Mierzenie obuwia za 100 zł? Taką decyzję podjął znany sklep outdoorowy Tuttu. Od tego sezonu przymiarka butów skiturowych w sklepie stacjonarnym jest możliwa po wykupieniu bonu podarunkowego o wartości 100 zł. Firma tłumaczy, że chce poświęcać czas osobom faktycznie zdecydowanym na zakupy w jej punkcie. Nowa polityka ma ukrócić zjawisko showroomingu, ale szybko stała się tematem dyskusji w internecie. Czy to uczciwe podejście, czy przesada i cios w klienta?
W tym artykule przeczytasz:
- na czym polega nowa zasada w sklepie Tuttu,
- jak sklep tłumaczy decyzję,
- czy bon przepada, jeśli nic nie kupisz,
- jak zareagowali klienci – i dlaczego nie wszyscy są zgodni.
Nowe zasady w Tuttu: mierzenie tylko po zakupie bonu za 100 zł
Od tego sezonu zimowego w sklepach Tuttu obowiązuje nowa zasada. Firma poinformowała w mediach społecznościowych, że przymierzenie butów skiturowych możliwe jest tylko po wcześniejszym zakupie bonu podarunkowego o wartości 100 zł. Bon można od razu wykorzystać przy zakupie obuwia lub w ciągu roku na inne produkty.
Dlaczego Tuttu wprowadza opłatę za przymiarkę?
Decyzja nie wynika z chęci zysku, lecz – jak tłumaczy sklep – z potrzeby lepszego zarządzania czasem i wiedzą ekspercką. Przymierzenie butów skiturowych to często długa konsultacja, wymagająca wiedzy, sprzętu i indywidualnego podejścia. Tymczasem wielu klientów korzysta z doradztwa, a zakupu dokonuje później w internecie.
„W ostatnich sezonach zauważyliśmy, że część odwiedzających korzysta z naszej wiedzy i magazynu, jednak zakupu dokonuje poza naszym sklepem. Tymczasem przymiarka butów nie jest szybką usługą – to często kilkadziesiąt minut rozmowy o sposobie użytkowania, plusach i minusach różnych konstrukcji, konfiguracjach, kompatybilności z wiązaniami oraz o technice jazdy. To czas, zaplecze i kompetencje, które budujemy od lat”
– tłumaczy sklep w poście na Facebooku.
Polecamy: Polski butik z modą luksusową w ogniu zarzutów. Klientki walczą o swoje pieniądze
Bon nie przepada – można go wykorzystać
Tuttu podkreśla, że bon za 100 zł nie przepada, jeśli klient nie zdecyduje się na zakup butów po przymiarce. Można go wykorzystać przez 12 miesięcy na inne produkty.
„Bon można wykorzystać od razu przy zakupie butów lub dowolnych produktów w ciągu roku, więc w praktyce nie generuje to żadnych dodatkowych kosztów dla osób faktycznie planujących zakupy w naszych sklepach”.
Burza w komentarzach pod postem Tuttu. Klienci podzieleni
Pod wpisem sklepu na Facebooku rozgorzała dyskusja. Część klientów popiera decyzję, uznając ją za uzasadnioną i potrzebną:
„Logiczne podejście, sklep to nie przymierzalnia przed zakupem w internecie”
„Praktyka znana z innych krajów już od dawna. Bardzo słuszne podejście, które daje przestrzeń i czas, aby zaopiekować się klientem jak należy”
„Moim zdaniem to mega uczciwe podejście do tematu, ale pewnie się nasłuchacie. Ludzie nie rozumieją różnic między kosztami stałymi sklepu z profesjonalną obsługą a e-commerce”
Inni jednak zarzucają sklepowi „złą komunikację” lub brak szacunku do klientów:
„Strasznie źle to brzmi. Lepiej byłoby oferować usługę profesjonalnego dobierania butów za 100 zł (gratis przy zakupie)”
„W takiej formie jest to całkowicie nie do przyjęcia. Psim obowiązkiem stacjonarnego sklepu jest dać klientowi możliwość PRZYMIERZENIA produktu […]”
„Obstawiam, że ta polityka nie przetrwa sezonu! Jak sprzedaż spadnie o dziesiąt procent, szybko zostanie zweryfikowana”
Co to oznacza dla branży?
Choć kontrowersyjna, decyzja Tuttu wpisuje się w rosnący trend walki z tzw. showroomingiem – sytuacją, w której klienci korzystają z wiedzy doradców w punkcie stacjonarnym, by potem zrobić zakupy online, często taniej. To poważne wyzwanie dla sklepów specjalistycznych, które inwestują w szkolenia, testowy sprzęt i personalną obsługę.
W świecie, gdzie coraz większą rolę gra świadomość konsumencka – nie tylko ekologiczna, ale i ekonomiczna – decyzje takie jak ta mogą stać się punktem wyjścia do szerszej dyskusji o wartości doradztwa, zakupowych nawykach i roli sklepów stacjonarnych w erze e-commerce.
Może Cię zainteresować: Niedorzecznie drogi kamień. Znana sieciówka znów zaskakuje
Zdjęcie główne: Unsplash
