#CareerMonday: Własna marka biżuteryjna? Polskie projektantki opowiadają o swoich początkach

1073
źródło: Pola Zag/lookbook

Moda w Polsce to trudny temat i tylko nieliczni potrafią się z nim zmierzyć. Ta teza – niestety – potwierdziła się nie raz. Moje rozmówczynie – założycielki i projektantki polskich marek biżuteryjnych, których sława sięga daleko poza granice naszego kraju udowadniają, że własny biznes to ciężka praca. Jak od podstaw tworzy się markę z prawdziwego zdarzenia, z gronem klientów i sukcesami na koncie? Sprawdzamy to. 

Początki

Założenie marki to nie sztuka. Logo wykonane przez znajomego grafika, konto na Instagramie i Facebooku, kilka zdjęć i… zaczynamy. Proste? No pewnie, jeżeli otwierasz kolejny skład „szarej dresówki” czy sklep z zadrukowanymi t-shirtami. Chyba każda krawcowa w Polsce wyspecjalizowała się już w szyciu z dresu, a koszulki z nadrukami wykona pierwszy lepszy punkt ksero. Co jednak, gdy marzysz o autorskiej marce z prawdziwego zdarzenia? Czy wiara we własne możliwości i ciekawy pomysł wystarczą? Jak udowadniają moje rozmówczynie – właścicielki najbardziej interesujących marek biżuteryjnych na polskim rynku – na początek tak. W połączeniu z ciężką pracą oraz chęcią dokształcania się, droga do sukcesu stoi otworem.

Ready to departure 🙊

A post shared by PORTRAYS JEWELRY (@portraysjewelry) on

Koniecznie po ASP?

Wykształcenie kierunkowe – chociaż ważne, nie jest konieczne. Studia artystyczne w Polsce wciąż są bardziej skoncentrowane na stronie kreatywnej niż biznesowej. Pomogą w wyrażeniu pomysłów (nawet tych najbardziej ekscentrycznych, a więc często niekomercyjnych), ale w wielu przypadkach nie nauczą jak je sprzedać. Jednak może na początku liczy się po prostu idea? W końcu pomysł może narodzić się wszędzie. Dla właścicielki i projektantka marki SAVVY Oli Góreckiej, były to zajęcia z rzeźbiarstwa techniką wosku traconego na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu:

To właśnie tam wpadłam na pomysł wykonania kilku sztuk pierścionków „na próbę”. Okazało się, że te pierwsze surowe, dalekie od jubilerskich ideałów pierścionki spodobały się nie tylko mnie, ale i innym.

Pomysł się przyjął, a dziś prostota i surowe, mocne wzory wyróżniają markę na rynku. Podobną, artystyczną ścieżkę przeszła także Anka Krystyniak. Jej amulety i różańce od wielu sezonów cieszą się wielką popularnością na polskim rynku. Klientki, (a wśród nich także gwiazdy i artyści m.in. Zuza Krajewska, Patrycja Markowska) pokochały syrenki, orły, pióropusze i amulety w otoczeniu kolorowych koralików. Anka Krystyniak jako jedyna z moich rozmówczyń ma wykształcenie kierunkowe, uzyskane na Wydziale Projektowania Ubioru i Biżuterii Wyższej Szkoły Sztuki i Projektowania w Łodzi. Mimo że początkowo to z ubraniami wiązała przyszłość, los wybrał za nią.

Kiedyś bardziej interesowało mnie projektowanie mody. Biżuteria także była obecna w moim życiu, ale obok. Aż pewnego dnia dosłownie na nią weszłam – nadepnęłam leżącą na ulicy bransoletkę. Zrozumiałam, że jest to przekaz z góry i szybko zaczęłam tworzyć swoje wzory.

Angel.

A post shared by AnkaKrystyniak (@ankakrystyniak) on

Alternatywa dla uczelni

Niestety kierunków poświęconych projektowaniu biżuterii w Polsce jest jak na lekarstwo. A jeżeli już są, to bardzo elitarne. Przeszkoda nie do pokonania? Skądże! Natalia Kopiszka, założycielka marki KOPI – uwielbianej przez kochające modę gwiazdy (Brodka, Mela Koteluk, Margaret) jest absolwentką architektury krajobrazu i projektowania odzieży w MSKPU, ale pasję do biżuterii odkryła podczas warsztatów jubilerskich. Na początku nie był to jednak plan na biznes. Po pokazie dyplomowym w MSKPU, projektantka postawiła na ubrania, ale jak sama mówi:

Gdzieś z tyłu głowy wciąż miałam pomysł, aby wrócić właśnie do biżuterii. Gdy stworzyłam pierwszą kolekcję, byłam niepewna i pełna obaw. Wszystko musiałam sfinansować sama, więc mocno wierzyłam w ten projekt, ale dobrze wiemy, że rynek nie jest lekki.

Obawy okazały się niepotrzebne, bo KOPI to już międzynarodowy sukces, a biżuteria projektowana przez Natalię sprzedawana jest w popularnej sieci Urban Otufitters. To tylko zmotywowało projektantkę do dalszego dokształcania. Natalia Kopiszka wciąż uczęszcza na kursy jubilerskie – jednak teraz są to zajęcia dla profesjonalistów, z podobnych korzysta też Ola Górecka z SAVVY.

Pola Zag, projektująca pod własnym nazwiskiem i Ewa Grzeszczuk, założycielka Portrays, tworzenia biżuterii nauczyły się… same! Obie ukończyły studia jedynie pośrednio związane z modą – Pola jest absolwentką architektury wnętrz, a Ewa historii sztuki. Brak doświadczenia w dziedzinie biżuterii nie stanowił dla nich problemu. Problem – ze znalezieniem ciekawej biżuterii – zainspirował ich biznesy. Właścicielka Portrays wspomina:

Pomysł pojawił się, kiedy byłam jeszcze w liceum i szukałam dla siebie oryginalnych kolczyków. Były to początki Internetu i sklepów online, trudno było znaleźć coś oryginalnego, dlatego sama zrobiłam sobie kolczyki z drewnianych szachów, które dostałam od dziadka. Były niesamowicie ciężkie, ale jakie stylowe.

Marka Pola Zag, narodziła się w podobnych okolicznościach: 

Pomysł pojawił się przypadkowo, właściwie zaprojektowałam coś dla siebie, nie traktując tego jako początek biznesu. Ten pomysł się spodobał i zamówienia same zaczęły napływać pocztą pantoflową.

Porozmawiajmy o … pieniądzach.

Pomysł, chęci i ciężka praca to połowa sukcesu. Ale czy wystarczą, by rozwinąć dobrze prosperująca markę? Nie da się zaprzeczyć, że w przypadku marki biżuteryjnej (tak jak i odzieżowej) pieniądze – szczególnie na starcie są niezwykle ważne. Opcji jest wiele – od stypendiów, przez wsparcie rządowe i unijne, aż po – to najbardziej dolegliwe rozwiązanie – skorzystanie z własnych oszczędności.

Nowoczesne projekty Poli Zag spotkały się z wielkim zainteresowaniem tuż po premierze pierwszych wzorów, co skomplikowało sprawę uzyskania ewentualnego wsparcia z zewnątrz:

W związku z dużym zainteresowaniem musiałam dosyć szybko założyć działalność i nie było wtedy czasu, ani aktualnych dotacji, aby móc z nich skorzystać.

Ze wsparcia nie korzystała także Anka Krystyniak, jednak jak pokazuje historia obu dziewczyn – w tym przypadku chcieć to móc.

Pomysł zaangażowania swoich oszczędności może wydawać się nieco szalony, w szczególności gdy stawiamy pierwsze kroki w biznesie. Sposób na to znalazła Natalia Kopiszka:

Zrobiłam mini kolekcję, która składała się z pojedynczych rzeczy, a zainteresowanie było tak duże, że zaczęłam dorabiać ich więcej. To co zarabiałam inwestowałam w kolejne produkcje.

A co w sytuacji, gdy pojawia się pomysł, chęć i przekonanie o sukcesie, ale… środków brak? To nie koniec świata. Są jeszcze stypendia (m.in. Program Stypendialny YES), konkursy (Art&Fashion Forum w Poznaniu z dedykowaną sekcją fashion jewlery nadzorowany przez Annę Orską) a także wsparcie z Urzędu Pracy czy środków unijnych. Z tego ostatniego skorzystała Ola Górecka, założycielka SAVVY:

Po ukończeniu studiów otrzymałam dofinansowanie z Unii Europejskiej na otwarcie działalności gospodarczej. Była to niesamowita pomoc na początku mojej drogi, bez otrzymania dofinansowania byłoby mi bardzo trudno, ponieważ podstawowy sprzęt jubilerski jest kosztowny.

Konkurencja – czy jest się czego bać?

Bez wątpienia, tak jak i w przypadku ubrań, konkurencja na rynku biżuteryjnym jest ogromna. I mam tu na myśli jednie mniejsze, autorskie marki. Odpowiadają za to social media, w tym szczególnie Instagram, za pośrednictwem którego można przecież składać zamówienia; wzrost popularności platform sprzedażowych takich jak Etsy, a także – niestety – Alliexpress. Co w tym zestawieniu robi chiński online bazar? Jak się okazuje, niektórzy, skuszeni wizją szybkiego sukcesu w sieci, „zakładają marki” oferując towar kupiony wcześniej na chińskim platformie sprzedażowej. Niski nakład pieniężny, szybki zysk, ale czy można na tym zbudować markę? Mam wątpliwości. To przecież proces twórczy, przygotowany i przemyślany przez projektanta wnosi najwięcej do produktu i jego historii.

W moim przypadku praca nad kolekcją nie zaczyna się i nie kończy w określonym punkcie, bo proces inspiracji, który jest strumieniem myśli, trudno zamknąć w ramach. Tak naprawdę najwięcej daje mi przyglądanie się ludziom. Temu, jakie ubrania i dodatki noszą, jak je łączą, jaką tworzą estetykę i swoją historię – mówi Ewa, założycielka Portrays.

Biżuteria SAVVY, jak przyznaje jej projektantka Ola, powstaje przez „twórczy przypadek”:

Nigdy nie wykonuję szkiców swoich projektów. Siadam w pracowni i rzeźbię. Często to, co wychodzi spod moich rąk, jest kwestią przypadku. Czasem rzeźbiąc pierścionek widzę na stole odłamek, kawałek wosku w ciekawym kształcie i pomysł na jego wykorzystanie przychodzi mi do głowy spontanicznie.

Przekucie inspiracji w gotowy projekt to jedno z największych wyzwań, przed jakimi stoją projektanci. Pola Zag, która nad biżuterią pracuje razem ze swoim tatą (tak jak córka, biżuterii „uczył się” od początku), tak opisuje cały proces:

Zazwyczaj pracę nad nową kolekcją rozpoczynam tuż po tym jak moja głowa odpocznie po wypuszczeniu poprzedniej kolekcji i znów wróci do potencjału kreatywności. Na początku są to szkice, które zmieniają się, kiełkują, są bardzo schematyczne. Celem tych szkiców jest ujednolicenie motywu przewodniego kolekcji albo połączenia motywów przewodnich. Następnie prototypy, przy których okazuje się co z tego co przyjął papier jest realne, a co zupełnie nie przejdzie. Później robimy właściwe modele i jeszcze chwilę je testujemy zanim dojdzie do sesji zdjęciowej i wypuszczenia kolekcji.

Klienci – kto dzisiaj kupuje biżuterię

Biżuteria autorska ma teraz zdecydowanie swój czas. Jak przyznają projektantki, ich klientami są zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Osoby starsze, ale także młodzież. Natalia Kopiszka tak opisuje fanów KOPI:

Klientkami marki są różne kobiety i te 16- letnie i te 60- letnie, więc przedział wiekowy jest spory. Kobiety kupują dla siebie i dla przyjaciółek, ale nie ukrywam że przychodzi też dużo panów i kupują rzeczy dla swoich wybranek.

Co wpływa na zainteresowanie młodymi markami biżuteryjnymi?

Slow fashion

Po pierwsze, trend slow w modzie. Jesteśmy zmęczeni tym, co oferują nam sieciówki – nic wyróżniającego się, wszystko bardzo podobne – tanie i na jeden sezon. Dzisiejszy klient wie czego chce i nie zadowala się półśrodkami.

Kobiety, które są moimi klientkami mają charakterystyczny styl. To, co wyróżnia moich klientów to świadomość. To ludzie, którzy doceniają moją pracę, szanują ją i chcą unikatowości. Rozumieją, że taka biżuteria powstaje na zamówienie, więc na jej realizację potrzebny jest czas. Wiedzą, że wszystko jest wykonywane ręcznie. Nie satysfakcjonują ich powtarzalne pomysły z centrów handlowych ani idealne wykonanie. Podoba się im surowość formy mojej biżuterii – mówi Ola, projektantka SAVVY.
Poszukiwanie oryginalności

Po drugie, poszukiwanie jakości i wyjątkowego wzornictwa. Każda z projektantek, tworzy niepowtarzalną, jedyną w swoim rodzaju biżuterię. Szukacie wyjątkowych, mistycznych naszyjników? Anka Krystyniak wynalazła je na nowo. Wolicie architektoniczne, nowoczesne wzory? Pola Zag wie o nich wszystko. Potrzebujecie swobodnej biżuterii, która dzięki zaskakującym detalom ożywi stylizacje – biżuteria Portrays nie zawiedzie.

Autentyczność

Po trzecie? Autentyczność. Nieustanna obecność online, „wspaniałe” życie obserwowane na Instagramie, tak niewiarygodne, ale wciąż wciągające, zaczynają dawać o sobie znać – zmęczeniem. Klienci poszukują więc doznań, które chociaż w niewielkim stopniu przywrócą ich na tory „normalności”. Możliwość porozmawiania z projektantem – w jego pracowni, czy podczas targów, to niebywała okazja, żeby poznać osobę stojącą za marką, proces twórczy, dowiedzieć się więcej o produkcie. Niby zwykła rozmowa, a jednak coś więcej. Projektanci są otwarci na interakcje z klientami.

Ola, projektantka SAVVY zachęca do wizyty w jej pracowni przy Rynku Wildeckim w Poznaniu. Z takich wizyt narodzić się mogą wyjątkowe projekty według pomysłu klienta. Tego nie zaoferuje żadna sieciówka.

Projekty

Każda z projektantek obrała już swoją kreatywno-biznesową ścieżkę, rozwijając markę na wielu polach. Co o tym świadczy? Przede wszystkim powracające klientki oraz produkty, które zyskały już status bestellerów. Każda z artystek ma takie w swojej kolekcji. U KOPI są to oryginalne kolczyki w kształcie oczu, Pola Zag zdecydowanie wskazuje na swoje architektoniczne kolczyki, do SAVVY natomiast klienci udają się na wyjątkowe zakupy – szukają pierścionków zaręczynowych, obrączek ślubnych, mogą także zaprojektować biżuterię według własnego pomysłu, z pomocą projektantki.

Czy istnieje więc przepis na sprzedażowy hit?

Z tą sprzedażą jest pewien paradoks, bo czasami tworzę model, który w moim przekonaniu spodoba się bardzo wąskiemu gronu odbiorczyń, a następnego dnia nie ma po nim w sklepie śladu – mówi Ewa Grzeszczuk, założycielka Portrays.

W trendzie?

Wbrew pozorom, w przypadku biżuterii, wybory klientów niekoniecznie są determinowane trendami. Również projektantki podchodzą do tematu trendów biżuteryjnych bardzo indywidualnie. Ulubiony trend Natalii Kopińskiej w tym sezonie to perły. Przemyciła je jako ozdobę kolczyków, pierścionków czy naszyjników w nowej kolekcji KOPI. Oprócz pereł znajdziemy w niej także wielki hit tego lata – muszle.

Pola Zag docenia modę na wielkie kolczyki, które sama także projektuje. Trend na noszenie oryginalnych i odważnych projektów chwali także projektantka SAVVY. W kolekcji poznańskiej marki znalazłam pierścionki w kształcie nakrętki do śruby czy głowy kota oraz … sygnety (spójrzcie na zdjęcia z fashion weeków – tam noszą je wszyscy).

Z kolei Ewa Grzeszczuk – założycielka Portrays od trendów wręcz ucieka:

Oczywiście zwracam uwagę na zmieniające się trendy, ale nie poddaję im się bezwolnie, ponieważ nie chcę również tworzyć biżuterii stricte modowej, opartej wyłącznie o najnowsze tendencje. Sama chętnie zakładam wzory ze starszych kolekcji, bo mam z nimi związane konkretne wspomnienia i historie.

Biżuteria Portrays jest prosta i delikatna, ale zawsze z zaskakującym akcentem. Naszyjnik z dłonią dzierżącą kryształową kulę, kolczyki z kaskadą gwiazd, elastyczne pierścionki ze spinelami. Pasują zawsze i wszędzie – a to dopiero sztuka!

Sukces

Każda z projektantek definiuje sukces w inny sposób. Pola Zag docenia fakt, że jej marka stabilnie działa na rynku już od ośmiu lat, a grono stałych klientek stale się powiększa. Projektantka zwraca także uwagę na niespodziewane sukcesy – takie jak publikacje w prasie (polskiej i zagranicznej), czy zamówienia z najdalszych zakątków świata oraz od wyjątkowych klientów, do grona których dołączyła ostatnio Beyonce.

Ewa, założycielka Portrays za największy sukces marki uważa fakt, iż klientki wciąż noszą jej biżuterię po kilku latach od zakupu. To dowód na ponadczasowość wzoru i jakość wykonania, dodaje. Natalia Kopiszka wymienia dwie rzeczy – własny butik oraz sprzedaż projektów KOPI na platformie Urban Outfitters, gdzie jako jedyna projektantka reprezentuje Polskę. Ola Górecka z SAVVY wspomina publikację pierścionka SAVVY w „Harper’s Bazaar”, a także wyjątkowy koncert, na którym mogła podziwiać swoją biżuterię:

Tego lata duńska wokalistka MØ, której twórczość bardzo cenię, wystąpiła w moich pierścionkach podczas swojego koncertu na Open’er Festival w Gdyni. Miło było stać pod sceną i widzieć moją biżuterię na jej dłoniach.

Zapytana o największy sukces, w historii marki Anka Krystyniak powiedziała:

Wierzę, że największy sukces wciąż jest przede mną.

Marka biżuteryjna – biznes czy sztuka?

Oto jest pytanie. Z jednej strony celem każdej marki jest zysk. Z drugiej, wielka pasja do tego co się robi często przysłaniają finansowe profity, które schodzą na dalszy plan. Ewa, założycielka Portrays uważa, że jedno nie wyklucza drugiego:

Biżuteria, którą tworzę, to sztuka użytkowa, więc jest w tym artyzm połączony z biznesem. Większość marek funkcjonuje w ten sposób; proponują piękne wzory do noszenia, prowadząc w ten sposób biznes.

Anka Krystyniak stawia na sztukę i tłumaczy:

Traktowanie biżuterii wyłącznie w kategoriach biznesowych to w mojej ocenie działanie krótkofalowe.

Pola Zag zgadza się, że biżuteria to przede wszystkim sztuka, ale podkreśla, że biznesowe nastawienie jest bardzo ważne:

Dla mnie to ciągle sztuka, bo zawsze potrzeba pewnego rodzaju wrażliwości i patrzenia, aby tworzyć biżuterię, tak małe przedmioty, które coś sobą mówią. Jednak nie ukrywam, że przez to, że od 8 lat jest to moje jedyne i główne zajęcie, źródło utrzymania, bez biznesowego podejścia sama wrażliwość nie wystarczyłaby, aby się poruszać w świecie mody i designu oraz promować. Każdego dnia pracuję. Bycie swoim szefem wiąże się również z pracą poza „godzinami pracy”.

Przyszłość

Czy autorska biżuteria ma przed sobą przyszłość? Projektantki nie mają co do tego wątpliwości. Ilu projektantów, tyle pomysłów i …klientów.

Niektórzy tworzą biżuterię, która może być kolekcjonerska, inni wolą posiadać jedynie biżuterię, którą mogą nosić na co dzień – wyjaśnia Ola Górecka z SAVVY.

Pola Zag przyszłość biżuterii upatruje w powrocie do starych technik, stylu vintage. Anka Krystyniak koncentruje się na autorskich i unikatowych projektach.

A wearables? Pola i Ewa zauważają ich rosnące znaczenie, ale same traktują elektroniczną biżuterię jako ciekawostkę. Anka Krystyniak zwraca uwagę na ważny aspekt wearables:

Technologia może sprawić, że jej dodatkowe funkcje ułatwią życie, ale najważniejsza pozostanie symbioza pomiędzy naszyjnikiem czy bransoletką a jej właścicielem. Dodaje jednak, że to biżuteria podkreśla piękno i wyjątkowość każdego człowieka.

Zgadza się z nią Natalia Kopiszka:

Teraz sztukę możemy nosić spokojnie na sobie. Akcesoria, w tym biżuteria mają siłę, gdyż dzięki nim możemy zmienić całą stylizację.

Kopi New collection #pearl #collection #jewelry #repost #from @alexiiteresa

A post shared by KOPI (@kopiszka) on

Technologia w modzie to ciekawostka, która pewnie znajdzie swoich odbiorców, ale raczej nie zrezygnują oni z noszenia klasycznej biżuterii. Nie wyobrażam sobie, by nagle każdy zamienił elegancki zegarek na smartwatch, czy pierścionek „z duszą” na sygnet z pamięcią USB. Chociaż czasy się zmieniają i w tym temacie jest jeszcze sporo do powiedzenia.

O polskie autorskie marki biżuteryjne się nie martwię, bo jak mówi Pola Zag:

Limity nie istnieją i to tak naprawdę jest chyba najlepsza perspektywa na przyszłość.

>>> Przeczytaj również: Historia Marki: Shrimps i biznes oparty na sztucznych futrach