IdeaShirt od jednej drukarki do niemal 2 mln klientów. Michał Błauciak opowiada o rozwoju firmy, przejęciach, e-commerce, produkcji i wpływie AI. Na zdjęciu kobieta i mężczyzna stojący obok siebie, w białych t-shirtach.

Personalizacja, przejęcia i AI. Michał Błauciak o tym, jak zmienia się rynek odzieży w Polsce i na świecie

IdeaShirt zaczynało w 2014 roku od jednej drukarki, którą trzeba było wnieść do mieszkania przez balkon, bo nie mieściła się w drzwiach. Bez inwestora i magazynu firma rozwijała własną produkcję oraz e-commerce, a po latach sama zaczęła przejmować konkurentów. W 2023 roku dołączyła MegaKoszulki.pl, dwa lata później CupSell.pl. Dziś kilka serwisów obsługiwanych przez firmę ma za sobą blisko 2 mln klientów.

Z Michałem Błauciakiem, współzałożycielem IdeaShirt, rozmawiamy o drodze od pierwszej drukarki do konsolidacji rynku, sezonowości biznesu, własnym zapleczu produkcyjnym oraz zmianach, które do branży personalizowanej odzieży wprowadzają duże zagraniczne platformy i generatywna AI.

Artykuł sponsorowany

Jak wyglądały początki IdeaShirt?

M. Błauciak: Zaczynaliśmy skromnie od jednej drukarki i biura w prywatnym mieszkaniu. Nie mieliśmy inwestora, magazynu ani rozbudowanego zaplecza. Każdy kolejny etap rozwoju musiał wynikać z tego, co wcześniej udało nam się zbudować i sprzedać. Duża część środków, które udało nam się na początku zarobić, spowrotem inwestowaliśmy w IdeaShirt, aby stosunkowo szybko nabrać rozpędu i później przekształcić to w stabilny i regularny wzrost. Z czasem dokładaliśmy kolejny sprzęt, dodawaliśmy nowe metody druku i produkty do naszej oferty, a także rozwijaliśmy samą platformę e-commerce.

O jakiej skali rozwoju mówimy? Jakie liczby stoją za IdeaShirt?

M. Błauciak: Od maja 2014 roku zrealizowaliśmy blisko pół miliona zamówień. Średnio obsługujemy około 200 zamówień dziennie, co przekłada się na ponad 1000 personalizowanych produktów. W grudniu ta skala potrafi wzrosnąć do około 600 zamówień dziennie, a po jednym intensywnym weekendzie czeka na nas ponad 1600 zamówień do realizacji. Te liczby zdecydowanie wzrosły po przejęciu konkurencji. Łącznie nasze serwisy obsłużyły już blisko 2 miliony klientów.

Jak wyglądała wasza droga sukcesu? Jest coś czego żałujecie?

M. Błauciak: Przez pierwsze lata byliśmy skupieni na jak największej ekspansji IdeaShirt i zwiększaniu ilości zamówień. Jak mawia mój wspólnik Mateusz Piwnicki “goniliśmy klienta”, próbując zaspokoić potrzeby każdego kto tylko może potencjalnie potrzebować naszego produktu. W pewnym momencie dotarło do nas, że jeśli oferujesz coś dla wszystkich, to rezygnujesz z wyjątkowości. Zaczęliśmy więc od stworzenia ICP (Ideal Customer Persona) i stopniowo wprowadzaliśmy do sklepu dokładnie te produkty, które taka osoba mogłaby kupić. Przeprowadziliśmy także wiele analiz rynku i wytypowaliśmy elementy, które są niedostępne u naszej konkurencji. Stąd szeroka rozmiarówka, aż do 5XL.

W którymś momencie zdecydowaliśmy też, że wzrost nie powinien się opierać wyłącznie o dokładanie kolejnych produktów czy zwiększanie budżetu marketingowego. Na rynku były marki z porównywalną do nas rozpoznawalnością i bazą klientów, które do tej pory były naszą konkurencją, a w których zauważyliśmy potencjał do przejęcia.

W 2023 zdecydowaliśmy się przejąć serwis MegaKoszulki.pl, a dwa lata później CupSell.pl. Każda z tych operacji wiązała się z dużym nakładem dodatkowej pracy na integrację systemową, ale tak jak wspominałem, dzięki temu osiągnęliśmy coś co wcześniej było dla nas ciężkie chociażby do wyobrażenia. Już pierwsze przejęcie zapewniło nam bardzo szybki i stabilny wzrost, a jak to mówią, apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Czy to znaczy, że macie dalsze plany na konsolidację rynku?

M. Błauciak: Patrzymy na rynek pod kątem kolejnych możliwości, ale samo przejęcie nigdy nie może być celem do osiągnięcia za wszelką cenę. Marka musi pasować do naszego zaplecza, klientów i sposobu działania. MegaKoszulki.pl oraz CupSell.pl zwiększyły skalę naszej działalności, ale nie oznacza to, że z każdą kolejną platformą byłoby podobnie. Nie każdy nasz konkurent byłby wartościowym towarem do naszego portfolio, szczególnie jeśli korzysta z innych systemów lub promowane przez niego dotychczas wartości miałyby się kłócić z naszą wizją na IdeaShirt.

Rynek personalizacji jest nadal mocno rozdrobniony. Z naszej perspektywy oznacza to, że przestrzeń do dalszej konsolidacji istnieje. Nie zakładamy jednak, że wzrost musi odbywać się wyłącznie przez przejęcia. Równolegle chcemy rozwijać nabyte przez nas już marki, produkcję, ofertę B2B i technologie obsługujące cały proces zamówienia.

Dlaczego własna produkcja jest dla was tak ważna?

M. Błauciak: Rynek personalizacji odzieży wiąże się z zupełnie innym procesem i specyfiką potrzeb klientów niż ma to miejsce np. w produkcji sieciówek lub marek designerskich. Obsługujemy zamówienia już od jednej sztuki, ale nierzadko spotykamy się też z dużymi wolumenami gdzie klient potrzebuje kilku różnych rodzajów materiałów promocyjnych. Przy takim modelu ważna jest kontrola produkcji, bo bezpośrednio wpływa na to, jak szybko realizowane są zamówienia i pozwala zachować wysoki standard realizacji niezależnie od tego ile sztuk widnieje w zamówieniu. 

Jesteśmy dumni z tego, że nie działamy jako pośrednik, ani w modelu dropshippingowym. Nasz proces produkcji regularnie udostępniamy m.in. na platformie YouTube: 

Czy polska firma może konkurować z dużymi zagranicznymi platformami print-on-demand?

M. Błauciak: Jeśli chodzi o nasz polski rynek, skala udziału w nim zagranicznych platform jest ogromna, ale mocno wstrzymałbym się z określaniem ich jako naszej największej konkurencji. Wiele polskich firm wskazuje, że w lokalności siła. Zagraniczne spółki budują przewagę przez międzynarodowy zasięg, ogromny kapitał i bardzo dużą sieć produkcyjną. My rozwijamy model oparty na własnym zapleczu produkcyjnym, znajomości lokalnego klienta i możliwości bezpośredniego kontrolowania realizacji. Rozwijanie zaplecza produkcyjnego w Polsce pozwala na realizowanie w obrębie kraju szybszych i tańszych dostaw, a także dobrze wpisuje się w trend ostatnich lat na wspieranie lokalnych firm. Dla wielu osób istotnym czynnikiem zakupowym jest wspieranie biznesów, których kapitał i zaplecze pochodzi z ich kraju.

Jaki wpływ na działalność waszej firmy ma rosnąca popularność AI?

M. Błauciak: Myślę, że to bardzo pozytywne zjawisko. Najbardziej oczywista zmiana dotyczy samego tworzenia projektu. Kiedy zaczynaliśmy, jednym z największych wyzwań branży personalizacji odzieży było to, że klienci mieli ograniczone możliwości jeśli chodzi o samodzielne tworzenie projektów. Bardziej rozbudowane pomysły musiały trafiać do grafików, którzy ze swoją pracę potrzebowali dodatkowej zapłaty, co poniektórzy klienci z kolei spędzali długie godziny ucząc się obsługi programów graficznych, aby ten koszt zminimalizować. Generatywna AI skraca ten proces do zaledwie kilku minut.

Widząc potencjał tych narzędzi zdecydowaliśmy się wprowadzić na naszej stronie darmowy kreator nadruków AI do projektora produktów z własnym nadrukiem (przyp. red.: kreator jest dostępny na stronie https://ideashirt.pl/projektuj/wybierz-produkt), który poza miejscem na własny prompt, ma też funkcje edycji zdjęć. Dzięki temu, grafiki generowane przez klientów trafiają do nas od razu w dobrej jakości i formacie, z którym najwygodniej nam pracować w różnych technologiach druku.

Co na to wasza konkurencja?

M. Błauciak: Technologia zdecydowanie obniża próg wejścia dla nowych graczy. Jeżeli duża platforma odzieżowa ma miliony użytkowników i wprowadza na swoją stronę darmowy generator oraz kreator, od razu staje się bardzo konkurencyjnym uczestnikiem rynku personalizacji.

Póki co czujemy się jednak bezpiecznie, sama umiejętność wdrożenia AI do swojego systemu nie wystarczy by konkurować z doświadczeniem, wysoka jakością i własnym zapleczem produkcyjnym, które reprezentuje IdeaShirt.

Gdzie chciałby Pan zobaczyć IdeaShirt za pięć lat?

M. Błauciak: Chciałbym, żeby za pięć lat różnica była widoczna przede wszystkim w jak najwyższej jakości i technologii, a nie tylko w liczbie sprzedanych produktów. Personalizacja odzieży będzie coraz bardziej rozchwytywana jako łatwo dostępna i bardziej ekologiczna alternatywa dla sieciówek. Uważam, że kluczem do sukcesu jest przede wszystkim stały i zrównoważony rozwój, bez kompromisów na jakości. Na potwierdzenie swojej opinii mogę wspomnieć, że nasi klienci bardzo często wybierają modele odzieży premium o wyższej gramaturze, mimo tego, że są to produkty odpowiednio wyższe.

Jeżeli za kilka lat będziemy obsługiwać więcej marek i klientów, a jednocześnie droga od pomysłu na projekt do gotowego produktu będzie krótsza i bardziej zautomatyzowana, uznam to za właściwy kierunek. Chcemy rozwijać firmę zbudowaną w Polsce, z własnym zapleczem produkcyjnym, która potrafi konkurować technologicznie na coraz bardziej międzynarodowym rynku.

Słowem podsumowania

Serdecznie dziekujemy Panu Michałowi Błauciakowi za podzielenie się historią własnej marki i decyzjami, które stoją za jej ogromnym sukcesem na polskim rynku. Historia IdeaShirt dobrze pokazuje, jak bardzo zmienił się rynek personalizowanej odzieży w ciągu ostatniej dekady. Firma, która zaczynała od jednej drukarki w mieszkaniu, dziś rozwija kilka marek, przejmuje konkurencję i obsługuje produkcję liczonych w tysiącach produktów dziennie. Kolejny etap będzie rozgrywał się już nie tylko na poziomie samej produkcji, ale też technologii, automatyzacji i sposobu, w jaki klienci tworzą własne projekty. Następne lata pokażą czy reszta branży print-on-demand również pójdzie za trendem wdrażania AI do swoich systemów. Ostatecznie, wszystko wskazuje na to, że o wyniku zdecyduje to, kto będzie potrafił najbardziej sprawnie zamienić cyfrowy pomysł w fizyczny, jakościowy produkt.

Przeczytaj również: TikTok Shop wchodzi do Polski. Eksperci: wygrają marki, które nauczą się sprzedawać przez content