Olivia Pudelko, Western Affair

Nowa generacja mody: Olivia Pudelko, Western Affair „Projektant powinien kreować trendy. Nie je kopiować”

 

Partner kampanii – mobile article

Olivia Pudelko nie projektuje dla tych, którzy w modzie szukają wyłącznie prostoty i ponadczasowych klasyków. Założycielka Western Affair stawia na wyraziste formy, nieoczywiste materiały i projekty, które mają wywoływać emocje. Jej buty przyciągnęły uwagę międzynarodowej prasy, a ona sama nie ukrywa krytycznego stosunku do współczesnej mody. W kolejnej odsłonie cyklu „Nowa generacja mody” opowiada o własnej drodze twórczej, polskich konsumentach i autentyczności w branży.

Zanim zaczęła projektować buty, zajmowała się sztuką. Olivia Pudelko, założycielka marki Western Affair, studiowała sztuki piękne na londyńskim University of Westminster. To właśnie tam zaczęła eksperymentować z projektowaniem akcesoriów na pograniczu mody i rzeźby. W 2017 roku rozpoczęła tworzenie autorskiego obuwia, wykorzystując m.in. dywany vintage, jedwabne krawaty i materiały z odzysku. Jej projekty, wyróżniające się nieoczywistymi formami, fakturami i kolorystyką, zwróciły uwagę międzynarodowych redakcji, w tym amerykańskiego i brytyjskiego „Vogue’a”, a także pojawiły się w programie London Fashion Week.

Olivia Pudelko, Western Affair

Określ swoją modę i styl w pięciu słowach.

Historyczny, artystyczny, jakościowy, osobisty, romantyczny.

Jak z biegiem czasu zmieniała się Twoja modowa twórczość?

Studiowałam sztukę, a nie modę, ale od 16. roku życia pracowałam jako modelka i byłam związana ze światem mody. Z czasem moje rzeźby zaczęły przybierać formy akcesoriów i ubrań. Była to radykalna zmiana – od obiektów przeznaczonych wyłącznie do oglądania po w pełni funkcjonalne obuwie.

Twoje projekty są dla…

Dla kobiet, które znają już podstawy własnego stylu i szukają czegoś, z czym mogą się utożsamić. Projektuję obuwie, które ma grać główną rolę i przyciągać uwagę. Chcę, żeby wywoływało emocje i pokazywało światu, że jesteś wielowymiarową osobą. Potrafisz się uśmiechnąć i zachwycić. Nie wybierasz wyłącznie smutnych, czarnych kreacji. Masz w sobie życie.

Skąd bierze się Twoja niechęć do minimalizmu i wszechobecnej czerni?

Mam wrażenie, że moda ostatnio bardzo często boi się być zabawna. Wszyscy chcą wyglądać „cool”, więc wszyscy zaczynają wyglądać tak samo. Ja nie widzę powodu, żeby się ograniczać. Ubrania i obuwie powinny dawać ci przyjemność. Nie chcę projektować rzeczy, które tylko dobrze wyglądają na wieszaku. Chcę, żeby ktoś je założył i poczuł, że wydarzyło się coś w jego życiu.

Gdzie najlepiej śledzić Twoją twórczość?

Jeśli interesujesz się modą, na pewno już widziałaś moje projekty. Jesteśmy wszędzie – od wybiegów w Paryżu po pop-upy w Londynie. Współpraca jest dla mnie bardzo ważna w branżach kreatywnych, dlatego angażuję się w różne projekty i jestem obecna wszędzie tam, gdzie warto.

Co Twoim zdaniem jest największym wyzwaniem dla projektantów mody w Polsce?

Myślę, że klient. Na polskim rynku bardzo dziwi mnie to, że najlepiej sprzedaje się odzież kilku tych samych marek, które w zasadzie kopiują zachodnie brandy, takie jak Aritzia czy The Frankie Shop. Konsumentki płacą pięć razy więcej za produkty niemal identyczne z tymi dostępnymi np. w Zarze. A wszystko pod pretekstem tego, że to polska marka.

Jak oceniasz wsparcie dla młodych projektantów w Polsce?

Myślę, że wsparcie jest duże. Styliści i redakcje mają jednak ograniczone możliwości sprowadzania ubrań z zagranicy, więc chcąc nie chcąc, korzystają z projektów lokalnych twórców.

Przeczytaj również: Emilia Nawarecka zadebiutowała na wybiegu Chanel. „Ten pokaz udowodnił mi, że warto było czekać” [WYWIAD]

Jak Twoim zdaniem będzie wyglądała polska moda za pięć lat?

Pewnie tak jak teraz w Los Angeles.

Co poradziłabyś młodym twórcom, którzy dopiero zaczynają przygodę z modą?

Stop. Idź na studia prawa lub informatyki.

Jaką jedną zasadę warto zapamiętać, by zachować autentyczność w branży?

Projektant lub marka powinni kreować trendy, a nie je kopiować i powielać.

Co chciałabyś, żeby ludzie myśleli, kiedy widzą Western Affair?

„Kim ona jest?” I to jest dla mnie największy komplement. Nie chcę, żeby Western Affair było tylko kolejną marką, którą można rozpoznać po logo. Chcę, żeby miało własny świat. Żebyś zobaczyła but i od razu coś poczuła – nawet jeśli nie jest dla ciebie.

Zdjęcia: Western Affair / włosy: Darina Noskova, makijaż: Marina Roman