Nowa generacja projektantów coraz wyraźniej odchodzi od klasycznie rozumianego procesu projektowego na rzecz eksperymentu, intuicji i przekraczania granic formy. Wśród nich znajduje się Jan Anusz, student warszawskiej ASP, który zamiast podążać za utartymi schematami, traktuje modę jak pole testów i nieoczywistych scenariuszy. Jego podejście, ukształtowane m.in. przez sposób myślenia charakterystyczny dla nauk ścisłych, opiera się na sprawdzaniu możliwości i kwestionowaniu oczywistości. W rozmowie z Fashion Biznes opowiada o swojej drodze, doświadczeniach zdobytych m.in. w Berlinie oraz o tym, jak młodzi twórcy redefiniują dziś granice projektowania ubioru.
Jan Anusz urodził się w Warszawie i obecnie studiuje na studiach licencjackich na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, na kierunku Projektowanie Ubioru. W trakcie studiów brał udział w międzynarodowym projekcie rysunkowym „Ruin(e) 1:1. New Imaginaries of Drawing”. W 2025 roku odbył dwumiesięczne praktyki w Berlinie u Gerrita Jacoba.
Jego twórczość modowa opiera się na eksperymentowaniu z formą ubioru. Istotny wpływ na jego sposób myślenia i proces projektowy miały nauki ścisłe — szczególnie podejście do abstrakcji oraz testowania granic możliwości. Na tle innych projektantów wyróżnia go intuicyjna, momentami impulsywna metoda pracy, polegająca na sprawdzaniu alternatywnych scenariuszy i zadawaniu pytania „co by było gdyby?”, zamiast podążania za w pełni przewidywalnym i zaplanowanym procesem twórczym.
Określ swoją modę, swój styl w 5 słowach…
Iluzja, dystans, nadruk, prototypy i spontaniczność
Jak z biegiem czasu zmieniła się Twoja modowa twórczość?
Czuję, że dopiero ta twórczość się zaczyna. Na pewno mogę powiedzieć, że w kolekcji „tour de marche” tak wyekspolorwałem kolory, nadruki i pstrokaciznę, że teraz na nowo odkrywam czerń, biel i szarość. Zawsze ciągnęło mnie do surowości, minimalizmu i detali, ale na poziomie studiowania, gdy nie masz jeszcze na tyle rzemiosła w ręku, nie osiągniesz perfekcji w skromnych formach – stąd pozostaje ci eksperymentowanie i popychanie granic swojej kreatywności. W świecie mody mówi się, że rdzeń twojej marki można określić dopiero po 7 sezonach – to są ponad 3 lata pracy nad kilkudziesięcioma sylwetkami. Jestem obecnie w 1/10 tego procesu.

Przeczytaj również: Nowa generacja mody: Tomasz Armada „Nie widzę przyszłości dla marek, które nie mają innych aspiracji poza zyskiem”
Najnowsza kolekcja jest dla…
osób, które prawie są.
Gdzie/jak najlepiej obserwować Twoją twórczość?
Na instagramie (@jankunio) regularnie wstawiam zdjęcia z procesu twórczego oraz z gotowych projektów. Ostatnia sesja zdjęciowa z Michałem Boną (@_mikebona) utwierdziła mnie w przekonaniu, że potrafię za pomocą zdjęć dopełnić opowieści o ubraniach. Otworzyłem oddzielny profil (@no.tags_no.filters) związany z moją pracą licencjacką, który jest osobistą soczewką na współczesną, skompilowaną, niezrozumiałą rzeczywistość.

Co według Ciebie jest największym wyzwaniem dla projektantów mody w Polsce?
Obecnie robienie mody, nawet w Paryżu, Londynie czy Mediolanie staje się coraz trudniejsze. Moda jest zwierciadłem nastrojów społeczno-gospodarczych, bez spokojnego społeczeństwa ciężko tworzyć ubrania, które później sprzedasz za pięć, dziesięć razy więcej niż w sieciówce. A w dodatku gdy je założysz to jeszcze ktoś się na ciebie krzywo spojrzy.
Jak oceniasz wsparcie dla młodych projektantów w Polsce?
Dzięki obecności Polski w UE skorzystałem z dofinansowania Erasmus+ na wyjazd do Berlina na staż u Gerrita Jacoba. Jestem bardzo wdzięczny uczelni za pomoc w organizacji tego wyjazdu. Poza studiami, ciężko mi powiedzieć, ale słyszę, że mogłoby być lepiej…

Jak Twoim zdaniem będzie wyglądała polska moda za 5 lat?
Wierzę, że wielu polskich projektantów odniesie sukcesy, ale za granicą, nie pod swoim nazwiskiem. Mamy wiele talentów, lecz w 5 lat nie stworzymy rynku porównywalnego z Berlinem, Kopenhagą a co dopiero Paryżem. Pytanie czy w ogóle do tego aspirujemy.
Czy widzisz w niej więcej miejsca na zrównoważony rozwój i etyczną produkcję?
W tej kwestii obawiam się, że jestem pesymistą. Globalna ekonomia zarządzana przez promil ludzkości zmusza przedsiębiorców do minimalizowania kosztów i przenoszenia produkcji tam, gdzie się opłaca (naczęściej do Azji). Dopóki ten system się nie załamie a różnice społeczne nie przestaną się powiększać, obawiam się, że nie będzie to standardem.

Co poradziłbyś/abyś młodym twórcom, którzy dopiero zaczynają przygodę z modą?
Radzę (sobie też) odkryć, co tak naprawdę, osobiście kochasz w modzie, jaka jest twoja niepowtarzalna wizja na nią i uprzedziłbym, że naprawdę trzeba to kochać, żeby się tym zajmować…
Jaką jedną zasadę warto zapamiętać, by utrzymać autentyczność w branży?
Jeśli idziesz w modę dla sławy, poklasku i bogactwa – zawróć.
Przeczytaj również: Nowa generacja mody: Monika Łuczak “To Ty decydujesz, czy obserwujesz trendy, czy je wyznaczasz”
