oszustwo na Vinted

Nowe oszustwo na Vinted. Sprawdź opis do końca, bo możesz słono zapłacić za nic

Kurtka, na którą polujesz od miesięcy, nagle pojawia się na Vinted za ułamek ceny. Zdjęcia wyglądają wiarygodnie, opis jest szczegółowy, więc szybko klikasz „Kup teraz”. Kilka dni później otwierasz paczkę i… zamiast kurtki znajdujesz w niej jej wydrukowane zdjęcie. O takim sposobie wykorzystywania nieuwagi kupujących zrobiło się ostatnio głośno. Sprawdziłam, na czym polega i jak się przed nim chronić.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • na czym polega trik stosowany w podejrzanych ogłoszeniach na Vinted,
  • co na ten temat mówi platforma,
  • co zrobić, jeśli zamiast zamówionej rzeczy dostaniesz wydruk,
  • jak rozpoznać podejrzane ogłoszenie.

 

Jak działa nowy trik oszustów na Vinted?

Schemat jest prosty, a przez to łatwy do przeoczenia. Sprzedający wykorzystuje zdjęcie atrakcyjnego produktu i wystawia ogłoszenie w cenie znacznie niższej niż rynkowa. Tytuł, opis i fotografia mogą sugerować, że przedmiotem sprzedaży jest ubranie, telefon czy inny poszukiwany produkt. Dopiero na końcu opisu albo wśród hashtagów pojawia się informacja, że oferta w rzeczywistości dotyczy wydrukowanego zdjęcia.

Na czym polega mechanizm, opisała na facebookowej grupie „Oszukani na Vinted” Patrycja Urban.

„Oszust opisuje ubranie, nazwa aukcji wskazuje na ubranie, rozmiar, materiał, marka, jednak pod hashtagami widnieje informacja, że aukcja dotyczy wydrukowanego obrazka i przedmiot jest w kategorii obrazy” – pisze.

W pośpiechu łatwo przeoczyć zarówno kategorię ogłoszenia, jak i informację ukrytą na końcu opisu. Według Patrycji Urban szczególnie atrakcyjnym celem są osoby szukające trudno dostępnych ubrań vintage.

„Najczęściej to ubrania poszukiwane przez miłośników vintage, gdzie rzeczywiste przedmioty kosztują ok. 500–3000 zł, więc cena 200 zł aktywuje impuls zakupowy, bo użytkownik myśli, że trafił na okazję” – tłumaczy.

W części takich ofert lub na profilach sprzedających pojawia się również informacja o braku możliwości zwrotu. Nie oznacza to jednak, że samo umieszczenie dopisku o wydruku automatycznie chroni osobę wystawiającą ofertę. Liczy się całe ogłoszenie – jego tytuł, zdjęcia, opis i kategoria – a zasady Vinted zabraniają wprowadzania kupujących w błąd.

Przeczytaj także: 10,8 mld euro i rośnie dalej. Niepewność gospodarcza napędza wyniki Vinted

Problem nie dotyczy wyłącznie mody. Serwis Dobreprogramy opisywał oferty umieszczone na Vinted w kategorii związanej z fotografią, które dotyczyły zdjęć iPhone’a 17 Pro Max.

Podobny przypadek opisała również użytkowniczka TikToka. Według jej relacji chłopak zamówił telefon za 400 zł, a po odebraniu przesyłki znalazł w niej jedynie zdjęcia urządzenia. Jak podał serwis WP Kobieta, zespół wsparcia Vinted miał pomóc parze w rozwiązaniu sprawy.

szuści na Vinted
Fot. Pexels

Co na to Vinted?

Reguły Vinted są w tej kwestii jasne. Zdjęcia wykorzystane w ogłoszeniu mają przedstawiać rzeczywisty stan sprzedawanego przedmiotu i muszą być wykonane przez osobę, która go wystawia.

„Zdjęcia muszą być wykonane przez użytkowników na potrzeby wystawienia przedmiotu na Vinted” – podkreślała w rozmowie z Interią Magdalena Szlaz, Communication & PR Manager w Vinted.

Niedozwolone są m.in. zdjęcia stockowe, reklamowe czy fotografie opatrzone znakiem wodnym. Vinted wymaga również przypisania przedmiotu do właściwej kategorii i zabrania celowego wprowadzania kupujących w błąd.

Za naruszanie tych zasad platforma może ukryć lub usunąć ogłoszenie, a w przypadku poważniejszych lub powtarzających się naruszeń również tymczasowo albo trwale zablokować konto.

Vinted odniosło się bezpośrednio do procederu także w odpowiedzi przesłanej serwisowi Dobreprogramy.

„Zależy nam na tym, żeby użytkownicy Vinted dokładnie wiedzieli, co kupują, dlatego wszelkie próby wprowadzania w błąd są niezgodne z naszym Regulaminem. Korzystamy zarówno z moderacji, jak i zaawansowanych narzędzi, które pomagają nam wykrywać i usuwać treści łamiące te zasady” – przekazała platforma.

Firma informuje również, że usuwa wprowadzające w błąd ogłoszenia i może podejmować działania wobec kont, które je publikują. Zachęca jednocześnie użytkowników do zgłaszania podejrzanych ofert bezpośrednio w aplikacji.

To niełatwe zadanie, bo platforma skala platformy jest ogromna. Litewski serwis Vinted działa w Polsce od 2013 roku, a pod koniec 2023 roku informowało już o ponad 10 mln zarejestrowanych użytkowników w naszym kraju. W 2025 roku przychody całej Vinted Group sięgnęły 1,1 mld euro, o 38 proc. więcej niż rok wcześniej.

Przeczytaj także: Jak sprzedawać ubrania i akcesoria na Vinted? Kompletny przewodnik po zasadach platformy

Co zrobić, jeśli zamiast ubrania dostaniesz wydruk?

Przede wszystkim nie zwlekaj. Jeśli zakup został dokonany za pomocą przycisku „Kup teraz”, obejmuje go Ochrona Kupujących Vinted.

Od momentu, w którym otrzymasz od platformy powiadomienie, że zamówienie powinno zostać doręczone, masz dwa dni kalendarzowe, aby zgłosić problem. W tym celu należy wybrać w oknie zamówienia opcję „Mam problem”.

Vinted może przyznać zwrot środków m.in. wtedy, gdy przedmiot w istotny sposób różni się od opisu w ogłoszeniu. Jeżeli oferta jako całość sugerowała sprzedaż kurtki czy telefonu, a do kupującego trafił jedynie wydruk, sam dopisek ukryty pod koniec opisu nie przesądza jeszcze o wyniku zgłoszenia.

Nie należy też traktować umieszczonego na profilu zdania „nie przyjmuję zwrotów” jako wyłączenia zasad Vinted. W przypadku zwykłego zwrotu – np. gdy rzecz się nie podoba – osoba prywatna nie musi zgadzać się na jej przyjęcie. Inaczej wygląda sytuacja, gdy kupujący zgłasza problem dotyczący przedmiotu, który jest istotnie niezgodny z ogłoszeniem.

Przed zgłoszeniem warto zrobić zdjęcia paczki i jej zawartości oraz zachować zrzuty ekranu ogłoszenia i korespondencji ze sprzedającym. Mogą stanowić ważny materiał podczas rozpatrywania sprawy. Jeśli istnieje podejrzenie popełnienia przestępstwa, sprawę można również zgłosić policji.

Jak nie dać się nabrać na Vinted?

Przed zakupem warto:

  • przeczytać cały opis, aż do ostatniego hashtagu,
  • sprawdzić kategorię ogłoszenia (kurtka w dziale z obrazami to sygnał ostrzegawczy),
  • uważać na ceny zbyt piękne, by mogły być prawdziwe,
  • zajrzeć do opinii o sprzedającym i sprawdzić, czy nie wystawia kilku identycznych „unikatów”,
  • poprosić o dodatkowe zdjęcie rzeczy, np. na wieszaku albo z bliska,
  • zgłaszać podejrzane ogłoszenia w aplikacji.

Brzmi banalnie, ale to właśnie pośpiech jest największym sprzymierzeńcem oszustów. Kilka sekund więcej nad opisem pozwoli zaoszczędzić 200 zł i sporo nerwów.