Anna Zawada to jedna z tych postaci, które konsekwentnie pracują na zmianę postrzegania influencer marketingu w Polsce. Założycielka MADE ME Management, wcześniej związana z międzynarodowym światem modelingu, dziś buduje agencję opartą na długofalowym rozwoju talentów, jakościowym contencie i strategicznych relacjach z markami. W rozmowie z Fashion Biznes opowiada o swojej drodze zawodowej, kulisach pracy w globalnej branży mody oraz o tym, jak pandemia stała się impulsem do stworzenia nowego modelu współpracy z twórczyniami.
Z małego miasta do stolicy światowej mody – Mediolanu. Czy pamiętasz ten konkretny moment, w którym poczułaś, że „dziewczyna z sąsiedztwa” właśnie stała się ważnym graczem w wielkim świecie?
Zaczęłam bardzo wcześnie, jeszcze w liceum, jako scout dla Johna Casablancasa, założyciela Elite Model Management, który stał za rozwojem karier takich ikon jak Cindy Crawford, Naomi Campbell czy Claudia Schiffer. To był mocny start i intensywna szkoła rynku.Szybko zrozumiałam, że w tej branży nie wygrywa przypadek ani sama uroda, tylko system: relacje, timing i konsekwencja. Codziennie musiałam udowadniać, że wiek nie ma znaczenia, jeśli rozumie się proces budowania kariery.Przełom był efektem pracy. Agencje zaczęły proponować mi współpracę, a modelki, które odkrywałam, pracowały dla największych domów mody. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że rozumiem nie tylko estetykę, ale też sposób, w jaki buduje się silną i trwałą pozycję na rynku. Na tym doświadczeniu powstało MADE ME, gdzie rozwijamy kariery świadomie i w długiej perspektywie, a nie pod chwilowy trend.
Praca scouta i bookerki w topowych agencjach to szkoła życia. Jaka jest najbardziej surrealistyczna lub zaskakująca historia z czasów Twojej pracy w modelingu, której nigdy nie zapomnisz?
Najbardziej surrealistyczne są dla mnie przemiany osób, które wyscoutowałam. Od początku fascynowało mnie odkrywanie potencjału i obserwowanie, jak dobrze poprowadzona osoba wchodzi na międzynarodowy poziom. Z czasem zrozumiałam, że samo odkrycie twarzy to dopiero początek. Największa praca zaczyna się później, przy planowaniu kolejnych kroków i konsekwentnym rozwoju.Realne efekty tej pracy dały mi poczucie, że moja rola naprawdę wpływa na to, jak potoczy się czyjeś życie. Najbardziej niezwykłe jest tempo zmian, kiedy ktoś dostaje swoją szansę i jest na nią gotowy.
To nauczyło mnie, że w modelingu, a dziś także w influencer marketingu, decydujący jest rozwój mentalny i świadome prowadzenie kariery. Zasięg czy uroda są tylko narzędziem. Bez tożsamości i spójnej narracji efekt jest krótkotrwały.
Dlatego w MADE ME pracujemy nad marką osobistą w trzech wymiarach: tożsamości i wartości, pozycjonowania rynkowego oraz monetyzacji opartej na stabilnych relacjach z markami. To model, który wypracowałam przez lata obserwacji rynku międzynarodowego.
Jesteś uosobieniem determinacji. Czy był w Twojej karierze moment, w którym chciałaś odpuścić i zmienić ją na „bezpieczny” etat?
Absolutnie nie! Tworzenie MADE ME i prowadzenie Talentów to projekt, w który wkładam całe serce. Praca scouta i bookerki nauczyła mnie odpowiedzialności, konsekwencji i cierpliwości. Największą satysfakcję daje mi obserwowanie ich rozwoju i świadomość, że mam w tym realny udział. Oczywiście były też trudniejsze momenty, ale każdy kryzys traktowałam jak analizę tego, co wymaga poprawy.
Pandemia dla wielu była ścianą, dla Ciebie stała się trampoliną. Jak narodziła się myśl, by rzucić wszystko i postawić na management influencerek, gdy cały świat na chwilę się zatrzymał?
Pandemia była trudnym momentem dla influencer marketingu opartego głównie na zasięgach i sprzedaży. Jednocześnie pokazała, że marki zaczęły stawiać na świadomą komunikację, która opowiada ich historię i buduje realne zaangażowanie. Patrzyłam na to analitycznie i zobaczyłam wyraźną lukę. Brakowało podmiotów, które łączą doświadczenie z modelingu z influencer marketingiem opartym na partnerstwie i przemyślanym modelu współpracy z markami. To nie był skok w nieznane, a naturalna odpowiedź na zmianę sposobu konsumpcji mediów.
Zawsze chciałam stworzyć coś innowacyjnego, zamiast powielać schematy. Lubię wyzwania i wierzę, że wiele ograniczeń istnieje tylko w naszej głowie. Gdy jestem do czegoś przekonana, działam zdecydowanie. Tak było też z decyzją o stworzeniu pierwszej w Polsce agencji Talentów. Chciałam reprezentować osoby z wyjątkowym talentem i osobowością oraz łączyć je z markami, które mają te same wartości.
Twoja agencja to „women only” – zatrudniasz kobiety i reprezentujesz kobiety. Czy to świadomy manifest siły kobiet, czy po prostu uważasz, że w tym biznesie my, kobiety, rozumiemy się bez słów?
Decyzja o pracy głównie z kobietami była świadoma. Chciałam stworzyć bezpieczną przestrzeń do rozwoju, opartą na wsparciu, mentoringu i długofalowym planowaniu kariery, a nie na presji szybkich efektów. Dziś rynek się zmienia i pojawiają się także mężczyźni, którzy identyfikują się z naszym systemem wartości. Rozszerzamy więc model, ale fundament pozostaje ten sam. Zawsze stawiamy na jakość, nie ilość.
Praca w szybkim tempie musi być wyczerpująca. Skąd czerpiesz inspirację do działania w dniach, kiedy telefon nie przestaje dzwonić, a Ty musisz być oparciem dla swoich podopiecznych?
Wbrew pozorom to właśnie najbardziej intensywne dni napędzają mnie najmocniej. Kiedy tempo rośnie i wszystko dzieje się jednocześnie, wracam myślami do początków współpracy z moimi Talentami i do drogi, którą już przeszłyśmy. To daje mi perspektywę. Czasem po prostu do nich dzwonię, żeby na chwilę się zatrzymać, bo choć jestem dla nich wsparciem, one dają mi dokładnie to samo. Ogromnym wsparciem jest dla mnie zespół i mój partner, który pomaga mi nabrać dystansu w najbardziej intensywnych momentach.Równowagę daje mi sport. Bieganie, joga, a nawet nurkowanie pozwalają mi oczyścić głowę i wrócić do siebie. Utrzymanie balansu traktuję jako element odpowiedzialnego zarządzania sobą, bo jeśli lider nie dba o regenerację, organizacja traci stabilność.
Rynek influencer marketingu ewoluuje szybciej niż jakakolwiek inna branża. Jaki globalny trend, który widzisz obecnie na Zachodzie, za chwilę wywróci polski Instagram do góry nogami?
W dłuższej perspektywie zawsze wygrywa autentyczność, konsekwentne budowanie swojej niszy i prawdziwa relacja z odbiorcami. Coraz większe znaczenie ma też bycie offline, czyli rozwijanie projektów poza samymi mediami społecznościowymi. Dlatego mocno wspieramy nasze Talenty w wychodzeniu poza social media i strategicznym budowaniu marek osobistych. To sprawia, że nie są postrzegane tylko jako profile w sieci, ale jako osoby z realnym wpływem i jasno określoną tożsamością.
Gdzie widzisz swoją agencję za pięć lat? Czy planujesz wyjście poza polski rynek, czy może chcesz stworzyć imperium, które zrewolucjonizuje sposób, w jaki postrzegamy „zawód: influencerka”?
Od początku zależało mi na tym, żeby zmienić sposób myślenia o influencer marketingu. Kilka lat temu przekonywałam marki, by patrzyły szerzej niż tylko na statystyki, dziś rozmowa o jakości, dopasowaniu i realnym wpływie jest już czymś naturalnym. Za pięć lat widzę nas jeszcze mocniej na rynkach zagranicznych. Już teraz nasze Talenty pracują z markami międzynarodowymi, a my konsekwentnie otwieramy przed nimi kolejne możliwości.
Chcę, aby zawód influencerki był postrzegany jak pełnoprawna ścieżka zawodowa, która wymaga strategii, dyscypliny i kompetencji biznesowych. Naszym celem nie jest bycie największą agencją. Chcemy być najbardziej skuteczną i najbardziej konsekwentną w tym, jak prowadzimy Talenty.
Przeczytaj także: [EXCLUSIVE] Kostiumografka Małgorzata Karpiuk o modzie, rzemiośle, ambicji i garderobie Amandy Seyfried
