwia składanie zamówień.
Warto przy tym zaznaczyć, że nie jest to na ten moment równoznaczne z formalną likwidacją spółki Vissavi. Podmiot nadal figuruje w rejestrach jako aktywny. Marka komunikuje jednak zakończenie dotychczasowego modelu działalności i żegna się z klientkami po ćwierćwieczu obecności na rynku.
Dowiedz się również: Po 16 latach znika z Polski. Uwielbiana japońska marka żegna się z klientami
Dlaczego Vissavi znika? „Prowadzenie biznesu odzieżowego stało się wielkim wyzwaniem”
Za decyzją stoją problemy, z którymi w ostatnich latach mierzyła się duża część branży fashion. Właścicielki Vissavi wskazały przede wszystkim skutki pandemii, rosnące koszty energii, produkcji i pracy, wyższe podatki oraz czynsze w centrach handlowych. Do tego doszła presja ze strony globalnych sieci odzieżowych oraz szybko rosnących azjatyckich platform e-commerce.
Szczególnie mocno pandemia uderzyła w profil marki, która przez lata była kojarzona z eleganckimi sukienkami, kreacjami wizytowymi i modą okazjonalną. Jak przyznało Vissavi, po pandemii zmieniły się również zachowania klientek: zakupy stały się bardziej przemyślane, a zamiast kilku kreacji na różne okazje częściej poszukiwane są ubrania możliwie uniwersalne.
Od trzech pracowników do 17 salonów. Historia Vissavi
Skala dzisiejszego odwrotu jest tym bardziej znacząca, że Vissavi jeszcze kilka lat temu należało do rozpoznawalnych regionalnych historii sukcesu w polskiej modzie. Firma powstała w Rzeszowie w 2001 roku i początkowo zatrudniała zaledwie trzy osoby. Zaczynała od importu końcówek kolekcji zagranicznych marek, a od 2004 roku rozwijała już własną markę, projektując i produkując odzież damską.
W latach 2017–2018 Vissavi posiadało 17 własnych salonów, a ubrania marki były dostępne także w kilkudziesięciu sklepach multibrandowych. W 2019 roku firma otworzyła nową siedzibę w Parku Naukowo-Technologicznym Rzeszów-Dworzysko. Wartość inwestycji wyniosła około 5 mln zł, a Vissavi zatrudniało wówczas 80 osób i współpracowało z około 20 zakładami podwykonawczymi. Marka przez lata podkreślała również lokalny charakter produkcji. Jej kolekcje powstawały w Polsce, a jednym z najmocniej rozwijanych segmentów były sukienki – od modeli biznesowych i codziennych po kreacje wieczorowe i weselne.
Dziś historia zatacza koło. Po ćwierćwieczu rozwoju, ekspansji w centrach handlowych i budowania własnej sieci sprzedaży Vissavi znika z polskich galerii. Nie wiadomo jeszcze, czy oznacza to definitywny koniec samej marki. W pożegnalnym komunikacie jej właścicielki pozostawiły bowiem otwartą furtkę, sugerując, że Vissavi może jeszcze wrócić w innej formule.
Przeczytaj także: Reserved modernizuje salon w Westfield Mokotów. Polska marka debiutuje z nowym konceptem
