WYWIAD: Kubota –wielki powrót legendy

157
instagram.com/kubota.store

Tej marki nie trzeba chyba przedstawiać żadnemu Polakowi. Klapki Kubota były hitem bazarowym lat dziewięćdziesiątych i jednocześnie synonimem obciachu. Na fali powrotu mody z tamtych lat w 2018 roku powróciły w wielkim stylu dzięki grupie przyjaciół. Marka, która zbudowała imperium klapków z blisko 30-letnią tradycją, kilka dni temu ogłosiła premierę linii odzieży. To nie koniec niespodzianek – Kubota w najbliższych miesiącach wchodzi na giełdę, a na co dzień angażuje się w sprawy społeczne i co najważniejsze – dopiero się rozkręca. O tym jak nostalgia za symbolem polskich lat dziewięćdziesiątych stała się fundamentem zaangażowanej społecznie marki rozmawiamy z Aliną Sztoch, współzałożycielką i szefową marketingu marki Kubota. 

Zanim przejdziemy do Waszego powrotu na rynek, poznajmy początki Kuboty. Gdzie i kiedy zaczęła się historia Kuboty?

Alina Sztoch: W Chinach w 1994 r. Wiesław, będąc we wzorcowni u producenta obuwia, szukając modelu do importu, po prostu wskazał palcem gotowy już model klapków Kubota. W dzisiejszych czasach nie chce się w to wierzyć, ale właśnie tak wyglądały początki marki. W ramach ciekawostki słowo „Kubota” oznacza: zadbane, dobrze uprawiane pole ryżowe. 

Początkowo Wiesław, wraz z żoną Dorotą i znajomymi, osobiście przywozili Kuboty koleją transsyberyjską w wielkich, jutowych workach. Dosyć szybko ten system przestał się sprawdzać, ponieważ Polacy dosłownie oszaleli na punkcie klapków Kubota. Wiesław i Dorota zaczęli sprowadzać je kontenerami, najpierw kolejowymi, następnie morskimi. W szczytowym okresie sprzedawali około miliona par rocznie! Niestety pod koniec lat 90. popularność Kubotów drastycznie spadła. Było to przede wszystkim spowodowane głębokimi przemianami gospodarczymi i społecznymi, które miały miejsce w naszym kraju. Ludzie zachłysnęli się zachodnimi brandami i galeriami handlowymi. Niemarkowe produkty z Chin stały się passe. W takiej rzeczywistości nie było już miejsca na klapki Kubota. Aż do roku 2018 r. czyli momentu reaktywacji marki.

2018 rok, Kuboty powracają z nowym wizerunkiem. Kto za tym stoi?

ASZ: W 2018 razem z Piotrem Kwiatkowskim, Asią Kwiatkowską oraz Wacławem Mikłaszewskim byliśmy grupą młodych przedsiębiorców, którzy chcieli stworzyć dochodowy i satysfakcjonujący biznes. Piotr miał pomysł na klapki z wymiennymi paskami, który ostatecznie ewoluował w stronę reaktywacji Kuboty. W 2019 r. do zespołu dołączyli Wiesław i Dorota Michalscy, założyciele marki Kubota. W momencie, gdy potrzebowaliśmy środków na rozwój, to właśni oni zostali naszymi pierwszymi inwestorami. Ponadto wnieśli swoje niezwykle wartościowe know-how, w tym kilkudziesięcioletnie (sic!) kontakty z zagranicznymi dostawcami. Do tej pory to Wiesław z Piotrkiem wspólnie jeżdżą do Chin, szukają nowych podwykonawców, dopilnowują rzetelność planowanych dostaw i negocjują warunki.

To warto podkreślić, nowa Kubota to w prostej linii kontynuacja starej Kuboty. Niestety wielu fanów marki do tej pory myśli, że ukradliśmy ich Kubotę. Tymczasem było zupełnie odwrotnie – reaktywowaliśmy markę razem z jej założycielami. W Kubocie pracują także synowie Wiesława i Doroty, pod naszym okiem stawiają pierwsze kroki w biznesie. Ta wielopokoleniowość w firmie fajnie funkcjonuje na różnych poziomach i jest jedną z przyczyn sukcesu całego procesu reaktywacji.

Podsumowując, za koncept marki na początkowym etapie odpowiadałam głównie ja z Asią i Piotrem. To był ciężki okres, w którym na wszystko brakowało środków. Firma składała się z 5 osób, które łatały dziury w kilku „pionach” jednocześnie. Obecnie znajdujemy się w zupełnie innym miejscu. Ze stabilnym finansowaniem, zespołem wspólników i pracowników, których kompetencje wzajemnie się uzupełniają, spójną strategią marketingową i produktową oraz jasnymi planami na przyszłość.

Kubota Team

Jaka była Wasza reakcja na entuzjazm w mediach, wśród odbiorców po reaktywacji?

ASZ:  Przede wszystkim absolutnie się nie spodziewaliśmy aż takiego zamieszania, ta pierwsza fala nas dosłownie wyrwała z klapków (śmiech). W sieci, w drukowanych gazetach, w ciągu kilku dni pojawiło się kilkaset wzmianek na temat reaktywacji. Żaden z naszych poprzednich biznesów, nie był w najmniejszym stopniu tak medialny. Przygoda z Kubotą, miała być miłą klapkową odskocznią, a w ostateczności wywróciła nasze życie zawodowe do góry nogami. 

Jak wygląda podział zadań w Waszej spółce?

ASZ: Podział jest jasny. “Reaktywatorzy” zajmują się bieżącymi sprawami i nadają ton Kubocie. Wiesław ze swoją ekipą ufają nam w 100% i cieszą się, że mają partnerów, którzy rozumieją nowoczesny biznes, e-commerce itp. Układ sprawdza się do dzisiaj bez zarzutu. Była dosłownie tylko jedna sytuacja, w której mieliśmy odmienne zdanie. Teraz, to już anegdota krążąca po firmie. Sytuacja dotyczyła pierwszego zamówienia klapków Rzep. Wiesław zmienił wybrane przez nas kolorystyki klapków. My zdecydowaliśmy się na bardziej odważne kolory: żółte i fioletowe. Wiesław i jego ekipa stwierdzili, że to kompletna fanaberia, nic się nie sprzeda i drastycznie zmniejszyli ilości klapków w naszych kolorystykach. Oczywiście żółte i fioletowe, które według Wiesława miały zalegać nie wiadomo jak długo, okazały się wielkim hitem i sprzedały się w dwa tygodnie. To był ostatni raz, gdy Wiesław z nami polemizował ;)

Wracając do podziału pracy: ja zajmuję się marketingiem, finansami i czuwaniem nad kwestiami organizacyjnymi, Asia jest szefową e-commerce i wspiera procesy logistyczne, Piotr jest szefem produkcji, zamówień i sprzedaży B2B, a Wacław wspiera mnie w działaniach marketingowych. Półtora roku temu w firmie pracowało 5-6 osób, obecnie jest ich około 30. Zbudowanie zespołu uważamy za jedną z najważniejszych rzeczy, którą udało się osiągnąć przez te 4 lata. 

Jaka jest idea nowej Kuboty?

ASZ: : Od początku wiedzieliśmy, że nie osiągniemy długoterminowego sukcesu opierając rebranding marki wyłącznie na tzw. sentymencie. Obecnie konsumenci szybko się nudzą, jednocześnie wyjątkowo ceniąc sobie naturalność i prawdziwość. Dlatego właśnie podstawowymi założeniami całego procesu reaktywacji było stworzenie z Kuboty pełnoprawnego brandu, który niesie za sobą bardzo konkretne emocje. „Kubota to nie klapki, to styl życia” to slogan, który przyświecał nam na wszystkich płaszczyznach kształtowania marki. Został wymyślony przez fanów Kuboty i idealnie ogniskuje wartości, które marka reprezentuje: poczucie humoru, autorefleksję i radość. To one były i są naszym paliwem. To co jeszcze w Kubocie uwielbiamy robić i uważamy, że jest to wpisane w DNA marki, to żonglowanie symbolami, które samorzutnie narosły wokół niej przez ponad 25 lat istnienia. To nieustanne, gombrowiczowskie zderzanie „niskiego” z „wysokim” czy swojskości z nowoczesnością. Tylko z takiego kontekstowego tygla może powstać coś skłaniającego do refleksji i uśmiechu. Jako odpowiedzialna marka nie możemy iść inną drogą. Chcemy wytrącać ludzi z utartych schematów, dawać radość i zaskakiwać, jednocześnie pielęgnując to, co zawsze w Kubocie było wspaniałe: dystans do siebie i świata

Kuboty to nie tylko klasyczne klapki na rzepy. Co jeszcze możemy znaleźć w Waszej kolekcji?

ASZ: Rok temu znacznie rozszerzyliśmy asortyment, pojawiły się nowe modele, m.in. basenowe klapki Basic i Gel, japonki, sandały czy pierwsze, produkowane w Polsce klapki basenowe – klapki Pro, ale to ten rok uważamy za przełomowy pod kątem rozwoju produktu. Do zespołu dołączyła Iwona Dąbrowska, która wcześniej pracowała w topowych polskich firmach odzieżowych, m.in. w Reserved. U nas została dyrektorką kolekcji i to ona, wspólnie z Piotrem, odpowiada za strategię produktową marki.

Dziś mamy premierę pierwszej w historii kolekcji odzieży, która łączy wygodę i estetykę lat 90. W jej skład wchodzą m.in. dresy (w tym kreszowe!), bawełniane bluzy i T-shirty zachowane w stylistyce pełnej uśmiechu, radości i sportowego luzu. Nie ukrywamy, że jest to spełnienie naszego marzenia, czyli stworzenia z Kuboty pełnoprawnego obuwniczo-odzieżowego brandu.

Z kolei za kilka dni mamy premierę nowego modelu Rzep 2.0, następcy Rzepa – naszego kultowego modelu. Rzep 2.0 to streetwearowa, nowoczesna wariacja na temat klapka Rzep.

Wasze kanały społecznościowe działają bardzo prężnie, są spójne zarówno pod względem komunikacji, jak i estetyki. Kto za nie odpowiada? Co jest dla Was priorytetem w kwestii social mediów?

ASZ:  To bardzo miłe, że tak uważasz, tym bardziej że jeszcze nie mamy rozbudowanych struktur. Dział marketingu jest naszym największym pionem, ale nadal to jedynie kilka osób. Jako szefowa działu jestem bardzo dumna z tego co robimy przy tak ograniczonych mocach przerobowych. Mamy proste credo marketingowe: nie ma głupich pomysłów, działamy szybko, RTMowo i nienawidzimy stwierdzenia: bo tak się robi albo raczej, bo tak się nie robi. Ponadto kochamy wszystkie działania CSRowe. 

Faktycznie bardzo dbamy o spójność i estetykę naszych social mediów, ale przede wszystkim zależy nam na tym, żeby sociale ucieleśniały claim marki: Kubota to styl życia. Wokół tego hasła powstała bardzo aktywna społeczność i my tę społeczność staramy się pielęgnować. Uważamy ją za najlepszy barometr naszych działań. A cel jest jeden, ugruntować pozycję Kubotów jako dobra narodowego. Nie wyobrażam sobie, żeby kiedyś czarne Kuboty Rzep nie zostały wniesione w poczet eksponatów Muzeum Narodowego. Tam jest ich miejsce.

Na swoim koncie macie współprace mniejszego i dużego formatu, jak np. te z siecią Biedronka. Wśród Waszych fanów znajdziemy znane twarze, a obecnie wspieracie również kampanię na rzecz ruchu LGBT. Co było przełomem jeśli chodzi o Wasze działania i współprace?

ASZ: Współpraca z Biedronką była bardzo silnym bodźcem do rozwoju firmy, nie tylko finansowym. Przede wszystkim przeformatowała nasze myślenie uświadomiając nam jak wielki potencjał tkwi w marce. W wydarzeniu “Wielka bitwa o klapki Kubota w Biedronce” wzięło udział kilkanaście tysięcy osób, klapki rozeszły się w ciągu 48h, a cała akcja została uznana przez Biedronkę za najlepszą akcję marketingowo-sprzedażową w roku. Co ważne współpraca z Biedronką zawsze działa na kilku płaszczyznach, nie jest to tylko jednorazowy duży strzał w hurcie. To także ogromne zasięgi i ilości wzmianek o marce, które przekładają się na kilkukrotny wzrost sprzedaży w e-commercie na przestrzeni wielu, wielu dni. Na pewno wpływ na to ma współpraca z Make Life Harder, ambasadorami naszych wspólnych akcji. 

Oprócz współpracy z Biedronką i MLH innymi akcjami, które pozwoliły nam wizerunkowo wejść na kolejny poziom to na pewno wsparcie środowiska LGBT+, Sony i Netflix. Wyjątkowe, z wielu względów, są dla nas obchody Pride Month. Wokół Pride’a zawsze robi się niebotyczny szum medialny, to chyba specyfika naszego kraju. Coś, co powinno być naturalne, wywołuje niepotrzebny szum. To, że będziemy firmą wspierającą otwartość, równość i różnorodność było dla nas oczywiste od początku. Nie było w tym żadnego zbędnego i wyrachowanego kalkulowania. Cała nasza ekipa wyznaje te same wartości. Gdy powiedzieliśmy Wiesławowi Michalskiemu (współzałożycielowi i obecnemu wspólnikowi marki), że będziemy angażować się w inicjatywy wspierające społeczność LGBT+, zapytał: „A chałupy mi za to nie spalą?”. Na co usłyszał „Rewolucja wymaga ofiar”. Zaśmiał się tylko i powiedział: „No to robimy”. I zrobiliśmy. W tym roku nasza tęczowa kolekcja jest jeszcze większa niż rok temu i oczywiście jest pod patronatem cudownej Kampanii Przeciwko Homofobii.

Jak ma się Kubota po 3 latach od powrotu? Z czego jesteście w szczególności dumni?

ASZ: Wydaje mi się, że jesteśmy najbardziej dumni z tego, że udało nam się stworzyć nową, świeżą Kubotę, ale w nawiązaniu do wartości, które od zawsze były jej fundamentem. Nie chcieliśmy, żeby panowało poczucie, że Kubota została reaktywowana byle jak, że to skok dla kasy, bez większego pomysłu, idei, bez szacunku dla jej fanów. Proces rebrandingu cały czas trwa, ale jesteśmy świadomi dużej pracy, którą już udało się wykonać. Po drugie jesteśmy dumni z tego, że stworzyliśmy zespół. Jesteśmy prężnie działającą firmą, ze świetną ekipą, której mam nadzieję, chce się przychodzić do pracy. Po trzecie cieszymy się z coraz większej sieci dystrybucji, mamy swoje sklepy stacjonarne w Galerii Młociny w Warszawie i w galerii Posnania.

E-commerce jest dla nas oczywiście najważniejszy, ale uważamy, że warto go wspierać sprzedażą stacjonarną, którą bądź co bądź jest pewnym ugruntowaniem pozycji na rynku. Ujrzenie po raz pierwszy skończonej witryny w sklepie w Młocinach było magicznym momentem. Namacalnym dowodem, że idziemy do przodu, potwierdzeniem pewnego statusu. I to się przekłada na jakość i skalę planowanych działań. Współprace marketingowe, które będą miały miejsce w najbliższych miesiącach, jeszcze jakiś czas temu wydawałyby nam się kompletnie nierealne. Obecnie rozmawiamy naprawdę z dużymi graczami. W różnych konkursach, nagłówkach gazet koegzystujemy z takimi gigantami jak Ikea, Google, Coca Cola, HBO, Starbucks. To chwilami onieśmielające, ale niezwykle budujące. 

Ale wisienką na torcie jest zdecydowanie nasze wejście na giełdę. Tak jak mówiłam Kubota to marka stworzona przez fanów, a nie marketerów. Niewiele marek może poszczycić się równie silną społecznością. Kuboty są niczym dobro narodowe, a idea giełdy pięknie się w ten etos wpisuje. Marka dzięki upublicznieniu spółki w końcu wróci do jej fanów. Oczywiście giełda to także sposób na pozyskanie niezbędnych środków na dalszy rozwój firmy. Rok 2020 był dla nas bardzo dobry. Mimo pandemii udało nam się potroić przychody, dwukrotnie zwiększyliśmy ilość użytkowników na stronie (do 600 tys.) oraz ilość odsłon naszej strony (do 2 mln). Pieniądze z emisji pozwolą na pokonywanie kolejnych barier i jeszcze prężniejszy rozwój. Jesteśmy na to gotowi i nie możemy się doczekać!

Co nowego planujecie na najbliższe miesiące?

ASZ: Będziemy celebrować premierę naszej pierwszej, wymarzonej, wyczekanej kolekcji odzieży oraz premierę Rzepa 2.0. Kampania PR nowej kolekcji oparta jest na zdjęciach jednego z najzdolniejszych fotografów młodego pokolenia – Łukasza Ziętka. Łukasz, oczywiście wielki fan marki, zrobił coś niesamowitego i pokazał kolejną, nieoczywistą totalnie modową odsłonę marki.

Jeżeli chodzi o działania marketingowe to m.in. kontynuujemy świetnie przyjęty cykl podcastów pod znaczącą nazwą “Piątek”, który realizujemy we współpracy z Mnieśmieszy. Wszystkie odcinki znajdowały się w pierwszej dwusetce najchętniej słuchanych podcastów w Polsce, niektóre były nawet w okolicy 50 miejsca, a w odcinku z okazji rozpoczęcia EURO wypowiedział się sam… Robert Lewandowski! Zapraszamy w każdy piątek na najbardziej chilloutowy podcast w Polsce. 

Oprócz podcastów kontynuujemy cykl cotygodniowych live’ów na naszym Instagramie. Naszymi gośćmi są osoby, które są ucieleśnieniem claimu marki i mają totalnie nietuzinkowe style życia, od Cezarego Harasimowicza, przez Witolda Paszta, na Jerzym Kryszaku kończąc. 

Planów jest mnóstwo, także tych szalonych. O wszystkich będziemy informować w mediach społecznościowych marki i stronie www.kubotastore.pl. Największych fanów szczególnie serdecznie zapraszamy na grupę FB, Wielką Lożę Kuboty.

W różowych Kubotach rozmawiała Maja Dubowska