Szwajcarski producent butów premium uniknął natychmiastowej upadłości, ale jego przyszłość pozostaje pod dużym znakiem zapytania. Po wstrzymaniu produkcji i zwolnieniu ostatnich pracowników centrali firma Bally trafiła pod nadzór zewnętrznego administratora. Zadłużenie przekroczyło równowartość 21,6 mln euro.
Jeden z najstarszych europejskich domów mody specjalizujących się w luksusowym obuwiu znalazł się na krawędzi bankructwa. Szwajcarska marka Bally złożyła wniosek o ochronę przed upadłością, a skala problemów finansowych przedsiębiorstwa sięga 20 mln franków szwajcarskich, czyli około 21,6 mln euro.
Według informacji podanych przez zagraniczne media branżowe, w miniony piątek szwajcarski sąd zdecydował o ustanowieniu zewnętrznego administratora. Dzięki temu Bally uniknęło natychmiastowego wszczęcia pełnego postępowania upadłościowego i zyskało czas na próbę restrukturyzacji działalności.
Produkcja zatrzymana, pracownicy zwolnieni
Kryzys przybrał na sile w maju 2026 roku, kiedy firma wstrzymała produkcję w Szwajcarii. Niedługo później pracę straciło ostatnich 27 osób zatrudnionych w siedzibie przedsiębiorstwa w Caslano. To symboliczny moment dla marki, która przez dekady była synonimem szwajcarskiego rzemiosła i jakości w segmencie premium.
Problemy finansowe narastały od dłuższego czasu. Bally prowadziło wewnętrzną reorganizację już od 2024 roku. Po przejęciu przez amerykański fundusz inwestycyjny Regent rozpoczęto proces cięcia kosztów i przebudowy struktur operacyjnych.
Regent próbował ratować biznes
W sierpniu 2024 roku Regent przejął międzynarodową działalność Bally. W momencie transakcji firma dysponowała siecią około 320 sklepów na świecie i zatrudniała blisko 1,5 tys. pracowników.
Kolejne miesiące przyniosły jednak dalsze działania oszczędnościowe. Jesienią 2024 roku zlikwidowano do 65 stanowisk pracy, a pod koniec tego samego roku zamknięto Bally Studio we Florencji, gdzie pracowało 55 osób.
W lutym 2026 roku stery przedsiębiorstwa objął Mario Grauso, zastępując Ennia Fontanę. Menedżer związany wcześniej m.in. z Vera Wang, Puig, Céline czy Calvin Klein pełnił równocześnie funkcję operating partnera w grupie Regent. Jego nominacja miała przyspieszyć proces odbudowy marki i uporządkować strategię biznesową.
Przeczytaj także: Kultowa polska marka przez dekady należała do rodziny. Teraz inwestor przejmie większość udziałów
Ponad 170 lat historii pod presją
Bally zostało założone w 1851 roku przez Carla Franza Bally’ego i jego brata Fritza. Początkowo firma koncentrowała się wyłącznie na produkcji obuwia, z czasem przekształcając się w globalny brand luksusowy.
W najlepszym okresie działalności marka była obecna w ponad 70 krajach, współpracowała z przeszło 500 wielobrandowymi punktami sprzedaży i prowadziła setki własnych sklepów. Produkty Bally trafiały również do klientów w ponad 58 państwach za pośrednictwem kanału e-commerce.
Co dalej z Bally?
Decyzja szwajcarskiego sądu nie oznacza końca działalności firmy. Wręcz przeciwnie – wyznaczenie administratora ma umożliwić ocenę realnych możliwości uratowania biznesu oraz wypracowanie porozumienia z wierzycielami.
Przypadek Bally pokazuje jednak, że nawet marki z niemal 175-letnią historią nie są dziś odporne na turbulencje dotykające sektor dóbr luksusowych. Spowolnienie popytu, rosnące koszty operacyjne i presja na wyniki finansowe coraz częściej zmuszają także najbardziej rozpoznawalnych graczy do radykalnych decyzji restrukturyzacyjnych.
Przeczytaj także: Polacy pokochali tę sieć. Irlandzki gigant szykuje już otwarcia w kolejnych miastach
