„Trzeba być opiniotwórczym, ale nie chamskim”. Rozmawiamy z ilustratorem Mateuszem Sudą

677
Zdjęcia: Arek Budkiewicz Ubrania: Adrian Zwierzchowski - TRAD

Mateusz Suda to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich ilustratorów mody. Znany z eksperymentów kolorystycznych i poszukiwań ciekawych rozwiązań. Nazywany buntownikiem mody.

>>> Przeczytaj również: WYWIAD Ila.Mak: Moje akcesoria noszą grzeczne dziewczynki, dojrzałe panie, mamy i dziewczyny-rakiety

Jego projekty są doceniane zarówno przez polską jak i światową branżę mody. Mateusz Suda jest nie tylko ilustratorem o charakterystycznej kresce, ale także dyrektorem kreatywnym i projektantem graficznym. Współpracował między innymi z Orską, Tomaotomo, No. 21, Arkadiusem, Asus, Mohito czy SIMPLE. Portfolio artysty jest bogate. Znajdziemy w nim autorskie projekty, ale również ilustratorskie interpretacje poszczególnych sylwetek z różnych pokazów mody.

Źródło: Mateusz Suda

Co u Ciebie?

Jak zawsze, czyli: kreatywnie plus ADHD. Trochę zmian: przeprowadzka, zmiana otoczenia, nowe wyzwania i projekty. Skupiam się na swojej pracy zawodowej, a dodatkowo staram się odnaleźć swoje miejsce w życiu prywatnym i pielęgnuję moją najszczerszą miłość, czyli związek ze sztuką.

Opowiedz trochę o swojej pracy. Czy bycie ilustratorem ogranicza się tylko i wyłącznie do ilustracji? Na swoim Instagramie pokazujesz różne projekty.

Jestem zwolennikiem mówienia, że jestem interdyscyplinarny w mojej branży. Nie lubię ograniczeń, wręcz z nimi walczę! Moją pracą nie jest tylko ilustracja mody, której tak dużo zawdzięczam i będzie tak do końca moich dni. Dzięki pracy ilustratora mogę rozwijać się w różnych dziedzinach sztuki, a dodatkowo wprowadzić je do świata mody. Ilustracja i grafika użytkowa są moim rzemiosłem, jednak dodatkowo tworzę autorskie obrazy, które mają swoją grupę odbiorców i bardzo mnie to cieszy. Cieszy mnie także fakt, że nie jestem w zamkniętej przestrzeni, ukierunkowanej na jeden cel, a widok moich prac u kolekcjonerów sztuki napawa mnie dumą, wtedy czuję, że warto iść pod prąd.

Wiele osób zastanawia się, czy da się wyżyć z tej pracy. Jak to wygląda u Ciebie? Czy oprócz tego szukasz czegoś dorywczego?

Praca wolnego strzelca to rollercoaster. Są okresy, kiedy myślisz sobie: po co mi to wszystko? Wtedy zaczynasz myśleć o normalnej pracy i nagle nadchodzi wielki przypływ projektów. Wtedy zaczynasz myśleć o śnie, którego brakuje ci najbardziej. To zawód dla ludzi silnych psychicznie. Czeka na ciebie dużo porażek, jak i sukcesów. Musisz być świadom tego ryzyka i pozytywnie patrzeć na wyznaczone cele, wtedy na pewno się uda. Dodatkowo współpracuje przy różnych projektach, ostatnio nawet trafiłem do kręgu INFLUENCERÓW i jest to nowa przygoda w moim życiu.
Źródło: Mateusz Suda

Oprócz ilustracji, od jakiegoś czasu tworzysz także art video. Skąd ten pomysł?

Video art to dziedzina sztuki, która jest mi bardzo bliska. Wynika to z mojego wykształcenia, jakim jest projektowanie graficzne i nowe media. Dopiero teraz czuję się na siłach, by eksperymentować z obrazem ruchomym i publikować swoje prace w tej dziedzinie. Wszystko zaczęło się od moich wykładów na INSTASTORY, poświęconych tematyce FASHION MOVIE i sztuce. Moi obserwatorzy pomogli mi w tym, by pokazać im swoje video art portfolio poprzez kanały społecznościowe. W tym momencie zdałem sobie sprawę, że nie mogę chować tych prac do szuflady.

Czym jest dla Ciebie sztuka i moda?

Jest to jedność. Forma użytkowa, przy której pracuje się tak samo, jak przy tworzeniu obrazu, ilustracji. Pojęcie sztuki w dzisiejszych czasach nabiera innego znaczenia. Mam wrażenie, że jest ono nadużywane. W moim osobistym odczuciu, dzięki modzie poznałem sztukę. I po latach praktykowania tych dwóch dziedzin zauważyłem, że jest to miejsce, które zaciera granice pomiędzy światem komercyjnym a elitarną sztuką.

Twoja wiedza w dziedzinie mody i talent pomogły Ci wziąć udział w projekcie, który łączy technologię ze sztuką. Od pewnego czasu jesteś częścią projektu #createasus – marki ASUS. Na czym to polega i jaki jest cel tych działań ?

Dużo zawdzięczam marce Asus i agencji Socialyse działająca w Havas Media Group, która pomogła mi w realizacji koncepcji łączenia technologii ze sztuką w modzie zwaną #createasus. Dzięki temu przez prawie dwa lata mogliśmy stworzyć kilka warsztatów poruszających takie tematy jak: rozwój artysty w biznesie mody, tworzenie trendów i nadruków na tkaniny jako studio graficzne, a przede wszystkim, jak nawiązywać współpracę i tworzyć wspólne projekty z markami odzieżowymi – nie zatracając swojego stylu. Dodatkowo powstały konkursy, gdzie uczestnicy mogli pochwalić się swoim talentem i przyczyniło się to do ich rozwoju artystycznego. Asus pomógł mi realizować misję edukacji w modzie i biznesie, której tak brakuje na naszym podwórku. Dzięki technologii idziemy do przodu także w tym kierunku. Jestem im bardzo wdzięczny za zaufanie i wsparcie.
Źródło: Mateusz Suda

Czytając recenzje z pokazów lub wywiady z osobistościami mody zazwyczaj możemy trafić na przesłodzone i pochlebne wypowiedzi. Ty, jako nieliczny z branży nie boisz się wyrażać swojego własnego zdania na jej temat. Czy bycie szczerym na polu zawodowym jest niebezpieczne?

Bycie szczerym w życiu nie jest niebezpieczne. Moje opinie nie mają na celu obrażania nikogo. Byłbym hipokrytą mówiąc, że nienawidzę tego świata. Jest to moje życie, które kocham. Moda jest specyficznym środowiskiem, gdzie często fundamenty budują ludzie, którzy pracują w tej branży kilkanaście lat. Takie osoby powiedzą ci, że tutaj rządzą określone zasady. Jest to przestarzała metoda myślenia, która zamiast przyczynić się do rozwoju rynku, skupia się na wybranych jednostkach, które powielają ciągły schematy celebryctwa pod względem własnej osoby i przyjaciół z branży, zamiast skupić się na modzie, która ma duży potencjał. Taka metoda buduje hermetyczne środowisko, które uniemożliwia wybicie się nowym projektantom, nie pomaga to także w rozwoju tego biznesu. Prosty przykład: jeżeli spytasz kogoś na ulicy, jakich zna nowych projektantów z Polski, to większość  przytoczy nazwiska, które występują od x lat w magazynach, w mediach. Trzeba być opiniotwórczym, ale nie chamskim. Wypowiadać swoje zdanie na temat tej branży w sposób konstruktywny, a nie płytki. Mieć otwarty umysł na nowości. Te zasady są ważne i nie jestem jedynym, który tak myśli. Widzę tę ewolucję, jednak ona za wolno się rozwija.

Co zatem zmieniłbyś w polskiej branży mody?

Więcej wywiadów i sesji zdjęciowych z udziałem młodego pokolenia projektów. Selekcji na wydarzeniach modowych w Polsce, które prezentują kunszt pracy i zaangażowanie, a nie kopiowanie. Wsparcie w postaci merytorycznej pomocy i odpowiedniego PR-u mody. To takie małe przemyślenia, nie jestem wszechwiedzącym. Dodatkowo trzeba trochę zmienić świadomość mody w społeczeństwie i pokazać jej zaplecze od strony ludzi pracy, a nie błyszczenia w światłach fleszy. Ma to możliwość na wpływ rozumienia designu w Polsce.
Źródło: Mateusz Suda

Często na swoim Instagramie “uczysz” swoich obserwatorów mody. Czy możemy spodziewać się regularnego kanału na YouTube, gdzie będziesz prowadził tego typu wykłady?

Instagram ma to w sobie, że wymusza na mnie przekaz szybkich i konkretnych informacji dotyczących danego tematu, który omawiam. To pytanie w ostatnim czasie często do mnie przychodzi, a ja ciągle się nad tym zastanawiam. Youtube ma duże możliwości, a ja sam jestem fanem niektórych twórców w branży sztuki i technologii, których oglądam. Muszę do tego dojrzeć, ale nie mówię nie. I możliwe, że w tym roku wystartuję z nowym projektem, więc zachęcam do subskrybowania mnie na Youtubie.

Od jakiegoś czasu mieszkasz w Warszawie. Z tajemniczego ilustratora żyjącego w swoim świecie, stałeś się obecny w samym centrum. Czy to coś zmieniło?

Nadal mam okresy, kiedy zamykam się we własnej przestrzeni. Takie przyzwyczajenie jest dla mnie zdrowym podejściem do życia. Prawdą jest to, co wspomniałaś. Stałem się bardziej „namacalny”, dzięki temu biorę udział w większej liczbie projektów, jak i mam możliwość na bliższy kontakt z modą. Jestem przykładem osoby, która przez kilka lat nie mieszkała w stolicy, a jednak robię to, co kocham. Wszystko tak naprawdę opiera się na zaufaniu, jakie dają mi moi odbiorcy. To dzięki ludziom i umiejętności nawiązywania kontaktów się rozwijam. Miejsce jest drugoplanowe w tej sytuacji. Przyznać jednak muszę, że od momentu przeprowadzki działam więcej kreatywnie i bardzo mnie to cieszy. Jednak ciągle marzę o mieszkaniu w Trójmieście, gdzie na pewno kiedyś osiądę.

Gdzie widzisz siebie za 10 lat?

Nie lubię tego pytania, czuję się jak na rozmowie o pracę. Nie myślę o przyszłości z takim wyprzedzeniem. Tak było 10 lat temu, a teraz stuknęło mi 10-leci pracy artystycznej. Czas płynie, a my wyznaczamy sobie tory, które dzieją się teraz, natychmiast i one pokażą nam, co przyniesie nam przyszłość.