Manicure coraz rzadziej kończy się na wyborze koloru. Dziś liczą się również kondycja naturalnej płytki, skład produktu, wygoda stosowania i możliwość świadomego przeniesienia części pielęgnacyjnych rytuałów do domu. O tym, jak zmieniają się potrzeby klientek, gdzie kończy się chwilowy trend, a zaczyna trwała zmiana w branży beauty, oraz dlaczego przyszłość manicure może należeć do połączenia estetyki i pielęgnacji, rozmawiamy z Clémence Fourny z Manucurist oraz Oliwią Cabaj z Bash Living.
Czego marka musiała się nauczyć, lub oduczyć, przechodząc od biznesu tworzonego przede wszystkim dla specjalistów do produktów projektowanych z myślą o samodzielnym użyciu w domu?
Z perspektywy Bash Living najważniejsza zmiana polegała na przełożeniu profesjonalnego standardu manicure na prosty, intuicyjny rytuał domowy. Klientka niekoniecznie chce odtwarzać cały proces z salonu, ani uczyć się języka branży beauty – chce wiedzieć, co wybrać, jak użyć produktu i jakiego efektu może się spodziewać.
Manucurist bardzo dobrze odpowiada na tę potrzebę. Marka zachowuje wysokie wymagania wobec formuł i efektu, ale jednocześnie pokazuje, że manicure w domu może być przyjemny, estetyczny i dostępny. Dla nas kluczowe jest także uczciwe komunikowanie, że dobry rezultat nie zależy wyłącznie od samej buteleczki lakieru: liczy się regularna pielęgnacja, przygotowanie płytki i dobór odpowiednich produktów.
Jak i co marka kosmetyczna może czerpać ze świata mody? W jakich obszarach te dwie branże rządzą się innymi zasadami?
Manucurist ma w sobie francuską lekkość i vibe. Produkty tej marki nie są wyłącznie praktycznym kosmetykiem, ale elementem stylu, sposobem na mały codzienny rytuał dla siebie.
Marka często wypuszcza kolekcje inspirowane najmodniejszymi kolorami, motywami i pattern’ami, które pojawiają się na modowych wybiegach. Kosmetyki muszą jednak pójść o krok dalej niż moda. Za estetyką powinny stać bezpieczeństwo, jakość formuły i faktyczne, pozytywne doświadczenie użytkowniczki. Piękny kolor przyciąga uwagę, ale to komfort stosowania i zaufanie do produktu sprawiają, że klientka wraca.

Jak rozwijać portfolio, nie tracąc wyrazistości, która początkowo przyciągnęła uwagę klientek?
Najlepsze portfolio produktowe nie może być tylko szerokie, musi być logiczne. Każdy nowy produkt powinien wzmacniać główną obietnicę marki, która, w przypadku Manucurist to brzmi: zdrowe, zadbane paznokcie i przyjemna pielęgnacja.
Dlatego naturalnym kierunkiem są produkty, które pomagają budować cały rytuał: przygotowanie paznokci, pielęgnacja, regeneracja i kolory odpowiadające na różne nastroje. Marka musi odpowiadać na realne potrzeby klientek, a nie proponować kolejne nowości wyłącznie dlatego, że rynek tego oczekuje.
Jak odróżniacie chwilową internetową fascynację od zmiany, która rzeczywiście wpłynie na sposób, w jaki kobiety będą malować i pielęgnować paznokcie?
Jako właścicielki Bash Living obserwujemy trendy, ale nie traktujemy każdego viralowego momentu jak sygnału do działania. Zadajemy sobie raczej pytanie: czy za tą estetyką lub potrzebą stoi coś głębszego? Czy klientki będą chciały do niej wracać także za kilka miesięcy? Czy da się ją wpisać w ich codzienność? Każdy trend i nowość przechodzi również przez przez nasz osobisty filtr.
Dla nas zmiany które na pewno zostaną na dłużej to między innymi większa świadomość składu, potrzeba prostszej pielęgnacji, naturalniejszego efektu i produktów, które dobrze wyglądają, ale też wspierają kondycję paznokci. Trend może być świetną inspiracją komunikacyjną, ale fundamentem oferty powinny być produkty, które mają sens niezależnie od algorytmu.
Czy manicure nadal będzie definiowany przede wszystkim przez kolor i trwałość, czy większe znaczenie zyskają kondycja naturalnej płytki, skład formuły i długofalowe efekty stosowania produktu?
Kolor zawsze będzie ważny, bo manicure jest formą ekspresji i bardzo osobistym dodatkiem do stylu. Jednak coraz częściej klientki pytają również o to, co produkt robi dla ich paznokci, jak wpływa na płytkę i czy pasuje do ich codziennej pielęgnacji.
Myślę, że przyszłość należy do połączenia tych dwóch światów. Nie trzeba wybierać między pięknym efektem a bardziej świadomą formułą. Właśnie dlatego produkty Manucurist cieszą się takim powodzeniem: pozwalają potraktować paznokcie nie tylko jako powierzchnię do pomalowania, ale jako część pielęgnacji.
Jak dziś udowadniać, że za deklaracjami o bardziej świadomym podejściu stoją konkretne decyzje, a nie wyłącznie atrakcyjny język marketingowy?
Przede wszystkim realnym efektem i konsekwencją. Hasła o odpowiedzialności nie wystarczą, jeśli marka nie potrafi opowiedzieć o składnikach, sposobie produkcji, opakowaniach, trwałości produktów czy wyborach podejmowanych w łańcuchu dostaw.
Jako sklep również mamy tu odpowiedzialność: selekcjonujemy marki uważnie, pytamy o ich podejście i nie chcemy komunikować obietnic, których nie da się obronić. Nasze klientki doceniają estetykę, ale oczekują również szczerości – także wtedy, gdy marka wciąż jest w procesie zmian.
Przeczytaj także: Sephora myśli już o świętach. Wystartowały zapisy na kalendarz adwentowy 2026
Czego Manucurist dowiaduje się o polskich klientkach dzięki współpracy z Bash Living, a co dla Bash było najważniejsze w przełożeniu francuskiej filozofii marki na lokalny kontekst?
Polskie klientki są bardzo otwarte na nowości, ale jednocześnie wymagające i pragmatyczne. Chcą rozumieć, za co płacą: pytają o skład, trwałość, sposób użycia. Często pojawiają się pytania o pochodzenie składników, realne efekty i naszą szczerą opinię o produkcie. My zdecydowaną większość produktów testujemy na sobie, dlatego możemy im doradzić i opowiedzieć o naszych realnych doświadczeniach z produktem. To im się bardzo podoba. Nie wystarczy im ładne opakowanie czy modny kolor – potrzebują jasnej odpowiedzi, czy produkt sprawdzi się w ich życiu. To nas bardzo cieszy, i z zachwytem patrzymy na nasze świadome klientki.
Naszą rolą jest tłumaczenie filozofii Manucurist na codzienne potrzeby kobiet odwiedzających Bash Living. Pokazujemy, że to nie jest tylko francuska marka lakierów, lecz propozycja bardziej świadomego podejścia do manicure: pięknego i niewymagającego rezygnacji z troski o naturalne paznokcie.
Jaką rolę odgrywa fizyczna przestrzeń Bash Living w edukowaniu klientek, przełamywaniu ich obaw i budowaniu relacji z marką?
Sklep stacjonarny daje coś, czego nie da się w pełni zastąpić online: rozmowę, możliwość zobaczenia koloru na żywo, dotknięcia produktu i spokojnego zadania pytań. W przypadku manicure ma to ogromne znaczenie, ponieważ wiele klientek ma wcześniejsze doświadczenia z produktami, które osłabiały płytkę, były trudne w użyciu lub nie spełniły ich oczekiwań.
W Bash Living nie chcemy sprzedawać produktów w oderwaniu od wiedzy o nich. Zespół pomaga dobrać konkretne produkty pielęgnacyjne do konkretnych potrzeb klientki, wyjaśnia kolejne kroki, a czasem po prostu pomaga w procesie decyzyjnym przy kolorze lakieru. Taka relacja często zaczyna się w butiku, ale trwa później online.
Duży wpływ na zainteresowanie produktami Manucurist miało ograniczenie stosowania manicure hybrydowego, szczególnie u osób, które przez lata nosiły go niemal bez przerwy. Coraz częściej spotykamy klientki, które po zdjęciu hybrydy widzą osłabioną, cienką lub przesuszoną płytkę i szukają dla siebie bezpieczniejszego wyjścia bez konieczności rezygnowania z zadbanych dłoni i koloru. To zjawisko ma nawet swoją potoczną nazwę: „hybrydowe więzienie”. Chodzi o moment, w którym kobieta czuje, że nie może przestać wykonywać hybrydy, bo boi się, że paznokcie będą źle wyglądać bez niej.
W Bash Living takie rozmowy pojawiają się naprawdę często. Klientki pytają, czym zastąpić hybrydę, jak odbudować płytkę, czy można malować paznokcie w trakcie regeneracji i jak zrobić manicure samodzielnie, bez ryzyka dalszego osłabienia. To pokazuje, że nie potrzebują kolejnego produktu obiecującego natychmiastowy efekt, ale prostego planu i wsparcia w zmianie nawyku.
Właśnie tutaj Manucurist jest bardzo wartościową propozycją. Produkty pielęgnacyjne, takie jak Active Glow, Active Shine czy Active Smoothies, pozwalają zadbać o paznokcie jednocześnie nadając im zdrowy, estetyczny. Z kolei system Green Flash daje możliwość uzyskania bardziej trwałego koloru w domu, jednocześnie pozwalając klientce samodzielnie kontrolować cały proces, bo lakiery Green Flash można zdjąć samodzielnie w domu, bez piłowania płytki paznokcia.
Czy przyszłością rynku będzie rezygnacja z salonów na rzecz domowego manicure, czy raczej model hybrydowy?
Nie wierzę, że domowa pielęgnacja zastąpi salony. Wizyta w salonie to dla wielu kobiet usługa, chwila dla siebie i sposób na bardziej zaawansowane zabiegi. Widzę natomiast ogromny potencjał w modelu hybrydowym, w którym klientki świadomie dbają o paznokcie także między wizytami.
Domowy manicure może być wygodnym rytuałem: zmianą koloru przed wyjazdem, odświeżeniem dłoni, regeneracją płytki czy po prostu przyjemnym momentem dla siebie. Naszym zadaniem, wspólnie z marką Manucurist, jest dawać klientkom produkty i wiedzę, które pozwolą robić to bezpiecznie, zdrowo i z przyjemnością.
Przeczytaj również: Premiera letnich lakierów Green™ Jelly od Manucurist
