Biznes w kremie, czyli jak nie dać się zwieść

642
cosmopolitan.com

Na co dajemy się nabrać w kosmetycznym biznesie? Jak to jest z kremami na dzień, na noc, na popołudnie i drugie śniadanie? Jak kupować mądrze i z rozsądkiem? Rynek kosmetyków pielęgnacyjnych świeci triumfy, a hasło beauty okazuje się najmodniejsze. Dlaczego więc często zdarza się, że klient wydaje masę pieniędzy na kosmetyki, które… nie działają? Tym razem krótkie szkolenie nie dla biznesmena, tylko dla ciebie – świadomego klienta, który powinien wiedzieć na co warto wydać pieniądze.

Krem na dzień, krem na noc

Helena Rubinstein byłaby dumna (a może przerażona?), że chwyt marketingowy rozróżniający kremy na dzień i na noc, który wprowadziła w latach dwudziestych ubiegłego wieku, wciąż działa. Stosowanie kosmetyków pielęgnacyjnych o określonej porze dnia to oczywisty mit. Z zasady powinien ułatwiać zakupy, często jednak zwodzi na manowce. Kosmetyki na noc są zazwyczaj bardziej tłuste, podczas gdy kremy „na dzień” – lżejsze. Mając do czynienia ze skórą suchą lub atopową i tak powinnyśmy wybierać produkty o bogatej konsystencji. Rozróżnienie na kosmetyki dzień/noc służy głównie temu, aby kupić dwa produkty, nie jeden. Bo któż miałby odwagę zastosować krem z etykietą „noc” w ciągu dnia!

Weź składniki za przewodnika

Najbezpieczniejszym sposobem na kupowanie kosmetyków jest dokładne sprawdzanie składu produktu. Nie można ufać etykietom, które stosują – skuteczny zresztą – zabieg reklamowy, używając sformułowań typu „cudowny kompleks”, „innowacyjne składniki”, „super formuła”. Liczy się konkret. Jeśli na jednym z pierwszych miejsc z tyłu etykiety (napis drobnym druczkiem) znajduje się alkohol, sylikony, SLSy lub parabeny, to możemy być pewni, że nawet jeśli opakowanie wygląda zachęcająco – produkt nie będzie wiele wart. Tonik do twarzy z alkoholem za kilkaset złotych? Pewnie, przecież to marka selektywna, ufamy więc, że wydając wysoką kwotę na zakup produktu pielęgnacyjnego, otrzymamy porównywalnie wysoką jakość. To co liczy się najbardziej, to konkret. Olejki, witaminy, kwasy – warto wiedzieć, jak działają poszczególne składniki, a wybierając je kierować się indywidualnymi potrzebami naszej skóry.

hoek.pl

50+?

Kolejną bzdurą są kosmetyki 20+, 30+, 40+ i tak dalej. Koreański rytuał pielęgnacyjny rozpoczyna się już wtedy, gdy dziecko jest w stanie nałożyć na twarz odpowiedni produkt. Europejczycy wciąż twierdzą, że kosmetyków 50+ nie można stosować dla młodej cery. Rozważając słuszność takich tez, warto porównać procesy starzenia się skóry Koreańczyków i europejczyków. I tutaj znowu najważniejszym odniesieniem będzie skład – kwas hialuronowy działa nawilżająco, podczas gdy w Polsce reklamowany jest jako składnik dla skóry dojrzałej. Podobnie jest z kolagenem, witaminami A oraz E. Jeśli dojrzała skóra w okresie menopauzy mierzy się z zaczerwienieniami bądź uderzeniami gorąca, to nie powinno się kupować kremu z nadmiarem olejków, podczas gdy wiele produktów 60+, zawiera tłustą bazę.

Skóra tłusta czy sucha?

Chyba każdy z nas przyzna, że ciężko samodzielnie określić stan skóry. Nie istnieją domowe sposoby, które w pełni by to umożliwiały. Test autoanalizy skóry? Sprawdzanie rodzaju cery u kosmetologa bądź dermatologa? Mało kto stawia sobie takie pytania, czego konsekwencją jest nieudany zakup. Inwestujemy w krem z zawartością olejków dla skóry suchej, ale zapominamy (lub nie wiemy), że olejki natłuszczają, nie nawilżają. Kupujemy krem silnie matujący do cery tłustej, podczas gdy cera tłusta, nie oznacza skóry dobrze nawilżonej.

Uczmy się od najlepszych

Koreański rynek kosmetyków pielęgnacyjnych to najbardziej innowacyjny rynek świata oraz świetnie prosperujący biznes. Koreańczycy (zarówno kobiety, mężczyźni jak i dzieci), zdają sobie sprawę z tego, że skóra jest największym organem naszego ciała, w związku z czym powinniśmy nie tylko przywiązywać do jej kondycji dużą wagę, ale także pielęgnować ją od najmłodszych lat. Marki azjatyckie prześcigają się w produkcji kosmetyków najwyższej jakości, w coraz niższych cenach wiedząc, że mają do czynienia ze świadomym, wymagającym i wykształconym odbiorcą. Polacy wciąż jednak wolą być „macho”, który nie używa kremu, a Polki nie potrafią skutecznie określić swojego rodzaju skóry. Zawodzi edukacja, tryumf odnoszą koncerny żerujące na naszej niewiedzy. Dermokosmetyki produkowane przez gigantyczne przedsiębiorstwa zarabiają najwięcej na egzemach, skórach suchych i atopowych. Nie na rękę jest im dzielenie się wiedzą. Woda w miastach nadaje się do picia, bo jest wysoko zmineralizowana, ale to właśnie zawarte w niej minerały sprawiają, że skóra jest narażona na ekstremalne przesuszenia. W niektórych miejscowościach do wody dodawane są duże ilości chloru, a w innych kamień osadza się na naskórku powodując uczulenia i uniemożliwiając wchłanianie się kosmetyków pielęgnacyjnych.

shapemeup.pl

Dobra decyzja biznesowa

W świecie biznesu czasami potrzeba po prostu ryzyka, czasami pracy od rana do nocy, ale zawsze – trafnych inwestycji. Kiedy po kolejnym drogim zakupie zastanawiamy się, dlaczego nie widać różnicy, dlaczego wciąż mamy zmarszczki, a skóra jest przetłuszczona, powinniśmy podjąć zdecydowaną decyzję biznesową i zmienić swoje podejście. W zakupach pielęgnacyjnych należy brać pod uwagę skład kosmetyków oraz indywidualne potrzeby skóry. Pomijajmy za to rzutkie hasła reklamowe znajdujące się na produktach. Kierowanie się sztucznie stworzonymi kategoriami wieku albo rozróżnieniem kosmetyków na dzień i noc, nigdy nie będzie gwarancją dobrej inwestycji. Najlepszy wybór to kosmetyk trafnie dobrany do rodzaju skóry. Warto podjąć wysiłek i przeczytać skład na etykiecie – twój portfel i co najważniejsze twoja skóra na pewno będą ci bardzo wdzięczne.

 

Autorka: Kasia Wrona – wizażystka, wykładowca makijażu oraz autorka bloga Make-up Manufacture. Absolwentka wielu prestiżowych szkół w Polsce i Los Angeles. Jej prace znajdziecie w magazynach, reklamach, telewizji. Na co dzień wykłada w krakowskiej szkole.

 

>>> Przeczytaj również: Wielki krawiec z przypadku – historia Christiana Diora