Jeans przeżywa renesans, a Levi’s wraca na giełdę.

176
źródło: levi.com

Levi’s to firma ze 165-letnią tradycją. Teraz po raz drugi wchodzi na giełdę i odnosi sukces. Pora na szukanie inwestorów jest idealna: denim przeżywa renesans.

W czwartek udziały w Levi Strauss & Co. osiągnęły aż 31%. Początkowo akcje marki wyceniano na 17 dolarów, jednak w momencie startu notowań cena jednej wyniosła aż 22,22 dolara. Teraz, wartość rynkowa amerykańskiego producenta jeansów to aż 8.7 miliarda dolarów, więc wejście na giełdę okazało się strzałem w dziesiątkę.

Firma istnieje od 165 lat, na giełdę weszła po raz drugi w historii. Swój debiut zaliczyła w 1971 roku, kiedy moda na jeans trwała w najlepsze, między innymi dzięki ruchom hipisowskim. Po 14 latach została wykupiona przez rodzinę Haasów będących potomkami założyciela, Levi Straussa. Dziś znów jest bardzo smacznym kąskiem dla inwestorów. Rynek jeansów, za którego 5% odpowiada Levi’s, jest stabilny, do 2023 może rosnąć o 2% rocznie, a denim przeżywa obecnie swój renesans. Dzieje się to nie tylko za sprawą powrotu mody na lata 70. i 90. Całkiem spory na to wpływ ma również streetwear. Na sklepowych półkach możemy zauważyć coraz to kolejne wariacje na temat klasycznych katan i mom jeansów. Nosimy też jeansowe total looki.

Levi’s z prezesem Chipem Berghiem na czele nie zwalnia tempa. Aktualnie planuje rozwijać się na rynkach Brazylii, Chin i Indii, na co zamierza przeznaczyć dużą część swoich środków. Firmie zależy również, by przyciągać jeszcze więcej młodych konsumentów. W tym celu wyszedł już z inicjatywą tailor shopu i print baru, czyli specjalnego warsztatu, w którym klienci mogą nadrukowywać i wyszywać wybrane wzory na swoje jeansy, kurtki, czy t-shirty. Dzięki temu, młodzi ludzie mają wyrobić sobie jeszcze lepszą opinię o marce, która łączy ze sobą dobrą jakość i kreatywną modę. A takie połączenia lubimy najbardziej. Trzymamy więc kciuki za dobre notowania Levi’s.

Tekst: Sylwia Nowińska

>>> Przeczytaj również: Prace Tima Walkera w londyńskim muzeum. Czy powtórzą sukces wystawy Diora?