Rok po śmierci Giorgio Armaniego przyszłość jego imperium nadal stoi pod znakiem zapytania. Zgodnie z testamentem projektanta spadkobiercy mają sprzedać 15% udziałów zewnętrznemu inwestorowi. Jednak najpierw muszą ustalić wartość grupy, którą analitycy wyceniają obecnie nawet na 5-10 mld euro.
W tym artykule przeczytasz:
- kto przejął stery w firmie po śmierci Giorgio Armaniego,
- które koncerny projektant wskazał jako potencjalnych inwestorów,
- ile warta jest marka Armani i jak wyceniany jest pierwszy pakiet udziałów,
- w jakiej kondycji finansowej znajduje się obecnie grupa,
- dlaczego sprzedaż udziałów może się opóźnić.
Rok bez Giorgio Armaniego. Na czele firmy stanęli jego najbliżsi
Giorgio Armani zmarł 4 września 2025 roku. Odejście 91-letniego mistrza krawiectwa oznaczało dla marki znacznie więcej niż tylko utratę założyciela. Projektant pozostawał jej głównym udziałowcem, prezesem, CEO i dyrektorem kreatywnym. Oznacza to, że przez pięć dekad osobiście nadzorował praktycznie każdy obszar działalności włoskiego domu mody.
W pierwszym roku po odejściu założyciela marka postawiła na ludzi, którzy od dawna współpracowali z Armanim. Stanowisko dyrektora generalnego objął Giuseppe Marsocci, a Pantaleo „Leo” Dell’Orco stanął na czele Fundacji Giorgio Armani. Zachowanie dotychczasowego zespołu pozwoliło zapewnić biznesowi stabilność. Teraz jednak zarząd musi podjąć decyzje, które jeszcze do niedawna należały do samego projektanta.

Sprawdź: Ostatnia wola Armaniego ujawniona. Mistrz zostawił po sobie jasny plan
Giorgio Armani sam wskazał potencjalnych inwestorów. Na liście trzy potężne koncerny
Giorgio Armani szczegółowo zaplanował przyszłość swojego domu mody. Zgodnie z testamentem spadkobiercy powinni przekazać zewnętrznemu inwestorowi 15% udziałów w ciągu 12-18 miesięcy od jego śmierci. Co ciekawe, włoski projektant wskazał także trzech preferowanych partnerów: LVMH, L’Oréal oraz EssilorLuxotticę.
Dlaczego właśnie te firmy? Jak się okazuje, wybór nie był przypadkowy. L’Oréal odpowiada za rozwój biznesu kosmetycznego Armaniego, a EssilorLuxottica – za okulary sygnowane logo włoskiego domu mody. Z kolei LVMH ma doświadczenie w zarządzaniu największymi domami mody – w końcu jego portfolio obejmuje takie marki jak Louis Vuitton, Dior, Givenchy czy Fendi.
Testament dopuszcza też wybór innego inwestora o porównywalnej pozycji, wskazanego przez Fundację Giorgio Armani w porozumieniu z Dell’Orco.
Przeczytaj też: Odszedł król, ale jego imperium przetrwa. Co dalej z domem mody Giorgio Armaniego?
15% udziałów może kosztować 1,5 mld euro. Ile warta jest marka Armani?
Ze względu na to, że spółka nie jest notowana na giełdzie, jej rzeczywista wartość nie jest znana. Mimo to analitycy cytowani przez „MFF” szacują, że wynosi ona od 5 do 10 mld euro. Luca Solca z Bernstein wskazuje około 7,5 mld euro, podczas gdy źródła, na które powołuje się Reuters, mówią o bardziej zachowawczej kwocie 5-7 mld euro.
Przy uwzględnieniu tych wycen 15-procentowy pakiet udziałów może kosztować od 750 mln do 1,5 mld euro. Na ostateczną wycenę wpłyną jednak nie tylko wyniki grupy, ale także umowy licencyjne oraz wartość nieruchomości i znaków towarowych.
Po śmierci założyciela sprzedaż nadal hamuje
A skoro o wynikach mowa – w pierwszych dwóch miesiącach 2026 roku sprzedaż netto Grupy Armani spadła o 7,5% (3,9% przy kursach stałych). Za spadek odpowiadał przede wszystkim kanał hurtowy – w tym samym okresie sprzedaż bezpośrednia wzrosła o 3,5%. Jednocześnie zarząd ograniczył koszty operacyjne o 25 mln euro. Mimo słabszej sprzedaży sytuacja finansowa grupy jest stabilna – 2025 rok zakończyła z 529 mln euro gotówki netto.
15% to dopiero początek. Inwestor może z czasem przejąć większość imperium Armaniego
Inwestor, który kupi pierwsze 15% udziałów, może z czasem mieć o wiele większy wpływ na firmę. Dlaczego? Testament Giorgio Armaniego przewiduje sprzedaż temu samemu nabywcy kolejnego pakietu wynoszącego od 30 do nawet 54,9%. Zgodnie z wolą projektanta transakcja ma zostać sfinalizowana między trzecim a piątym rokiem od jego śmierci.
Jest jednak jeszcze drugi możliwy scenariusz. Mowa o wejściu marki na giełdę w ciągu 5-8 lat od śmierci Armaniego, najlepiej we Włoszech. Bez względu na to, którą drogę obierze obecny zarząd domu mody, Fundacja Giorgio Armani ma zachować co najmniej 30,1% udziałów. W ten sposób projektant chciał zabezpieczyć jej wpływ na dalszy kierunek rozwoju marki – nawet po pojawieniu się większościowego inwestora.
Sprzedaż udziałów może się opóźnić. Termin zapisany w testamencie nie jest wiążący?
Zgodnie z wolą Giorgio Armaniego pierwszy pakiet udziałów powinien znaleźć nabywcę najpóźniej w marcu 2027. Jednak według doniesień „Corriere della Sera” zarząd może nie zdążyć sfinalizować transakcji w terminie. Włoski dziennik ujawnia, że przygotowania są na wczesnym etapie, a okres wskazany przez zmarłego projektanta w testamencie ma nie być wiążący prawnie.
Może Cię zainteresować: Giorgio Armani nie żyje. 9 kultowych propozycji filmów, do których włoski projektant zaprojektował kostiumy
Zdjęcie główne: Instagram @wwd / @giovanni_giannoni_photo
