„Liczę na to, że zmienimy świadomość społeczną. Trochę zmienimy świat na lepsze.” WYWIAD z modelką Cleo Ćwiek

378

Cleo Ćwiek, znana na całym świecie polska modelka, zmaga się z chorobą afektywną dwubiegunową. Przez ostatnie kilka lat z powodzeniem rozwijała karierę w branży mody w Nowym Jorku. Teraz wróciła do Warszawy, gdzie postanowiła założyć fundację „Można Zwariować”. Razem z grupą znajomych, edukuje w kwestiach zaburzeń i oswaja zdrowie psychiczne. Premierę kampanii zaplanowano na jesień, ale Cleo już teraz rozpoczęła ważny dialog i z sukcesem przełamuje tabu o chorobach psychicznych.

Paulina Filipowicz: Otwarcie mówisz o zdrowiu psychicznym i oswajasz temat chorób oraz zaburzeń. Sama zmagasz się z chorobą. Jak to się zaczęło? Kiedy zaczęłaś czuć, że coś jest nie tak?

Cleo Ćwiek: Poczucie, że coś jest nie tak, że w jakiś sposób nie przystaję do rówieśników, towarzyszyło mi od kiedy pamiętam. Nigdy jednak nie potrafiłam zlokalizować jego źródła. Od 10 lat pracuje jako modelka, zaczęłam w bardzo młodym wieku. Po ukończeniu gimnazjum zaczęłam pracować zawodowo na cały etat. Naukę w liceum kontynuowałam w trybie eksternistycznym i pracowałam jeżdżąc na kontrakty po świecie. Od 16 roku życia byłam w rozjazdach właściwie cały czas. Kiedy w wieku 18 lat, w związku ze zbliżającą się maturą wróciłam do Warszawy na dłużej, zaczęłam uczęszczać na terapię. W marcu, trzy miesiące przed maturą, doświadczyłam silnego załamania nerwowego, w związku z czym znalazłam się w IPiNie (Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie).

Dzięki temu, że moja rodzina miała wcześniej podobne doświadczenia w związku z leczeniem zaburzeń odżywiania u mojej siostry, potrafiła adekwatnie zareagować. Na izbie przyjęć moja siostra dokładnie przedstawiła wszystkie moje objawy, ponieważ sama ledwo mogłam coś z siebie wykrztusić. Dowiedziałam się, że ze względu na mój stan nie mogą mnie teraz wypuścić i muszę zostać na 24 godzinnej obserwacji. W końcu zostałam w szpitalu psychiatrycznym na prawie trzy tygodnie. 

Co wydarzyło się po wyjściu ze szpitala? Co się zmieniło?

Wyszłam z nieokreśloną diagnozą – trochę depresja, może zaburzenia osobowości lub nerwica, czyli w sumie nie wiadomo co. Znaleźć dobrego terapeutę jest bardzo trudno, ponieważ musicie się dobrze nawzajem rozumieć, a każdy ma inne preferencje. Sama chodziłam od drzwi do drzwi, miałam duże poczucie niezrozumienia. W końcu trafiłam na Panią Wandę i to, co jej zawdzięczam jest nieopisane. Około pół roku po wyjściu ze szpitala i rozpoczęciu terapii zaczęłam wracać do pracy i normalnego funkcjonowania. Byłam pod stałą opieką psychiatry i czułam się dosyć stabilnie. 

Jakiś czas później moje „stabilne” samopoczucie przerodziło się w dobre, a nawet podejrzanie za dobre. Nagle stałam się bardzo towarzyska, robiłam rzeczy, które były dla mnie kompletnie nienaturalne – chodziłam na imprezy, gdzie zwykle stronie od tego typu rozrywki. Świetnie czułam się w nowym towarzystwie. Wtedy wszystko przychodziło mi łatwo. Pomyślałam, że może właśnie do tego prowadzi terapia, bo czułam się świetnie. Jak się później okazało, to była pierwsza mania.

Moja siostra, obserwując te dziwne i tak nieprzystające do mnie zachowania zasugerowała, żebym udała się  do psychiatry. Właściwie wszystko, co mu opisałam wpisywało się w definicję epizodu maniakalnego. Przy okazji pierwszego takiego epizodu, następującego po epizodzie depresyjnym, diagnozuje się chorobę afektywną dwubiegunową, którą on podejrzewał u mnie od początku. W końcu, po postawieniu właściwej diagnozy, mogłam podjąć adekwatne leczenie.

Dobrze dobrana farmakoterapia zabrała dużo chwiejności z mojego życia. Jestem w leczeniu już od sześciu lat i nie myślę już o tym, jak o czymś negatywnym. Mam wrażenie, że leki diametralnie zmieniają jakość mojego życia, umożliwią mi całkowicie normalne i autonomiczne funkcjonowanie.

Zaczęłaś pracować jako modelka w bardzo wczesnym wieku. Modeling wydaje się być bardzo trudną branżą, a od modelek dużo się wymaga. Czy czułaś, że ma to negatywny wpływ na Twoje zdrowie? Czy czułaś presję ze strony branży mody?

Miałam czternaście lat, kiedy w centrum handlowym odkrył mnie scout z agencji modelek. Szybko zostałam rzucona na głęboką wodę. Każda sytuacja zawodowa przez pierwszy rok czy dwa lata, była dla mnie ciągłym wychodzeniem ze strefy komfortu. Oczywiście wszystko można sobie wypracować, ale ze względu na wrodzony introwertyzm, to zajęło mi trochę czasu. Funkcjonowanie w świecie mody rządzi się niepisanymi zasadami, które bez wyczucia, trudno było mi wyłapać i zrozumieć. 

Czy praca w młodym wieku wiązała się z presją? W pewnym stopniu na pewno, jak każda praca. Dla mnie raczej wiązało się to ze zrozumieniem świata, o którym nie miałam żadnych realnych wyobrażeń, którego zasady często nie są bezpośrednie i logiczne. Praca modelki wiąże się też ze wszystkim, co dla mnie nienaturalne – przebojowością, byciem w centrum uwagi, promocją własnej osoby. Jednak kiedy  to zrozumiałam, zaczęłam czuć się w nim lepiej niż kiedy próbowałam się dostosować.

Nie wydaje mi się, żeby moja praca miała większy wpływ na moje zdrowie psychiczne, ponieważ choroba dwubiegunowa jest uwarunkowana w dużej mierze biologiczne. Uważam, że mam dystans do pracy i zdrową etykę. 

„Można Zwariować” to projekt, który wprowadzasz powoli w życie. Skąd narodził się pomysł na całą akcję i fundację Można Zwariować? 

Przez ostatnie pięć lat mieszkałam w Nowym Jorku i na przestrzeni tego czasu, zdalnie podjęłam kilka działań, które głównie polegały na podzieleniu się moją historią związaną z pobytem w szpitalu psychiatrycznym i diagnozą. Przy okazji robiłam dużo fajnych rzeczy w pracy, a to, mam wrażenie, wpływało na odbiór mojej osoby, jako wiarygodnej. To też postawa, którą chcę przekazywać – niezależnie od choroby czy zaburzenia, przy właściwie dobranym leczeniu, normalne życie, kariera i szczęście są możliwe.

Wszystkie akcje to były takie trochę partyzanckie formy zaalarmowania o sytuacji, które nie prowadziły do niczego dalszego. Jesienią zeszłego roku wpadłyśmy z moją przyjaciółką Kają na pomysł, aby te działania lepiej ukierunkować. Wpisałam w wyszukiwarkę hasło „fundacja dla osób z chorobami psychicznymi” i trafiłam na Fundację eFkropka, która jest organizatorem Kongresu Zdrowia Psychicznego, a obecnie również naszym partnerem merytorycznym. 

Stwierdziłyśmy z Kają, że mamy zasoby, żeby stworzyć świetną kampanię społeczną na temat zdrowia psychicznego. Okazało się, że sporo znajomych może wspomóc nas swoimi umiejętnościami w organizacji całej akcji. W marcu tego roku, zaczęliśmy planować, jak to wszystko może działać. W międzyczasie dużo osób zaczęło się z nami kontaktować, mimo że do tej pory jeszcze niewiele zrobiliśmy, ale wieść już się rozeszła. To, co już robimy otwiera dialog, który docelowo chcemy rozpocząć na dobre. Jeśli pomyślisz o tym, że co czwarty Polak czy Polka będzie miał na przestrzeni życia jakąś formę zaburzeń psychicznych, to jest naprawdę ogrom ludzi. Tak wielu osób to dotyczy, a jednocześnie mało kto o tym mówi. 

Czyli główną misją Można Zwariować jest rozpoczęcie dialogu na temat zdrowia psychicznego?

Tak, chcemy upowszechnić ten temat w świadomości społecznej. Chcemy, żeby to stało się oczywiste dla wszystkich, że gdy złamiesz rękę jedziesz do chirurga, a jeśli masz problemy natury psychicznej, to też idziesz od razu do lekarza. Większość ludzie nie wie, gdzie i jak może otrzymać pomoc. My chcemy to ułatwić, sprawić aby nie było wstydem pójść do psychiatry czy powiedzieć swojej rodzinie o problemie. 

A w jaki sposób sama na co dzień dbasz o zdrowie psychiczne? 

Długo do tego dochodziłam – na początku myślałam, że jak będę brała leki o określonej godzinie to będzie wystarczające. Później, im więcej o tym czytałam, tym bardziej świadomie zaczęłam podchodzić do tematu . Od dłuższego czasu czuję się dobrze, a od ponad 8 miesięcy nie miałam żadnego epizodu. 

W higienie zdrowia psychicznego w dużej mierze chodzi o systematyczność, a jest to coś najłatwiejszego i najtrudniejszego zarazem. Odpoczynek, dobry sen, czas dla siebie, czyli czas bez obowiązków, składają się na umiejętne odpoczywanie, które jest niezmiernie istotne! Aspekt fizyczny, czyli dobra dieta i sport, bezpośrednio wpływa na problemy związane z lękiem, znużeniem i depresją. Warto znaleźć sport, który daje nam szczęście i satysfakcje. Mnie na przykład ćwiczenie na siłowni niezmiernie nudzi i frustruje, dlatego trenuję wspinanie. Robiąc to, co się lubi, nie ma problemu z motywacją do wyjścia na trening.

Istotnym są również zdrowe myślenie i świadome wyrażanie emocji, coś w czym bardzo pomocna może okazać się terapia. Uważam, że z terapii może skorzystać każdy, niekoniecznie z zaburzeniem psychicznym. Może to być świetną formą samorozwoju, zrozumienia siebie, zmiany nawyków czy radzenia z trudnymi emocjami.

Bardzo fajnie, że do tego wszystkiego doszłaś. 

Wyszłam ze szpitala około sześć lat temu, więc doprowadzenie się do takiej kondycji trochę mi zajęło. Tu wiele aspektów wymaga czasu. Pomaganie innym, samemu nie będąc w dobrej formie, zazwyczaj do niczego dobrego nie prowadzi. Tak jak podczas szkolenia w samolocie, zawsze najpierw sobie zakładasz maskę tlenową, a potem dziecku. Ze zdrowiem psychicznym jest dokładnie tak samo. Możesz chcieć uratować świat, swój związek czy rodzinę, ale jak sobie samemu nie pomożesz w pierwszej kolejności ,to nikomu innemu też nie pomożesz i nikt na tym dobrze nie wyjdzie. 

Czyli teraz na dłużej zagościsz w Warszawie?

Tak, już od paru miesięcy jestem w Warszawie, stąd pochodzę i lubię tu być. Cieszę się, bo będziemy pracować ze świetnymi, kreatywnymi ludźmi. Mam nadzieje, że wypełnimy lukę, której załatanie jest bardzo potrzebne. Liczę na to, że zmienimy świadomość społeczną. Trochę zmienimy świat na lepsze. 

Przeczytaj również: „Chciałabym, żeby projektowanie wizualne miało wpływ na świat i go zmieniało”. WYWIAD z BARRAKUZ