Kruk kontra Sroka. O tym jak biżuteryjny gigant skopiował koncept Pica Pica

4825
źródło: facebook.com/picapicapl

Twórczynie Pica Pica oskarżają markę W.Kruk o skopiowanie ich własnych pomysłów. Czy firma dopuściła się kradzieży intelektualnej? Poznajcie całą historię zamieszania.

Pica Pica to blog o biżuterii założony przez Agatę i Katarzynę Jankowiak. Strona od momentu stworzenia zdążyła zyskać już dużą popularność, przerodzić się w pełni profesjonalny portal i nawiązać wiele współprac z największymi producentami na rynku.

Jak opisuje jedna z założycielek Pica Pica w ciągu ostatnich dni wiele osób odezwało się do niej z gratulacjami dotyczącymi założenia własnej marki biżuterii. Wyrazy aprobaty były o tyle zadziwiające, że jak się ostatecznie okazało wcale nie chodziło o jej własny projekt.

Przedsięwzięcie, z którym pomylono brand Pica Pica, była nowa marka biżuterii założona przez firmę W.Kruk pod łudząco podobną nazwą Picky Pica. Przyznajcie sami, nie trudno się pomylić. Picky Pica, czyli „pomysł” giganta jubilerskiego, to marka biżuteryjna, której produkty aktualnie możemy kupić zarówno w sklepach w galeriach handlowych oraz w sieci. Zbieżność nazw i konceptów nie wydaje się tu jednak przypadkowa.

Jak czytamy w oświadczeniu na blogu Pica Pica: Okazuje się, że to nowy brand jednej z największych marek biżuterii, czyli… W.KRUK, która kopiuje mój sroczy koncept, budowany od zera własnymi rękami – JEDEN DO JEDNEGO – poczynając od nazwy, przez estetykę strony, po nazywanie klientek Srokami. I po trzech latach istnienia Pica Pica w internecie i współpracy z nami świadomie tworzy sklep internetowy z biżuterią (imitujący Pica Pica) oparty na moim pomyśle.

Żeby było ciekawiej, klientki nowego brandu nazwano Srokami, czyli dokładnie tak, jak od dawna zwracano się do miłośniczek Pica Pica. To jednak nie wszystko. Strona internetowa nowo powstałej marki oraz wygląd bloga wydają się być łudząco podobne. Kolejny zbieg okoliczności?

Z pełnym wpisem twórczyni Pica Pica możecie zapoznać się TUTAJ. Założycielka apeluje w swojej wypowiedzi do miłośników jej biżuterii o nagłośnienie sprawy i rozpoczęcie publicznej dyskusji na temat kopiowania cudzych pomysłów.

Postanowiłyśmy w tej kwestii zaczerpnąć specjalistycznej porady. Sytuację przybliża nam adokat Magdalena Korol:

Przypadków, kiedy w tak ewidentny sposób kopiuje się twórczość innego podmiotu jest niestety coraz więcej, a może jest też tak, że zaczyna się o nich częściej i bardziej otwarcie mówić. Przypadek, który spotkał Pica Pica, jest o tyle przykry, że dopuściła się go duża, renomowana firma, która bez wątpienia może sobie pozwolić na zaangażowanie całego sztabu specjalistów do tworzenia brandu od zera. Oczywiście nawet kopiowanie jednego młodego projektanta od drugiego młodego projektanta należy uznać za niedopuszczalne, ale w tym przypadku, biorąc pod uwagę okoliczności, jest to zdecydowanie bardziej rażące. Przykre jest także to, że strony podobno były ze sobą wcześniej w relacjach biznesowych – nic zatem nie stało na przeszkodzie, aby po prostu zacieśnić współpracę, czy to poprzez podpisanie stosownej umowy współpracy, czy też umowy licencji. Trudno też przyjąć, że W. Kruk mógł nie wiedzieć o Pica Pica.

Z publikacji, która ukazała się na stronie Pica Pica wynika, że skopiowaniu uległo wiele – brand, identyfikacja wizualna, a nawet nazwa tzw. community, które Pica Pica zbudowało. Takie działania nie tylko naruszają prawa autorskie Pica Pica, ale również mogą stanowić czyn nieuczciwej konkurencji – bez wątpienia bowiem „gratulacje”, które otrzymało Pica Pica wynikały z faktu pomylenia brandu Pica Pica z brandem W. Kruk Picky Pica.

Problematyczne w sprawie jest to,  że z właściwego rejestru UPRP wynika, że W. Kruk zastrzegł swój znak towarowy, czego niestety nie uczyniła Pica Pica. W związku z powyższym, czekać je może zatem, jeżeli zdecydują się podjąć rękawicę, walka o unieważnienie znaku towarowego W. Kruk – podsumowuje Magdalena Korol.

Jakie stanowisko w tej sytuacji zajmuje marka W.Kruk? Na Facebooku Picky Picka można odnaleźć jedynie komentarz: Picky Pica jest marką biżuteryjną, a PICA PICA jest blogiem o tematyce jubilerskiej.

Czy firma jest w stanie wyjść z tej sytuacji „z twarzą”? Ciężko odnaleźć tu nawet sensowne wytłumaczenie, jakiego mogłaby użyć. Projekt został skopiowany na tyle, że nie sposób mówić tu o zbiegu okoliczności czy nawet drobnej inspiracji. Niestety, fakt kopiowania wypracowanych przez długie lata pomysłów przez żyjących w poczuciu bezkarności dużych producentów, wydaje się tu wyjątkowo przykry i demotywujący dla mniejszych i kreatywnych twórców.

>> Zobacz również: PRAWO W MODZIE: Jak chronić swój projekt. Case study Violi Piekut