Zabieg medycyny estetycznej wykonywany w gabinecie – lekarka przeprowadza procedurę na twarzy pacjentki.

Resort zdrowia mówi „stop”. Medycyna estetyczna wyłącznie w rękach lekarzy

Ministerstwo Zdrowia jednoznacznie porządkuje rynek medycyny estetycznej w Polsce. W najnowszym komunikacie resort potwierdził, że zabiegi z zakresu medycyny estetyczno-naprawczej są świadczeniami zdrowotnymi i mogą być wykonywane wyłącznie przez lekarzy oraz lekarzy dentystów posiadających odpowiednie kwalifikacje. To decyzja, która na nowo definiuje granice między branżą beauty a ochroną zdrowia i ma istotne konsekwencje dla całego sektora.

Partner kampanii – mobile article

Medycyna estetyczna w systemie ochrony zdrowia

Ministerstwo Zdrowia oficjalnie potwierdziło, że tzw. medycyna estetyczna – obecnie funkcjonująca pod nazwą medycyna estetyczno-naprawcza – została wpisana do systemu prawa jako certyfikowana umiejętność zawodowa lekarzy i lekarzy dentystów. Oznacza to, że procedury te są traktowane na równi z innymi świadczeniami zdrowotnymi, a nie jako usługi kosmetyczne.

Resort zdrowia podkreśla, że zabiegi te ingerują w tkanki, niosą ryzyko powikłań i wymagają wiedzy medycznej, doświadczenia klinicznego oraz gotowości do natychmiastowej interwencji w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia pacjenta.

Kto może legalnie wykonywać zabiegi medycyny estetyczno-naprawczej?

Zgodnie ze stanowiskiem Ministerstwa Zdrowia, prawo do wykonywania procedur medycyny estetyczno-naprawczej przysługuje:

  • lekarzom specjalistom dermatologii i wenerologii,
  • lekarzom specjalistom chirurgii plastycznej,
  • innym lekarzom oraz lekarzom dentystom, pod warunkiem posiadania:
    • prawa wykonywania zawodu na czas nieokreślony,
    • ukończonych dodatkowych szkoleń,
    • uzyskanego certyfikatu potwierdzającego nabycie umiejętności.

Jednocześnie resort jednoznacznie wyklucza możliwość wykonywania tych zabiegów przez osoby bez wykształcenia lekarskiego – w tym kosmetologów, kosmetyczki czy przedstawicieli innych zawodów, nawet jeśli ukończyli oni kursy i posiadają certyfikaty szkoleniowe. Takie dokumenty nie nadają bowiem uprawnień medycznych.

Zakres certyfikatu „medycyna estetyczno-naprawcza”

Minimalny standard certyfikatu „medycyna estetyczno-naprawcza” (kod 028), zatwierdzony przez ministra zdrowia, obejmuje szeroki katalog procedur, które od lat funkcjonują w praktyce lekarskiej.

Wśród nich znajdują się m.in.:

  • zabiegi iniekcyjne z użyciem toksyny botulinowej oraz wypełniaczy na bazie usieciowanego kwasu hialuronowego,
  • procedury wolumetryczne, liftingujące i modelujące twarz,
  • zastosowanie substancji takich jak kwas polimlekowy, hydroksyapatyt wapnia czy polikaprolakton,
  • mezoterapia z użyciem nieusieciowanego kwasu hialuronowego, witamin, aminokwasów, polinukleotydów oraz produktów leczniczych,
  • terapie z wykorzystaniem osocza bogatopłytkowego i fibryny,
  • zabiegi z zakresu medycyny naprawczej, w tym korekta i leczenie powikłań po wcześniejszych procedurach.

Standard obejmuje również procedury realizowane przy użyciu urządzeń medycznych, takich jak lasery wysokoenergetyczne, IPL, radiofrekwencja, ultradźwięki, HIFU, krioterapia czy elektrochirurgia, a także peelingi medyczne średniogłębokie i głębokie. Katalog zamykają procedury stricte lekarskie, m.in. podawanie hialuronidazy, glikokortykosteroidów, skleroterapia, lipotransfer czy lipoliza iniekcyjna.

Bezpieczeństwo pacjentów jako kluczowy argument

Ministerstwo Zdrowia nie pozostawia wątpliwości: nadrzędnym celem wprowadzonych regulacji jest ochrona pacjentów. Tylko lekarz ma kompetencje do przeprowadzenia pełnego wywiadu medycznego, oceny przeciwwskazań, prowadzenia dokumentacji oraz leczenia ewentualnych powikłań.

To stanowisko od lat postulowało środowisko lekarskie i samorządy zawodowe, wskazując na rosnącą liczbę niepożądanych zdarzeń po zabiegach wykonywanych poza systemem ochrony zdrowia. Nowe regulacje mają uporządkować rynek, zwiększyć bezpieczeństwo i jasno oddzielić medycynę od usług beauty.

Przeczytaj również: Marka legendarnej makijażystki składa wniosek o upadłość. Co poszło nie tak?

Magda Posełek Avatar

Redaktor naczelna Fashion Biznes. Od ośmiu lat związana z portalem, gdzie tworzy i nadzoruje treści dotyczące mody, biznesu i nowych trendów w branży. Specjalizuje się w analizach rynku, wywiadach z kluczowymi postaciami sektora oraz w tematach związanych z rozwojem marek modowych w Polsce i na świecie.