“Wychodzimy naprzeciw osobom o niestandardowych sylwetkach”. Rozmowa z Grzegorzem Krychowiakiem i Marcinem Roczniakiem

402
Balamonte
Grzegorz Krychowiak i Marcin Roczniak, Fot. Aleksandra Zaborowska

Kilka dni temu w Warszawie odbyło się otwarcie salonu marki Balamonte stworzonej przez piłkarza Kadry Narodowej, który słynie ze swojego zamiłowania do mody. Przy tej okazji mogliśmy porozmawiać ze wspomnianym założycielem brandu, Grzegorzem Krychowiakiem oraz dyrektorem zarządzającym – Marcinem Rocznikiem.

>>>Przeczytaj również: Z miłości do podróży. Rozmowa z Piotrem Kotnisem z PUCCINI

Co kierowało Tobą przy podejmowaniu decyzji o założeniu własnej marki? Była to pasja do mody, o której tak lubią wspominać media? A może po prostu zauważyłeś niszę na rynku i postanowiłeś ją wykorzystać?

Grzegorz Krychowiak: Wszystko zaczęło się od telefonu Marcina do mojego brata – wtedy narodził się pomysł. Garnitury to coś, co sprawia mi ogromną przyjemność i sam mam w tym doświadczenie jako klient, więc byłem otwarty, żeby wystartować z marką w Warszawie.

Od początku miały być to garnitury czy chodziło o założenie własnej marki, a w grę wchodziły również inne pomysły?

Grzegorz: Pomysłem i podstawą są garnitury, jednak w ofercie posiadamy również płaszcze, buty, krawaty, paski, także to wszystko, cojest  potrzebne, aby ubrać się odpowiednio od A do Z.

Jaki jest Twój wkład w firmę? Zawodowo zaangażowany jesteś w sport i pewnie pochłania to większość twojego czasu, więc jak dzielą się obowiązki między Tobą a Marcinem?

Grzegorz: Szefem zdecydowanie mogę nazwać Marcina. To on zajmuje się właściwie wszystkim.
Marcin: Przygotowujemy wszystko tak, żeby obsługiwać klientów na jak najwyższym poziomie. Szyjemy we Włoszech i zabezpieczamy wszystkie dobra, których mężczyzna potrzebuje do zbudowania eleganckiej stylizacji. Odpowiadając na pytanie, proponujemy kolekcję, w którą można się ubrać i wyjść od razu, ale priorytetowy jest dla nas pomysł szycia na miarę. Będę namawiał Grzegorza, żeby kolekcja jesień-zima była tworzona przy jego dużym udziale, żeby znalazł dla nas czas na wybranie tkanin i omówienie kolekcji. Będziemy się starać, żeby Grzegorz został wtedy w Warszawie jak najdłużej.

Czyli to Ty, Marcinie jesteś osobą, która śledzi trendy i posiada specjalistyczną wiedzę na temat produktów?

Marcin: W większości tak. Trendy bardzo ewoluują. Oczywiście klasyka jest w modzie zawsze, ale pozostajemy czujni, obserwujemy, co się dzieje i staramy się przygotowywać kolekcje tak, aby podążać za stale zmieniającymi sie tendencjami. Tak jak wspominałem wcześniej, największy nacisk kładziemy na szycie na miarę i to głównie chcemy promować.

Na pewno słyszeliście, że kilka dni temu podpisano postanowienie o oświadczeniu upadłości likwidacyjnej Próchnika. Nie macie obaw, że podobna sytuacja mogłaby dotyczyć w przyszłości również Waszej marki?

Marcin: Myślę, że zawsze trzeba patrzeć na to, co robi konkurencja. Bytom i Vistula mocno się związały i trudno jest konkurować z tak ogromną siłą na rynku. Nasze założenia są inne. Skupiamy się na szyciu na miarę i obsłudze klienta, mamy więc do czynienia z dobrami luksusowymi dostosowanymi do osoby, która je zamawia. Różni się to od sytuacji, w której szyje się dużo rzeczy na przyszłość i wprowadza je od razu do salonu.

Czy jest więc coś, co odróżnia Waszych docelowych klientów od klientów konkurencyjnych marek?

Marcin: Jeśli chodzi o naszą grupę docelową, możemy ubrać każdego mężczyznę. Dostosowujemy się do klienta w zależności od jego oczekiwań i samoświadomości w kwestii ubioru. Zachęcamy do korzystania z usług marki w przypadku ślubów i innych uroczystości, gdzie poziom emocjonalny przy zakupie jest dosyć wysoki. Wychodzimy również naprzeciw osobom o niestandardowych sylwetkach, które mają problem z dobraniem garnituru. Proponujemy szeroki przekrój produktów i mamy nadzieję usatysfakcjonować wszystkich, którzy chcą wyglądać elegancko bądź mają taką potrzebę w danej chwili.

Jak prognozujecie, że będą wyglądać proporcje sprzedaży między garniturami w stałej ofercie a tymi szytymi na miarę?

Marcin: Myślę, że większą siłę będzie miało szycie na miarę, natomiast dodatki, które przygotowaliśmy, piękne krawaty, poszetki, wszystkie, jak ja to nazywam, “rockowe” rzeczy są przygotowane wcześniej. Mamy produkt dla każdego – torby, portfele ze skóry, etui na laptopy, paski z wysokiej jakości materiałów, klasyczne modele butów szytych ręcznie.

Balamonte
fot. Aleksandra Zaborowska, mat. Balamonte

Powiedziałeś w jednym z wywiadów, że zainspirowałeś się Paryżem – czym dokładnie? Może jakimiś konkretnymi markami czy miejscami? 

Grzegorz: Chcieliśmy stworzyć miejsce, które odzwierciedla klimat tej stolicy mody, w taki sposób, żeby klient, który wchodzi do naszej przestrzeni, czuł się komfortowo. Zależało nam na tym, żeby odwiedzający nasz butik mogli poczuć się w pewnym sensie kreatorami, żeby byli pewni, że wyróżnią się z tłumu.

Jak wyobrażacie sobie dalszy rozwój marki?

Marcin: Chcielibyśmy rozwinąć ofertę o płaszcze, o kolekcję Grzegorza. Mamy zamiar zwrócić uwagę nie tylko na szycie na miarę, ale również na rozmiarówkę, bo będziemy sprzedawać gotowy produkt. Wiele osób może po kilku przeróbkach założyć garnitur. Mężczyźni kupują wtedy, kiedy potrzebują i nie planują tak jak panie, które wiedząc, że coś się wydarzy w określonym czasie, lubią spokojnie wszystko poukładać. Musimy być przygotowani na panów, którzy potrzebują natychmiastowej pomocy.
Grzegorz: Choć nie da się ukryć, że potrzeba czasu, aby stworzyć garnitur, który będzie naprawdę dobrze wykonany.
Marcin: Dlatego też mamy przygotowaną serię klasycznych, podstawowych garniturów i do tego można dobrać poszetki, krawaty i inne elementy dostępne w naszym sklepie, aby zbudować interesującą kompozycję – w zależności od preferencji spokojniejszą czy mocniejszą, w której chcemy przekazać coś na podstawie psychologii kolorów. Mamy stylistów, doradców oraz dosyć duże doświadczenie, więc myślę, że uda nam się zaspokoić potrzeby każdego klienta.

PODZIEL SIĘ