Z miłości do podróży. Rozmowa z Piotrem Kotnisem z PUCCINI

120
Mat. prasowe

Marka PUCCINI obecna jest na polskim rynku od wielu lat. Klienci cenią ją przede wszystkim za wygodne i modne walizki, które ułatwiają im podróżowanie. My pytamy Piotra Kotnisa – pełnomocnika Zarządu PUCCINI o rozwoju firmy, obecności w świecie wirtualnym oraz niehandlowych niedzielach. 

Proszę opowiedzieć o początkach marki: jak się rozwijała na przestrzeni lat?

Początków firmy należy upatrywać w latach osiemdziesiątych, kiedy to późniejsi właściciele firmy wyjechali do Kanady. Pan Prezes wspomina to tak: ciężko pracowaliśmy, zdobywaliśmy doświadczenia i niezależność finansową. Wróciliśmy do Polski w roku 1996 i postanowiliśmy zrobić coś na własny rachunek. Zaczęliśmy od sprzedaży galanterii skórzanej. Widzieliśmy zapotrzebowanie na tego typu asortyment, elegancki i dobry jakościowo, mieliśmy doświadczenie i kontakty, i tak wystartowało PUCCINI.

Patrząc na długą historię marki, co uważacie Państwo za swój największy sukces?

Chyba to, że udało nam się znaleźć i dobrze zagospodarować niszę na rynku. Na przełomie wieków stopa zamożności Polaków rosła, a ludzie coraz częściej podróżowali. Polakom potrzebny był produkt bardzo dobry i w przystępnej cenie. I my tę lukę wypełniliśmy. Zyskaliśmy nie tylko rentowny biznes, ale także zaufanie klientów do marki PUCCINI. 

Nazwa marki oraz logo kryją za sobą ciekawą historię. Może Pan o niej opowiedzieć? 

Pomysł na nazwę pojawił się w Moskwie, w Teatrze Bolszoj, podczas słuchania Toski właśnie Giacomo Pucciniego. Zarówno pan, jak i pani prezes lubią operę i muzykę klasyczną, stwierdzili więc, że ta nazwa idealnie pasuje do firmy. 

Jak obecnie wygląda Państwa firma? Ile osób zatrudnia, gdzie mieści się siedziba? 

Firma PUCCINI w swojej historii zmieniała siedzibę już kilkukrotnie i zawsze związane było to z rozwojem przedsiębiorstwa. Dynamiczny wzrost sprzedaży detalicznej i hurtowej oraz uruchomiony własny, nowy kanał e-commerce, przyczyniły się do kolejnej przeprowadzki. Serce marki bije obecnie w Skarbimierzycach w województwie zachodniopomorskim. Właśnie tu w 2017 roku powstała nowa inwestycja PUCCINI, na którą składa się magazyn z dwiema antresolami oraz trzypiętrowy biurowiec. W samej siedzibie głównej pracuje ponad 30 osób. Do tego obsługa magazynu oraz salony. W sumie około 200 pracowników.

To pokaźna liczna. produkty PUCCINI: walizki, torby, galanteria skórzana są wysokiej jakości, ale również wyróżniają się ciekawym wzornictwem. Kto stoi za procesem projektowym?

Za wygląd, kolor i detale produktów PUCCINI odpowiadają właściciele marki. Nie ważne, czy to torebka czy walizka, pan i pani prezes lubią mieć wpływ i decydujący głos na temat ich ostatecznego kształtu. Zdecydowanie większa część projektów powstaje w naszej wzorcowni w Skarbimierzycach. Korzystamy z pomysłów naszych pracowników, działu marketingu oraz grafika. Cenne są dla nas także uwagi testerów i serwisantów.

Gdzie produkowane są Państwa produkty?

Najpierw towar produkowany był we Włoszech i Holandii, ale szybko przekonaliśmy się, że równie dobrą jakość znajdziemy w Chinach. Pierwsze kontakt w Hongkongu podpisaliśmy w 1998 rok. Dziś duża część naszych produktów wytwarzana jest w Azji. 

Mat. prasowe
A co ze sprzedażą internetową? Ludzie chętnie zamawiają Państwa produkty przez internet, czy jednak wolą „przetestować” je w sklepach stacjonarnych? 

To się przeplata. Mówiąc kolokwialnie, oba kanały grają na siebie. Wielu klientów przychodzi do salonu z wybranym w e-sklepie produktem, ale woli jeszcze przyjrzeć się mu na żywo i kupuje na miejscu. W drugą stronę działa to tak samo. Klienci oglądają asortyment na półkach, a finalizują sprzedaż w internecie. Rozwijamy oba kanały. Staramy się dotrzeć do coraz większej liczby e-klientów, ale i planujemy otwarcie kolejnych butików.  

A propos butików. Sklepy stacjonarne PUCCINI znajdują się przede wszystkim w centrach handlowych. Jak wpłynęła na Państwa biznes decyzja o niehandlowych niedzielach? 

W weekendy galerie handlowe odwiedza zdecydowanie większa liczba klientów, niż w dni powszednie. Łatwo się domyśleć, że tygodnie z niedzielą niehandlową notują spadek sprzedaży. Nie poddajemy się jednak i dokładamy wszelkich starań, aby „skusić” klientów i nadrobić w pozostałe dni. Do dyspozycji zainteresowanych mamy e-sklep puccini.pl otwarty siedem dni w tygodniu.

Jakie dzisiaj największe wyzwania stoją przed PUCCINI?

Sprzedaż produktów PUCCINI poza granicami Polski.

Są Państwo jednak obecni na rynkach zagranicznych. Na jakie rynki chcieliby Państwo jeszcze wejść?

Obecnie wykorzystujemy wypracowaną przez lata sieć partnerów i hurtowników. To w zasadzie dzięki nim docieramy do klientów zagranicznych. Pracujemy jednak nad tym, aby pojawić się z salonami firmowymi chociażby w Niemczech, Czechach czy na Ukrainie. Opracujemy strategię, badamy rynki, być może na pierwszy ogień pójdzie sprzedaż elektroniczna.  

Które z produktów cieszą się największą popularnością wśród polskich, a które zagranicznych klientów?

Są to przede wszystkim walizki. Jednakże marka PUCCINI znana jest przede wszystkim w Polsce i to do polskich klientów kierujemy nasze nowości. Darzą nas większym zaufaniem, więc śmiało możemy proponować im jakieś nowinki. Klient zagraniczny wybiera sprawdzone kolekcje. 

Jakie są plany marki na najbliższe lata? 

Dalszy rozwój. Mamy olbrzymi potencjał, jeżeli chodzi o sprzedaż przez internet. Planujemy otwarcie kolejnych salonów stacjonarnych. No i jak wspomniałem wcześniej, ekspansja na rynki zagraniczne. Ale nie będzie tego, jeżeli równocześnie nie będziemy poszerzać i dopracowywać naszego asortymentu. Trzymamy rękę na pulsie i wdrażamy to co nowe i oczywiście lepsze.

PODZIEL SIĘ