Martyna Wojciechowska stworzyła kolekcję kapsułową z marką MUUV.

275
fot. Dorota Szulc

MUUV. by Martyna to kapsułowa, minimalistyczna kolekcja, która jest efektem współpracy marki MUUV. apparel z Martyną Wojciechowską. Część zysku ze sprzedaży przeznaczona jest na fundację UNAWEZA, która wspiera kobiety w Polsce i na świecie.

Dlaczego Martyna? W miejscu, w którym większość rozpisałaby się o dobrze dobranej współpracy wizerunkowej, bo przecież obydwie strony mają podobne wartości, takie jak stawianie na jakość a nie ilość, brak akceptacji dla fast fashion, czy nacisk na multizadaniowość odzieży, właścicielki marki MUUV. chciałyby skupić się na zupełnie czym innym.

Za polskim brandem MUUV., produkującym minimalistyczne, basic’owe ubrania, stoją dwie zwykłe dziewczyny, Malina i Kaja, które mimo ugruntowanej już pozycji marki, ciągle kierują się marzeniami. ”I co tu dużo mówić, współpraca MUUV. by Martyna to dla nas realizacja jednego z nich. Dla wielu, Martyna Wojciechowska to prezenterka, podróżniczka, dziennikarka i aktywistka. Dla nas, to autorytet – kobieta, która ROBI RZECZY. Działa naprawdę, a nie tylko o działaniu mówi.”, wyjaśniają Kaja i Malina. To przecież dla niej ‘niemożliwe nie istnieje’ – a pod tym stwierdzeniem projektantki podpisują się bez zająknięcia. Również logotypem swojej marki.

Istniejąca od 6 lat marka MUUV., stworzona przez Kaję Lizut i Malinę Kurkowską, zdobyła już wcześniej zaufanie Martyny. „Od dawna obserwuję i podziwiam działalność dziewczyn, zresztą sama wcześniej kupowałam i nosiłam ubrania MUUV. Doceniam ich ponadczasowość i konsekwentną strategię marki, nie tylko w kwestiach jakości samych produktów, ale i spójności estetycznej. Na dodatek wszystko zgodne z zasadą #travellight. To najlepsze możliwe połączenie.” – dodaje Martyna.

KOLEKCJA

Opracowywanie produktów trwało wiele miesięcy wypełnionych najpierw rozmowami, a potem przymiarkami. Finalnie w skład wspólnej kolekcji MUUV. by Martyna wchodzi kilka niezbędnych, basicowych modeli. Tyle wystarczy. To ubrania, które bez namysłu wrzucasz do plecaka, wyjmujesz w dowolnym miejscu świecie, zakładasz i wyglądasz. Bluza i spodnie dresowe, kombinezon, spódnica, parka, koszula, dwa golfy, t-shirt i koszulka, wszystkie te elementy kolekcji można założyć na każdą okazję. Wyjście na miasto? Podróż na kraniec świata? Wiadomo. Praca? Też. Oficjalne spotkanie? Wystąpienie w telewizji? Martyna zapewnia, że tak. To typ osoby, która nie miałaby zgody na podpisanie się pod czymś, czego sama nie nosi. No cóż, w dzisiejszych czasach każda z nas, kobiet, pełni wiele ról jednocześnie i tej samej wielozadaniowości wymaga też od ubrań, które kupuje.

„Dokładnie takich ubrań szukałam, ale przez lata nie mogłam ich dla siebie znaleźć – mówi Martyna. Dobrze dopasowany golf to jeden z podstawowych elementów mojej garderoby – dlatego w kolekcji znalazły się aż dwa modele. Świetne spodnie, bluza, koszula zarówno na oficjalne wyjścia jak i wyjazdy na krańce świata. Najbardziej dumna jestem z kombinezonu, w który włożyłyśmy też najwięcej pracy. Jeśli jest dobrze skrojony to można założyć go i do szpilek i do ciężkich butów, a w każdym wydaniu wygląda świetnie. Z kolei podczas projektowania parki skupiłyśmy się na tym, że ma być ultralekka, wygodna i żeby można było spakować ją do jednej z kieszeni, która pełni funkcję etui – dzięki temu można wrzucić ją do torby na wypadek, gdyby nagle zmieniła się pogoda. Największym zaskoczeniem może być w moim przypadku spódnica, bo rzadko je noszę, ale akurat ten model z kieszeniami jest tak nonszalancki, że z miejsca się w niej zakochałam. Wysoka jakość i wielozadaniowość tych ubrań sprawiają, że nie potrzebuję mieć wiele więcej w szafie, bo modele MUUV. by Martyna wystarczają mi na niemal każdą okazję”.

Kolekcja MUUV. by Martyna podnosi dodatkowo poprzeczkę, bo te klasyczne, jakościowe ubrania, przemyślane są tak, żeby pasowały nie tylko jeden do drugiego, ale i do poprzednich kolekcji marki. Bo to nie są rzeczy na jeden sezon. Fast fashion z kilkunastoma kolekcjami rocznie i niezliczonymi modelami w ramach każdej z nich? No nie. Gigantyczna nadprodukcja słabej jakości ubrań, mnóstwo zużytej wody i chemikaliów, ogromne szkody dla środowiska? To nie w stylu MUUV. ani Martyny. W ich świecie szyje się lokalnie, w Polsce, zgodnie z zasadami świadomej mody i wyznawanych od lat wartości

Rynek modowy zaczyna się powoli zmieniać. Podobnie klient: jest bardziej świadomy, wymagający. #muuvgirls wolą zainwestować w kilka doskonałej jakości ubrań niż całą masę tych z popularnych, często tańszych z sieciówek. Stawiają na jakość, nie ilość. Nie kupią przypadkowego t-shirtu. Wybiorą ten z bawełny SUPIMA®. Nawet, jeśli będą musiały dużo więcej za niego zapłacić. I nie pożałują, bo to typ bawełny premium. Jest ponadprzeciętna z uwagi na długość włókien, z których jest zrobiona. To właśnie dzięki nim jest tak wytrzymała, ultra miękka w dotyku i dłużej zachowuje kolor. Jest i druga strona medalu: cena. Porównując ją do tych znanych nam z popularnych sieciówek widzimy dużą rozbieżność. Mamy tego świadomość, co więcej, wiemy, że nasi klienci też. Najwyższej jakości materiały, lokalne szwalnie, dbałość o najmniejsze detale, sprawdzeni dostawcy, naturalne surowce, brak nadprodukcji to m.in. zmienne wpływające na cenę końcową produktu.

Ach, i jeszcze jedno. Nie bez powodu, znając upodobania obu stron, ubrania występują w ponadczasowym kolorze czarnym i mają dedykowaną metkę z ekoskóry z delikatnym tłoczeniem: MUUV. by Martyna. Tu każdy detal ma znacznie.

KAMPANIA

Sesja z Martyną Wojciechowską w roli głównej. Cóż… to niewątpliwe wyzwanie. Kobieta, dla której media są drugim domem od 25 lat, którą uwieczniali najlepsi fotografowie, w najdalszych, najpiękniejszych zakątkach świata? Niełatwo temu sprostać. Ale poczekajcie. Wyzwania to przecież żywioł #muuvgirls. Martyna – paradoksalnie – zwykle pozostaje w tle swoich przedsięwzięć. Nie skupia uwagi na sobie, a na tym, co chce pokazać i przekazać. A tu, w bardzo prostej, wręcz surowej przestrzeni i obiektywie Doroty Szulc, była główną bohaterką. Ona i ubrania. Pierwszy raz w tak minimalistycznym wydaniu. Kobieca, prawdziwa. I oczywiście bez filtra i cienia retuszu. Nikt tu niczego nie udaje.