PRZYSZŁOŚĆ POKAZÓW: jak teraz projektanci będą prezentować swoje kolekcje?

204
źródło: Andrea Adriani / Gorunway.com

Po okresie lockdownu i niemożności organizowania pokazów i eventów pojawiło się pytanie, na które odpowiedzieć sobie musi cała branża: jak teraz projektanci będą prezentować swoje kolekcje? Przecież wiadomym jest, że temat koronawirusa nie zniknie tak prędko (podobnie zresztą jak on sam). Jeśli chcemy wrócić do normalności, musimy egzekwować środki ostrożności. A jeśli chcemy, by branża wróciła do normalności – nie możemy pozwolić na marazm i zahamowanie całego cyklu.

Jak teraz projektanci będą prezentować swoje kolekcje?

Przymusowa zmiana przyzwyczajeń już się zaczęła. W ciągu ostatniego miesiąca projektanci podjęli decyzję – przechodzimy do digitalu. Czy na stałe? Tego nie wiemy. Pewnym jest jednak to, że Paris Fashion Week (z informacji dostępnych w dniu, w którym pisany jest ten tekst) ma się odbyć stacjonarnie we wrześniu tego roku. Poprzedziły go jednak lipcowe pokazy online mody męskiej, w których wzięły udział m.in. Chanel, Dior i Valentino.

Wydawałoby się, że to ot, łatwizna -przecież wszystko teraz „dzieje się” w Internecie. Tymczasem LFW (organizowany przez British Fashion Council) zebrał mieszane opinie i raczej nie zdołał przyciągnąć zbyt dużej uwagi. Kończąc temat fashion weeków – także ten nowojorski nie okazał się wielkim sukcesem. Skrócono go do 3 dni (wszystko, oczywiście, odbyło się online). Mediolan, wzorem Paryża, chce również przesunąć całe wydarzenie na wrzesień.

Przykłady „zdigitalizowanych” Fashion Weeków udowadniają – nie ma jednego „przepisu na sukces”. Trudno znaleźć alternatywę dla wydarzenia, które wcześniej projektantom pozwalało pozyskać rozgłos w prasie i w mediach społecznościowych, zyskać nowych klientów, nawiązać współprace z innymi. Ale chyba wraz z koronawirusem zmieniły się priorytety. Bo, jak wyjaśnia Benjamin Simmenauer (profesor związany z Institut Français de la Mode), „nawet jeśli komercyjna rola wydarzenia niekoniecznie zostanie spełniona, to podtrzymamy jego wartość kulturalną i poczucie wspólnoty w branży”.

Jak więc projektanci będą prezentować swoje kolekcje w czasach wciąż trwającego zagrożenia epidemiologicznego? Sprawdzamy!

Dior

Christian Dior stworzył New Look w czasach bólu, smutku i niepokoju. Pod postacią muślinu, tafty, rozłożystych spódnic i kapelusz zaproponował kobietom marzenie – o pięknie, o nadziei. Teraz, kilkadziesiąt lat później, Maria Grazia Chiruri odwołuje się do tej podstawowej roli mody. Do… baśniowości. W wideo zrealizowanym we współpracy z Matteo Garrone’m Dior zabiera nas w podróż do świata fantazji. L’art pour l’art! To oda ku estetyce – a czyż nie temu ma z założenia służyć haute couture?

Dolce & Gabbana

Alta Moda w czasach koronawirusa

Nie lubię wirtualnych pokazów mody – twierdzi Domenico Dolce. Ani on, ani Stefano Gabbana zdają się nie być zwolennikami takiego rozwiązania.

Domenico Dolce: I don’t like the ‘digital show’ solution. The fashion show cannot be substituted with something on a screen. You need the physical contact, the human connection. Because fashion begins with people. (źródło)

Zrobiliśmy wirtualny pokaz, Alta Moda. Ale bez publiczności to nie było to samo. Pokaz stracił swoją esencję – zauważa Stefano.

Niemniej La Bella Italia w wydaniu Dolce & Gabbana zachwyca – swoją grą z elegancją zakrawającą o kicz, soczystymi kolorami, pompatycznością, (nad)interpretacją włoskiej tradycji. To hiperbola, gigantyczna dawka włoskiego dolce vita, będąca najlepszym lekarstwem-zapomnieniem na kryzys, pandemię i niepokoje społeczne, jakie zdążył nam „zaserwować” rok 2020. Chcąc nie chcąc, Dolce & Gabbana sprzedaje nam sen równie bogaty, co wyhaftowane na sukniach ornamenty. Glamour, diamenty i tło włoskiego palazzo nie proszą o uwagę. One jej wymagają.

Gucci

Na brak kreatywnych pomysłów Alessandro Michele narzekać nie może. I choć swoją najnowszą kolekcję Cruise 2021 nazwał „Epilogue”, to my uważamy to za dopiero „Prologue” do nowego rozdziału, jaki projektant rozpoczął na kartach historii domu mody Gucci. Nie tak dawno na swoich mediach społecznościowych Michele pisał o tym, jak wyobraża sobie przyszłość mody i zapowiadał radykalne zmiany. Dziś jesteśmy świadkami tego, jak te słowa zamieniają się w praktykę.

Tym razem w pokazie zabrakło modelek i modeli. Ich rolę przejął zespół projektowy Gucci. Ich przygotowania do pokazu mogliśmy obserwować live, a sesja do kwintesencja retro kiczu! Zresztą, całe przedsięwzięcie tak nam się spodobało, że poświęciliśmy mu oddzielny artykuł – przeczytacie go tutaj.

Michael Kors

O projektancie pisaliśmy Wam ostatnio, choć temat nie należał do, mówiąc oględnie, najprzyjemniejszych. Chodziło o rzekome niszczenie niesprzedanych artykułów. Tymczasem sam Michael Kors w swoich wypowiedziach kreuje się na osobę raczej zainteresowaną kwestią ekologii i przyszłości mody zrównoważonej.

Wycofał się z udziału w nowojorskim Fashion Weeku, a swoją najnowszą kolekcję chce zaprezentować na przełomie października i listopada. Postuluje za zwolnieniem tempa w branży – również po to, by konsument mógł dobrze zapoznać się z kolekcją na dany sezon i by uniknął poczucia zagubienia. Planuje powrócić do prezentowania kolekcji tylko dwa razy w roku, tj. w marcu (na wiosnę/lato) oraz we wrześniu (na jesień/zimę). „Potrzebujemy nowych wzorców, z którymi wejdziemy w nową epokę” – tłumaczy projektant w rozmowie z Vogue US. Ciekawe, czy sam pozostanie konsekwentny w egzekwowaniu własnych zaleceń?

MMC Studio

View this post on Instagram

AW20/21 @mmcstudiodesign

A post shared by MMC (@mmcstudiodesign) on

Na koniec zerknijmy jeszcze na polski rynek. Tu zaś, jeśli pojawia się temat „pokazu mody”, to koniecznie trzeba wspomnieć jedną osobę-ikonę – Kasię Sokołowską. To najbardziej znana polska reżyserka pokazów mody. W lipcowym wywiadzie dla polskiego Vogue’a opowiedziała o swoim najnowszym projekcie, zrealizowanym na potrzeby marki MMC. Kolekcja AW 20/21 została przedstawiona w formie wideo. Jak wspomina w wywiadzie Kasia Sokołowska, do współpracy zaproszono również polskich artystów: Aldonę Kaczmarczyk, Anię Witko, Kubę Kossaka, studio LAS, Agnieszkę Ścibor.

Pokaz złożony był z kilku scen, razem tworzących spójną całość. Mimo nowej formy, praca nad nim ponoć nie różniła się zbytnio od tej nad klasycznym, stacjonarnym pokazem mody. W wideo uwzględniono zresztą urywki filmików z backstage’u po to, by dać wgląd do całego procesu twórczego także i odbiorcom. Zresztą, reżyserka przyznaje, że organizowanie wirtualnych pokazów daje nowe możliwości i demokratyzuje całe przedsięwzięcie, pozwalając na zaproszenie nieograniczonej liczby osób. Pierwszy rząd (słynny „front row”) zarezerwowano dla… każdego.

>>> Przeczytaj również: Radykalne zmiany w Gucci. Alesandro Michelle rezygnuje z sezonowości- co to oznacza w praktyce?