W polskim krajobrazie kulturowym moda od dawna zajmuje pozycję, która często bywa niedoceniana. Postrzegana jako ulotny element, w rzeczywistości stanowi nie tylko część dziedzictwa narodowego, ale również prężnie rozwijający się, kreatywny biznes, za którym stoją miliardy euro. Dziś, po raz pierwszy na taką skalę, polski rząd dostrzega jej potencjał, a Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zapowiada program wsparcia dla tego sektora. O planach resortu, wizji i osobistym podejściu do mody rozmawiamy z Ministrą Martą Cienkowską, która objęła tę tekę. To pierwsza rozmowa, w której szczegółowo omawia ona strategię, która ma na celu nie tylko wsparcie finansowe, ale przede wszystkim promocję polskich projektantów mody i marki na arenie międzynarodowej.
Joanna Mroczkowska, Fashion Biznes: Ministerstwo Kultury wydaje się być resortem, który jest ponad podziałami, niezależnie od religii czy przynależności politycznej. Co smutne, kultura, dorobek narodowy w tej sferze poddawany jest w Polsce od lat próbie. Sztuka dzieli niekiedy społeczeństwo, a przecież powinna łączyć.
Marta Cienkowska: Sztuka ma to do siebie, że porusza, prowokuje, nie zostawia obojętnym. Zmusza do myślenia, oddziałuje na emocje i choćby tylko z tego powodu łączy, nie dzieli, nie polaryzuje. Powinniśmy mieć to na sztandarach i nieustannie o tym przypominać. Znakomitą robotę w tym zakresie robią centra kultury w całym kraju, które wspieramy w tworzeniu takich wspólnototwórczych projektów. Kultura ma potencjał zaleczania narodowych ran.
Ministerstwo zajmuje się ochroną dziedzictwa narodowego i promocją kultury. A od lat wiemy, że artyści – projektanci mody są naszym jednym z najlepszych towarów eksportowych. A my, jako kraj, potrzebujemy dobrego PR-u na arenie międzynarodowej. Jaki dokładnie plan na modę na Pani resort?
Zależy mi na tym, żeby stworzyć pierwszy schemat kompleksowego wsparcia tej branży, w którym uwzględnimy oba aspekty – kreatywny i biznesowy. Oznacza to nie tylko wsparcie finansowe czy programy grantowe, ale przede wszystkim o przecieranie ścieżek, otwieranie drzwi i uwalnianie potencjału. W czasie polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej udało nam się przeprowadzić pierwszy w historii pokaz polskich projektantów w Brukseli. Kolejny taki pokaz planujemy w Rzymie, w Instytucie Polskim. Włochy to bardzo ważny rynek dla tej branży. Podobnie jak Londyn, w którym także planujemy prezentację polskiego dorobku.
Tu Ministerstwo wspiera się Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych, które zmienia swoją nazwę na Instytut Przemysłów Kreatywnych (IPK)?
Rzeczywiście, wspólnie z CRPK/IPK krok po kroku budujemy pierwszą linię wsparcia tej branży. Tak widzę też swoją rolę: chcę otwierać twórcom kolejne drzwi, pomagać im przezwyciężać bariery i pokazywać światu jak znakomitych artystów mamy w Polsce – również w obszarze mody. Wspólnie z Aleksandrą Szymańską, dyrektorką Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych, zastanawiamy się nad realizacją misji gospodarczych, których zadaniem byłoby wsparcie marek już w Polsce rozpoznawalnych w wejściu na nowe rynki. To ważne i potrzebne działania, choć wymagają czasu – do tej pory branża modowa nie leżała w obszarze zainteresowania Ministerstwa Kultury.
Co dokładnie jest w planach?
Program dotacyjny zakłada wydanie 4 milionów złotych m.in. na umożliwienie polskim projektantom i małym firmom branży modowej zwiększenie kompetencji i promocję, być może również pierwsze kolekcje. Program realizowany będzie we współpracy z Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych, powinien wystartować w przyszłym roku.

W związku z tym została stworzona Rada Programowa powołana na potrzeby programu wspierającego rozwój polskiej branży modowej. Pewnego rodzaju „Fashion Council”. To też pierwsza tego typu inicjatywna w historii
Tak, Rada składająca się z osobistości branży, wykładowców, projektantów mody, dziennikarzy, powołana została w celu konsultacji założeń programu wsparcia dla mody, przygotowanego przez IPK, z naciskiem na wsparcie instytucjonalne i identyfikację potrzeb potencjalnych uczestników programu. To branżowi praktycy, mają najlepszy wgląd w sytuację mody w Polsce i jej zapotrzebowania.
A jakie jest Pani Ministry osobiste podejście do mody, bo jednak moda, jej rola w historii, w społeczeństwie jest często bardzo spłycana. W końcu to „tylko ubrania”.
Kocham haute couture (śmiech) Gdyby wypadało mi ubierać się do pracy tak, jak naprawdę bym chciała, to byłby to strój mało ministerialny (śmiech). Zupełnie serio – trudno mi zrozumieć lekceważenie tematu mody, wrzucanie jej do worka z napisem “zbytek”, banalizowanie jej wagi. Moda była i jest istotnym składnikiem dziedzictwa. Nasi projektanci inspirują się przecież polską tradycją, polską kulturą. Robią fantastyczne rzeczy, a ich projekty znakomicie odzwierciedlają przemiany, niejako dokumentując to, co dzieje się wokół nas. Z drugiej strony mamy silny nurt tradycyjny, czerpiący garściami z estetyki folk. Marzy mi się linia akcesoriów inspirowanych ludowością. Moda jest częścią tożsamości, wiele mówi o człowieku, a szerzej – o społeczeństwie. Polacy naprawdę potrafią się świetnie ubierać.

Mówiłyśmy o roli mody w społeczeństwie, jego kształtowaniu, ale i odzwierciedlaniu, np. Nastrojów. Polsce szeroko pojęta moda kojarzona jest często z „propagandą LGBTQ+”, której sprzeciwia się, bo nie rozumie, spora część społeczeństwa.
Trudno mi to komentować, to niedorzeczne na tak wielu poziomach… Tym bardziej, że naprawdę spora część polskiej mody garściami czerpie z konserwatyzmu i tradycji narodowej.
Jako że moda jest Pani pasją po godzinach, czy ma Pani swoich ulubionych polskich projektantów lub marki, których twórczość wyjątkowo ceni?
Jestem wielbicielką biżuterii Orskiej – tworzy fantastyczne rzeczy, będąc przy okazji niesamowicie skromną osobą, która chyba sama do końca nie zdaje sobie sprawy z tego na jak wysokim poziomie są jej prace. Uwielbiam Anię Kuczyńską i jej chusty inspirowane tradycją. Kocham Aśkę Hawrot, która ma doskonale wykonane projekty. Nawet jeśli nie do końca inspiruje się polską tradycją, to każda jej sztuka jest idealnie wykonana.
A czy Polska ma szansę na Muzeum Polskiej Mody z prawdziwego zdarzenia?
Nie słyszałam dotąd o takim pomyśle, ale przecież nie jest to niemożliwe. Gdyby taki projekt trafił na moje biurko, na pewno bym mu się przyjrzała. Tradycja modowa jest niezwykle ważna, bo jest świadectwem minionych wieków kultury i stylu. Uważam jednak, że w pierwszej kolejności powinniśmy stworzyć strategię dla sektora mody tu i teraz, żeby polscy projektanci byli bardziej zauważani i rozpoznawani na świecie.
Europa jest światową stolicą badań naukowych, innowacji i szkolnictwa wyższego w dziedzinie tekstyliów. Czy w Polsce są lub będą prowadzone działania związane z rozwojem tych dziedzin?
Na naszych Akademiach Sztuk Pięknych istnieją wydziały dotyczące tekstyliów. Ich rozwój zależy od rektorów, zgodnie z prawem uczelnie artystyczne są w Polsce autonomiczne. Mam jednak głęboką nadzieję, że władze tych akademii dostrzegają rozwój branży modowej tak, jak dzieje się to chociażby na łódzkiej ASP, której działaniom mocno kibicuję.
Polski przemysł modowy jest w czołówce Unii Europejskiej, obok Włoch, Francji i Niemiec. To też potwierdza, że jest to bardzo silna gałąź gospodarcza. Czy istnieje współpraca między resortami, systemowe wsparcie tej części polskiej gospodarki, np. między Ministerstwem Kultury, Polską Agencją Handlu czy nawet resortem zajmującym się turystyką?
Ministerstwo Kultury wspiera działania artystów, dbamy o projektantów, natomiast kwestie biznesowe są przede wszystkim w gestii Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości i Polskiej Agencji Handlu. Współpracujemy z Ministerstwem Sportu i Polską Organizacją Turystyczną przy działaniach promujących polską kulturę. Oczywiście widzę sporą przestrzeń na większe ustruktyryzowanie i usystematyzowanie naszego wsparcia, ale proszę pamiętać, że jesteśmy na samym początku tej drogi. Przez ponad trzydzieści lat nikt nie wykonał tego kroku, my wykonujemy go właśnie teraz. Po raz pierwszy. Sprawdźmy więc jak to działa, przeanalizujmy pierwsze efekty i dopiero wtedy róbmy kolejne kroki.
