Czy moda odpowiedzialna jest przygotowana, by zaspokoić odzieżowe sny wybrednych klientów?

306
źródło: jutlandstation.de

Moda etyczna zyskuje coraz więcej zwolenników. Doniesienia o fatalnym stanie środowiska, poniżającym traktowaniu pracowników fabryk, czy po prostu zmęczenie sieciówkowym „materiałem” sprawia, że o alternatywnym podejściu do mody zaczyna być głośno. I dobrze. W końcu nadszedł moment, w którym konsumenci mają wybór. I nie jest to wybór pomiędzy lepszym i gorszym złem. Jednak czy odpowiedzialna moda jest przygotowana, by zaspokoić odzieżowe sny wszystkich, nawet kochających wyróżniać się z tłumu kolorowych ptaków?

Ekologicznie = minimalistycznie?

Moda, to w końcu coś więcej niż po prostu ubieranie. Oczywiście, dla części (pewnie większej) społeczeństwa, wciąż będzie spełniała funkcję czysto użytkową. Ale jest też druga grupa konsumentów. Osoby świadome tego, co w modowej trawie piszczy. Chcą dobrze czuć się w swoich stylówkach, być w trendzie, a najlepiej jeszcze z eko bonusem. O ile fashioniści hołdujący minimalistycznemu stylowi skandynawskiemu, czy klasycznemu French chich mają całkiem spory wybór etycznych marek, o tyle lubiący zaszaleć miłośnicy kolorów i wzorów, napotykają na nie lada problem.

Kolory ziemi

Myśląc „moda etyczna” widzę przede wszystkim kolory ziemi. I zdecydowanie nie są to kolory australijskiej terra rosa. Beż – bardzo dużo beżu, biel, odcienie szarości, zgniła zieleń, trochę brązu. Z jednej strony traktowane jako kolory-bazy, z drugiej mało komu pasują. Dobrze komponują się z czernią, granatem – kolejnymi must have w każdej szafie. Jak dla mnie – fanki printów i ferri barw – taka paleta brzmi smutno i …nudno. I mimo, że nie jestem w swojej opinii odosobniona, na rynku wciąż trudno znaleźć eco markę, która proponowałaby coś więcej niż te podstawowe i bardzo bezpieczne barwy.

Klient nasz pan

Oczywiście, kolorystyka kolekcji zależy w dużej mierze od projektanta. Niemały wpływ mają także klienci, bez których żaden biznes za długo nie pociągnie. Ale co z konkurencją? Kolejna eko marka z kolejną basicową kolekcją. Proste wzory, uważane za łatwe do noszenia kolory i … przestajemy odróżniać projekty jednej marki od drugiej. Co na to marki?

Jak słusznie zauważa portal „Fashionista.com”, gdzie został poruszony problem podobieństwa występującego w kolekcjach etycznych marek, głównym argumentem dla tworzenia prostych, minimalistycznych kolekcji, jest ten – że „neutralna” stylistyka, pozwala markom realizować swoje etyczne idee i pozostawać w zgodzie z naturą.

Klasyka na lata gwarancją sukcesu?

Kupujesz białą, lnianą koszulę, w całości wyprodukowaną w Polsce, płacisz za nią niemałe pieniądze. Taka koszula ma trafić do Twojej szafy nie na miesiąc czy sezon, raczej na lata. Dokonałeś inwestycji z troską o środowisko w bonusie. A przecież o to w modzie ekologicznej chodzi. Ślad węglowy został skrócony, naturalny materiał szybko się rozłoży, a Ty nie pomyślisz o zakupie nowej koszuli przez długi czas, bo ta – dobrze odszyta na miejscu – będzie służyć Ci przez lata.

źródło: everafterguide.com
NIE dla szaleństw!

Taka sama koszula ale w odcieniach fuksji z małym, cekinowym detalem. Brzmi nieźle? Niestety, na próżno szukać takiej z metką conscious. Dlaczego? Po pierwsze – koszt wytworzenia. Ekologiczne cekiny to wymysł, na który pozwolić sobie mogą jedynie największe marki. Po drugie – kolor. Odcienie fuksji to temat dla odważnych. I jak wyglądałby na tle całej kolekcji? Po trzecie – krótka żywotność. W jednym sezonie fuksja będzie na topie, w innym – powinna wylądować na dnie szafy. A to już totalnie wbrew idei etycznej mody.

Sieciówki mogą więcej

Wyjątkiem potwierdzającym regułę będą sieciówki, które coraz śmielej wprowadzają ekologiczne kolekcje do swojej oferty. Tam wybór wzorów i kolorów jest zdecydowanie większy. Budżety i możliwości produkcyjne pozwalają poszaleć, a fantazja zdaje się nie mieć granic. Z jednej strony to pomysł godny pochwały, w końcu to najwięksi gracze kształtują trendy w biznesie. Z drugiej, „jedna jaskółka wiosny nie czyni” i należy się zastanowić, czy aby kolekcja etyczna to nie bardziej chwyt marketingowy niż poryw serca z troski o środowisko? Poza tym czy kupowanie w sieciówkach – czegokolwiek- nie jest zaprzeczeniem idei świadomej mody? Odpowiedź pozostawiam Czytelnikom.

Wyzwanie sposobem na nudę

Trudno dziwić się markom, że nie porywają się z motyką na słońce i wybierają bezpieczną opcję, klasycznych wzorów w jeszcze bardziej klasycznych kolorach. Zresztą, taka moda – o ile nie zależy Ci na kolorze – wcale nie musi być nudna. Internet pełen jest porad jak urozmaicić swoją klasyczną szafę, a wszelkiego rodzaju challange w typie „Project 333” (z hasłem przewodnim „simple is the new black”), „10×10 challange”, „The Capsule Project” udowadniają, że nawet z niewielką szafą wypełnioną samymi basicami, można wyglądać modnie.

Na ratunek kolorowym ptakom

A co w sytuacji gdy naprawdę lubimy kolor (niżej podpisana zdecydowanie zalicza się do tej grupy), a w minimalistycznych outfitach czujemy się jak w obcej skórze? Na ten problem zwróciła uwagę Benita Robledo, blogerka zajmująca się ekologiczną modą. Stworzyła program „Glam Capsule” by udowodnić, że etyczna moda nie musi być nuda. Sama nie wyobraża sobie życia bez kolorów i zdaje sobie sprawę, że problem dotyczy nie tylko jej. W wypowiedzi dla „Fashionista.com” przyznała:

Ludzie już teraz czują, że muszą zrezygnować z zakupów w swoich ulubionych sklepach [kiedy zaczynają przygodę z etyczną modą]”.[Jednocześnie] nie chcą mieć poczucia, że ​​muszą poświęcić swój osobisty styl”.

View this post on Instagram

There's a lot of hubbub out there about how buying ethical and sustainable because it makes you feel good. I myself have been a proponent of this. And it's true, you do feel good when you buy ethically. But I'm going to take off the faux kid-gloves here and say who the f cares if you feel good? The real reason to buy ethically and sustainably is because IT'S THE RIGHT THING TO DO. period. . Supporting slave labor? That's a dick move. Polluting our waterways? Dick move. Killing our planet, exploiting people, consuming without considering the consequences…all dick moves. When you buy any fashion out there, unless it explicitly states otherwise, that's exactly what you're doing. And when we do buy ethically we feel like some kind of hero! It's time we stop patting ourselves on the back for making the decent choice. It's like NOT punching someone in the face and expecting to be praised for it. Nah girl, that's just basic human decency. . I get it, buying ethically is way harder than it should be. But it is possible for everyone. Buy second-hand. Swap cuz it's free y'all! And when you absolutely need something new replace it with an ethically made item. Let's make sustainable living the new norm. . How often do you shop ethically? . . . top @sophiestargazer bracelet: @failjewelry #ethicalfashion #fashionblogger #sustainablefashion #whomademyclothes #ecofashion

A post shared by Benita Robledo (@benita_robledo) on

Jak znaleźć najlepsze rozwiązanie?

Cóż, o ile nie mamy worka pieniędzy, musimy kombinować. Są przecież second handy, sklepy vintage, swapy i najnowszy wynalazek made in Poland – Biblioteka Ubrań. W końcu moda z drugiej ręki, to też moda ekologiczna! Plastikowe dżety, może i nie są najbardziej przyjazne środowisku, ale skoro zostały już wyprodukowane, dlaczego by z nich nie skorzystać? Podobnie z wszelkiego rodzaju brokatami, materiałami PCV, czy po prostu kolorowymi ubraniami, którymi można podarować drugie życie.

Wrota do kolorowego raju

Sandra Panuś, pasjonatka mody i życia, blogerka, organizatorka spotkań dla kobiet „Porozmawiajmy o Modzie”, wyznaje zasadę zrównoważonej mody. Muszę zaznaczyć, że styl Sandry jest daleki od „klasycznego”. Kocha kolor, faktury i niecodzienne kroje, ale jak sama przyznaje:

Lubię jak delikatność, klasyka przenika się z wieloma kolorami i tych bardziej nasyconych, różnorodnych barw mi brakuje. Ubrania tworzone w sposób odpowiedzialny mają służyć nam przez lata, a nie jeden sezon, gdy akurat jest modny np. fiolet. Trzeba sobie zadać pytanie dlaczego ubrania ekologiczne są w podobnej kolorystyce? Czy barwniki są chemiczne i nie da się ich w sposób ekologiczny wydobyć czy większość osób noszących ubrania eko chcą się identyfikować z podobnymi kolorami?

Z ograniczoną ofertą kolorów na „pierwotnym” rynku ubraniowym, Sandra radzi sobie dzięki second handom:

Jako mała dziewczynka chodziłam do second handów z mamą, babcią i początkowo kupowałam tylko ubranka dla lalek. Później zwróciłam uwagę, że tyle ciekawych materiałów, fasonów się w nich znajduje. Wiele marek niedostępnych jeszcze wtedy w Polsce odkryłam właśnie tam np. Ganni, & other stories, COS. Lubię czuć, że daję im drugie życie, recykling wspierający środowisko i myśl, że nikt nie będzie miał podobnej rzeczy.

A może wypożyczyć?

Jeżeli wizyty w second handach to nie dla Was, warto zainteresować się ofertą Biblioteki ubrań. Zgodnie z ideą „Styl masz, ubrania pożyczasz”, w tym wypełnionym pięknymi ubraniami miejscu możesz wypożyczyć to na co akurat masz ochotę. Nie dość, że prezentowane tam ubrania są w ciągłym obiegu – każda klientka nadaje im nowe życie,  to jeszcze wypożyczając eliminujesz problem zalegających w szafie nieudanych zakupów. Nie wspominając, o całej gamie stylizacyjnych możliwości jakie daje nieustannie zmieniająca się (ale ekologiczna!) szafa.

Po to ją stworzyłyśmy, aby nie musieć się ograniczać, tylko modowo szaleć, ale w rozsądny i zrównoważony sposób. Kilkadziesiąt lat temu praktycznie wszyscy to robili. Pożyczali od siebie ubrania i to był świetny sposób na odświeżenie swojej szafy. Przecież nie wszystko musimy posiadać na własność, a cała frajda w modzie polega na efekcie końcowym. – Marta Niemczyńska z Biblioteki Ubrań w wywiadzie dla FashionBiznes.pl

 

Projektanci zaczynają działać

Jest też opcja dla osób, które lubią mieć coś swojego, a cena nie gra dla nich większej roli. Kończący szkoły młodzi projektanci zmieniają swoje podejście do mody. Wiedzą, że konkurencja – zarówno ze strony sieciówek, jak i marek modowych jest na tyle duża, że pokonać ją można jedynie wyjątkowym podejściem do tworzenia mody.

Ubranie na nowo – pod znakiem księżyca

Marine Serre, francuska projektantka i zdobywczyni prestiżowej LVMH Prize, to jedna z tych osób, dla których moda jest równie ważna co środowisko. Jeżeli jej nazwisko niewiele Wam mówi, projekty powinny powiedzieć więcej. Po pierwszym oficjalnym pokazie Serre, legginsy, kurtki czy kombinezony w charakterystyczny księżycowy print stały się przebojem w modowym świecie. Zresztą tak samo jak ubrania tworzone z jedwabnych chust i apaszek. Ostatni pokaz Serre, podczas Paris Fashion Week, został okrzyknięty jednym z najbogatszych w trendy i prawdopodobnie…najbardziej ekologicznym. Coś podobnego nie zdarza się w przypadku kolekcji pokazywanych podczas fashion weeków. Połowa całej kolekcji na wiosnę/lato 2019 została stworzona z materiałów pochodzących z upcyclingu. Znalezione na pchlich targach stare koce, koszulki, kurtki posłużyły jako baza przyszłej kolekcji, która zdecydowanie nie była basicowa. Barkowe nadruki, kwiatowe printy w neonowych kolorach, zdjęcia i graffiti na sukienkach – taką ekologiczną modę rozumiem!

Couture z odzysku

Podobny kierunek obrał także pochodzący ze Szwajcarii Kevin Germanier. Jak przyznał w rozmowie z „The Business of Fashion”:

W pewien sposób wyśmiewam się z branży mody, ponieważ tworzę najbardziej ekscytującą i kobiecą kolekcję ze śmieci.

To właśnie śmieci – torba zniszczonych produktów kupiona od chińskiego przedsiębiorcy za mniej niż 15 centów – zainspirowała go do działania. Tak powstała autorska metoda haftu, którą Germanier wykorzystuje przy tworzeniu bogato zdobionych kreacji. Wszystkie powstają jako produkt upcyclingu, dodatkowo – co najbardziej zadziwia klientów – w bardzo krótkim czasie. Połączenie fast ze slow? Jak widać, to możliwe.

Trzeba sobie radzić…

Mimo, że etyczne marki modowe zdecydowanie częściej stawiają na bezpieczne kolekcje, niż na odważny świat wzorów i kolorów, dla wielbicieli modowego, ale etycznego szaleństwa, też jest rozwiązanie. Jak pisze na swoim blogu Tolly Dolly Posh, młodziutka Brytyjka, która udowadnia, że etyczna moda może być ciekawa:

Ubrania, które kochamy przetrwają, tak jak i styl, kiedy odważymy się pokazać naszą indywidualność, nawet jeżeli nie mamy tak dużego wyboru, do jakiego zostaliśmy przyzwyczajeni [kupując w sieciówkach].

Kombinujmy więc, może narodzi się z tego coś ciekawego?

>>> Przeczytaj również: Kupują, robią fotkę na Instagram i… zwracają