Śledztwo dotyczące śmierci Isaka Andica, założyciela modowego imperium Mango, ponownie nabiera tempa. Brytyjska tłumaczka współpracująca z terapeutką rodziny zeznała, że na tydzień przed tragedią towarzyszyła Jonathanowi Andicowi podczas przejścia dokładnie tej samej trasy, na której później zginął jego ojciec. Według kobiety wyprawa miała być elementem terapii opartej na doprowadzeniu ojca i syna do „sytuacji granicznej”.
Terapeutka miała zaplanować „ekstremalną konfrontację” ojca i syna
Nowe informacje pochodzą z zeznań Brytyjki, która pracowała jako tłumaczka i okazjonalna asystentka Julii Lüderwaldt – psychoterapeutki prowadzącej terapię rodziny Andiców. Kobieta zgłosiła się dobrowolnie do katalońskiej policji Mossos d’Esquadra pod koniec czerwca 2026 roku. Jak wyjaśniła, zrobiła to po wielu miesiącach niepokoju i po przeczytaniu, że śledczy badają również potencjalny udział osób trzecich w sprawie.
Według jej relacji Lüderwaldt poprosiła ją o znalezienie górskiej trasy, która pozwoliłaby Jonathanowi i Isakowi Andicom przeżyć wspólnie „sytuację graniczną”. Ćwiczenie miało być częścią terapii konfrontacyjnej i pomóc synowi uniezależnić się emocjonalnie od ojca. Tłumaczka wybrała Camí de les Feixades w masywie Montserrat – szlak prowadzący w stronę klasztoru benedyktynów. 7 grudnia 2024 roku, dokładnie tydzień przed śmiercią przedsiębiorcy, kobieta przeszła trasę razem z Jonathanem Andikiem. Śledczy wiedzieli już wcześniej, że syn założyciela Mango pojawiał się w tym miejscu kilkakrotnie przed tragiczną wyprawą. Nowością jest jednak informacja, że podczas jednej z wizyt towarzyszyła mu osoba związana z terapią rodzinną.
Zeznanie podważa wcześniejszą wersję Jonathana Andica
Podczas przesłuchania Jonathan Andic miał twierdzić, że trasę polecili mu znajomi, a wcześniejsze wizyty służyły przygotowaniu wyprawy dla wymagającego ojca. Nie wspomniał natomiast, że tydzień przed tragedią przeszedł szlak z tłumaczką współpracującą z terapeutką. To właśnie ta rozbieżność może okazać się istotna dla prowadzących sprawę śledczych.
Obrona syna założyciela Mango apeluje jednak o ostrożność. Jej przedstawiciele przekonują, że Jonathan nie został bezpośrednio zapytany o osobę towarzyszącą mu podczas wcześniejszych wizyt, a tłumaczki nie wymienił, by chronić jej prywatność. Zakwestionowali również sposób przedstawiania spacerów jako elementów „ekstremalnej konfrontacji”, twierdząc, że Jonathan nie znał ani nie podzielał takiej interpretacji terapii.
Zeznanie kobiety nie jest bezpośrednim dowodem, że doszło do przestępstwa. Może jednak osłabić wiarygodność wcześniejszych wyjaśnień Jonathana Andica i ponownie skierować uwagę śledczych na rolę terapeutki, która na tym etapie występuje w sprawie jako świadek, a nie podejrzana.
Śmierć Isaka Andica początkowo uznano za wypadek
Isak Andic zginął 14 grudnia 2024 roku podczas wyprawy w góry Montserrat niedaleko Barcelony. 71-letni przedsiębiorca spadł z wysokości około 100 metrów. Jedyną osobą, która towarzyszyła mu podczas wycieczki, był jego najstarszy syn Jonathan. Początkowo śmierć założyciela Mango traktowano jako nieszczęśliwy wypadek.
Z czasem uwagę policji zwróciły jednak rozbieżności w zeznaniach syna, jego wcześniejsze wizyty na trasie oraz trudna relacja między mężczyznami. W maju 2026 roku Jonathan Andic został zatrzymany i przesłuchany jako podejrzany w śledztwie dotyczącym zabójstwa. Po wpłaceniu miliona euro kaucji wyszedł na wolność, pozostając pod nadzorem sądu.
Dowiedz się więcej: Nagły zwrot w sprawie śmierci twórcy odzieżowego imperium. Policja zatrzymała jego syna
W postanowieniu sąd wskazał m.in. na możliwy motyw finansowy, wcześniejsze rozpoznanie miejsca, problemy w relacji ojca z synem, wyniki sekcji zwłok oraz niespójności w relacjach Jonathana. Rodzina Andiców i jego adwokat stanowczo odrzucają te zarzuty, podkreślając, że nie istnieją dowody potwierdzające jego winę. Jonathanowi Andicowi przysługuje domniemanie niewinności, a postępowanie pozostaje w toku.
Jonathan Andic wycofał się z władz Mango
Po śmierci Isaka Andica funkcję przewodniczącego rady dyrektorów Mango objął Toni Ruiz, który pozostaje również dyrektorem generalnym firmy. Jonathan Andic został natomiast wiceprzewodniczącym, jednak 26 maja 2026 roku poinformował o czasowym wycofaniu się ze swoich obowiązków, aby skoncentrować się na obronie. Zarząd Mango publicznie wyraził wobec niego poparcie.
Sprawa ma istotne znaczenie dla ładu właścicielskiego jednej z największych europejskich firm odzieżowych. Jonathan Andic oraz jego dwie siostry kontrolują łącznie 95 procent udziałów w Mango, natomiast pozostałe 5 procent należy do Toniego Ruiza.
Mimo kryzysu wokół rodziny założyciela wyniki operacyjne Mango pozostają mocne. W pierwszym półroczu 2026 roku przychody firmy wzrosły o 7,2 procent, do 1,852 miliarda euro. Grupa prowadzi już ponad 2960 punktów sprzedaży w przeszło 120 krajach i podtrzymuje cel osiągnięcia 4 miliardów euro przychodów w całym 2026 roku.
Zdjęcie główne: Europa Press/ABACA / Abaca Press / Forum
Przeczytaj również: Hailey Bieber właśnie została nową twarzą Mango. To może być przełomowy ruch dla marki
