The Sirens Agency ma nowy adres w Warszawie. Butikowa agencja kreatywna otworzyła przy Puławskiej 41 showroom, który ma być czymś więcej niż tylko miejscem pracy. To przestrzeń dla marek, wydarzeń, premier produktów i rozmów, które coraz częściej stają się równie ważne, co sama kampania.
To nie jest kolejne biuro. Tak The Sirens Agency rozumie nowoczesny PR
The Sirens Agency debiutuje z showroomem w przedwojennej kamienicy w Warszawie. Przestrzeń zlokalizowana przy ul. Puławskiej 41 ma posłużyć do prezentacji marek, premier produktów, spotkań z mediami i twórcami oraz organizacji wydarzeń.
Showroom nie jest jednak kolejnym zwykłym adresem na liście warszawskich agencji. Dla zespołu The Sirens ma być swego rodzaju narzędziem pracy – miejscem, w którym komunikacja wychodzi poza briefing, wysyłkę prasową czy kampanię w mediach społecznościowych. To „fizyczna manifestacja tego, jak agencja rozumie współczesną komunikację marek”.
„Nie interesuje nas wyłącznie komunikowanie produktów. Dużo ciekawsze jest budowanie światów wokół marek […]. W pewnym sensie współczesna komunikacja przypomina praktykę kuratorską: łączy ludzi, idee i różne dziedziny kultury. To właśnie jest fundament pracy Sirens”
– tłumaczy współzałożyciel i dyrektor kreatywny The Sirens Agency, Ake Zorn.
Kamienica przy Puławskiej 41: „Żywe archiwum spotkań, twórczości i pamięci”
Wybór lokalizacji nie był przypadkowy. Showroom powstał w kamienicy przy Puławskiej 41 – budynku, który powstał prawie sto lat temu jako… klinika neurologiczna. Dla założycieli The Sirens Agency historia tego miejsca okazała się idealna.
Małgorzata Zapaśnik, współzałożycielka agencji, podkreśla, że znalezienie nieszablonowej lokalizacji było jednym z ważniejszych etapów tworzenia showroomu, trwającym wiele tygodni. Nie chodziło wyłącznie o metraż czy funkcjonalność, ale także o energię miejsca i jego historię.
„Kamienica przy Puławskiej zauroczyła mnie od pierwszego wejrzenia. W tych samych korytarzach mieszkała Helena Stattlerówna – poetka, matematyczka i działaczka niepodległościowa, której ojcem chrzestnym był Juliusz Słowacki. Showroom Sirens to nie tylko ściany. To żywe archiwum spotkań, twórczości i pamięci. W tych samych korytarzach, po tej samej parkietowej szachownicy chodzili ludzie tworzący historię Warszawy”
– mówi Zapaśnik.
Wnętrze między domem, pracownią i gabinetem osobliwości
Projekt showroomu stworzyła architektka Karolina Bill, która przełożyła język The Sirens Agency na wnętrze otwarte na zmianę, spotkania i różne formaty wydarzeń. Przestrzeń nie przypomina klasycznej siedziby agencji – bliżej jej do domu, pracowni czy współczesnego gabinetu osobliwości, w którym sztuka, design, rzemiosło i przedmioty z historią tworzą wspólną opowieść.
Jak podkreśla agencja: „Showroom stanowi materialny wyraz sposobu, w jaki The Sirens Agency pracuje z markami”. To także przestrzeń, która – jak dodaje Ake Zorn – będzie rozwijać się razem z agencją.

Otwarcie bez czerwonej wstęgi. Goście przeszli przez cztery rytuały
Zespół The Sirens Agency postanowił podejść nieszablonowo nie tylko do samej lokalizacji, ale także do otwarcia swojego showroomu. Zamiast przecięcia czerwonej wstęgi agencja przygotowała dla swoich gości cztery rytuały angażujące różne zmysły.
Efekt? Otwarcie zamieniło się w prawdziwe doświadczenie, rozpoczynające się już przy wejściu. To właśnie tu odwiedzających witała syrena kropiąca gości autorską kompozycją, za którą stoi Paweł Wyląg. Kolejne rytuały angażowały pozostałe zmysły. Justyna Górowska wraz z Ake Zornem przygotowała performatywną narrację z muszlą, wodą i generowaną na żywo kompozycją dźwiękową. Goście mogli także wziąć udział w symbolicznym rytuale z przepiórczym jajkiem, w którym po rozgnieceniu skorupki znajdowali krótką wskazówkę lub zaproszenie do refleksji.
Najbardziej intymny był ostatni rytuał, odbywający się w sali konferencyjnej. Obok performerki leżącej na stole ustawiono dużą muszlę z dyktafonem, który rejestrował odpowiedzi na pytanie: „Jakiej historii brakuje dziś światu?”.

The Sirens Agency chce budować światy wokół marek
The Sirens Agency podkreśla, że zamiast zwykłego komunikowania produktów woli budować światy wokół marek. Właśnie dlatego do nowo otwartej przestrzeni, będącej miejscem budowania relacji, zaprasza nie tylko klientów, ale także partnerów, twórców i dziennikarzy.
„Mamy nadzieję, że za kilka lat będzie to archiwum wspólnych historii, projektów i spotkań. Showroom Sirens nie został po prostu zaprojektowany. Został wspólnie opowiedziany”
– podsumowuje Ake Zorn.
Może Cię zainteresować: Ten nietypowy polski biurowiec uznano za najładniejszy na świecie. Wygląda jak rzeźba z rur
Zdjęcie główne: Paweł Wyląg | Flamboys Studio.
