Polska jest jednym ze światowych liderów produkcji naturalnych futer. Wygląda jednak na to, że trwająca od lat dyskusja wchodzi w ważną fazę. Już w październiku sejmowa komisja nadzwyczajna ds. ochrony zwierząt ma zająć się projektem, który może wywrócić branżę futerkową do góry nogami i wpłynąć także na rynek mody. Czy zakaz hodowli zwierząt na futra w Polsce stanie się faktem?
W tym artykule przeczytasz:
- czym się różnią dwa projekty ustaw dotyczące zakazu hodowli zwierząt futerkowych,
- kiedy sejmowa komisja ma zająć się projektem i dlaczego jest to ważny moment dla branży,
- jakie jest społeczne poparcie dla zakazu,
- dlaczego odszkodowania dla hodowców są kluczowym elementem kompromisu,
- jak potencjalny zakaz w Polsce wpisuje się w globalne trendy modowe i zmiany w prawie innych krajów europejskich.
Zakaz hodowli zwierząt futerkowych w Polsce – dwa scenariusze
„W naszym kraju nadal działa 209 ferm zwierząt futerkowych, na których rocznie hoduje się i zabija około 3 mln zwierząt”
– czytamy w raporcie „Przemysł futrzarski w Polsce i na świecie 2025” przygotowanym przez Stowarzyszenie Otwarte Klatki.
Na stole leżą obecnie dwa projekty ustaw. Pierwszy – autorstwa KO, Polski 2050 i Lewicy – zakłada całkowity zakaz hodowli zwierząt futerkowych z wyjątkiem królików. Nowe przepisy, które mogą wejść w życie 1 stycznia 2029 roku, przewidują odszkodowania dla hodowców. Z kolei drugi z nich, zgłoszony tym razem przez PiS i Konfederację, proponuje aż 15-letni okres przejściowy i brak rekompensat. Zgodnie z założeniami projektu nowelizacji ustawy zakaz hodowli zwierząt na futra zacząłby obowiązywać dopiero 31 grudnia 2039 roku.
Jak donosi PAP, do tej pory nie odbyło się żadne posiedzenie w sprawie ani jednego, ani drugiego projektu. Wkrótce jednak ma się to zmienić.
Sprawdź: 9 marek, które nie zrezygnowały z materiałów odzwierzęcych
Odszkodowania kluczem do kompromisu
Projekt posłanki Małgorzaty Tracz z KO ma być – jak sama zdradziła PAP – „odrobioną lekcją” między innymi po nieudanej „piątce dla zwierząt”. Zakłada, że wysokość rekompensaty będzie wyliczana na podstawie średnich rocznych przychodów hodowców z ostatnich trzech lat. To rozwiązanie, dzięki któremu będzie można zamknąć fermy bez ryzyka bankructw i protestów.
Co ciekawe, to właśnie ten punkt może przesądzić o poparciu PSL, które nie podpisało się pod projektem ugrupowań koalicyjnych.
„Projekt ustawy posłanki Tracz to kompromis pomiędzy społeczeństwem, które od ponad dekady domaga się zakazu hodowli zwierząt na futra, a hodowcami zwierząt futerkowych, którzy będą mieli czas na wygaszenie działalności i przebranżowienie się”
– mówi cytowana przez PAP Marta Korzeniak ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki.
Głos społeczeństwa i mieszkańców wsi
Nie bez znaczenia są nastroje społeczne. Zgodnie z sondażem Centrum Badawczo-Rozwojowego Biostat z lipca 2024 roku aż 70% Polaków jest za wprowadzeniem zakazu hodowli zwierząt na futro. Oto najważniejsze wyniki badania przeprowadzonego na grupie 1000 osób:
-
- 46,9% ankietowanych zdecydowanie popiera wprowadzenie zakazu,
- 23,1% ankietowanych odpowiedziało „raczej tak”,
- 18,5% ankietowanych udzieliło odpowiedzi przeczącej (z czego 8% zdecydowanie nie popiera zakazu hodowli zwierząt na futro).
Za likwidacją ferm futerkowych są także mieszkańcy wsi, którzy skarżą się na uciążliwy hałas, nieprzyjemny zapach czy nawet pojawienie się much i gryzoni. Jak ujawnia Marta Korzeniak, cytowana przez PAP, sąsiedzi tego typu miejsc zgłaszają pogorszenie zdrowia fizycznego i psychicznego. Dla wielu z nich 15-letni okres przejściowy jest „nie do przyjęcia”.
Moda zmienia kurs – etyka kontra biznes
Jeśli zakaz hodowli zwierząt na futro wejdzie w życie, Polska dołączy do innych państw europejskich, w których zlikwidowano fermy. Od lutego obowiązuje on w Norwegii, wcześniej podobne prawo wprowadziły takie kraje jak Holandia, Belgia, Austria czy Wielka Brytania.
Przeczytaj również: Norwegia kończy z hodowlą zwierząt na futra
Zmiany zachodzą nie tylko na szczeblu państwowym. Światowa branża fashion już kilka lat temu zaczęła rezygnować z naturalnych futer. Słynne domy mody, takie jak Prada, Chanel czy Gucci, wprowadziły zmiany w swoich kolekcjach, udowadniając, że luksus i styl wcale nie muszą wiązać się z cierpieniem zwierząt. W związku z tym potencjalne zmiany w polskim prawie wpisują się w globalny trend.
Zakaz ferm futerkowych w Polsce – co dalej?
Październikowe posiedzenie komisji będzie pierwszym realnym testem dla projektu Tracz. Czy politycy zdecydują się na szybkie zamknięcie ferm, czy wybiorą 15-letnią ścieżkę? Branża mody – od butików po platformy e-commerce – powinna już dziś planować scenariusze.
„Pamiętam słowa Andrzeja Dudy, więc liczę na to, że nowy prezydent Karol Nawrocki, który zapewniał, że będzie prezydentem Polek i Polaków, posłucha głosu tych 70 proc. ludzi, którzy chcą zakazu”
– dodaje Tracz w rozmowie z PAP.
Jedno jest pewne: zmiana wisi w powietrzu. Zakaz futer to nie tylko kwestia praw zwierząt, ale także reputacji rodzimej mody i dostosowania się do światowych standardów etycznych. Czy Polska odważy się zrobić krok w stronę tej przyszłości?
Może Cię zainteresować: HSI bije na alarm: tragiczne warunki na fermach futrzarskich
Zdjęcie główne: Spotlight Launchmetrics
