Søstrene Grene sprzedaje więcej niż kiedykolwiek. Przychody duńskiej sieci, często porównywanej do IKEA, wzrosły w ciągu roku o ponad 16 proc. Marka szybko rośnie także w Polsce. W piątek otworzyła piąty sklep w kraju – tym razem w Katowicach.
Z tego artykułu dowiesz się:
- gdzie dokładnie znajduje się nowy sklep Søstrene Grene,
- jak szybko marka rozwija się w Polsce i gdzie pojawi się w następnej kolejności,
- co można kupić w jej sklepach,
- jak sieć radzi sobie finansowo.
Rekordowe przychody, ale mniejszy zysk
W roku obrotowym 2025/26 przychody Søstrene Grene wyniosły 3,32 mld koron duńskich, czyli ok. 1,94 mld zł. To o 16,3 proc. więcej niż rok wcześniej i najwięcej w historii firmy. Zysk przed opodatkowaniem spadł jednak z ok. 210 mln koron, czyli ok. 123 mln zł, do 31 mln koron – ok. 18 mln zł.
Firma tłumaczy spadek kosztami szeroko zakrojonej transformacji operacyjnej. W ostatnim roku wdrożyła nowy system ERP, uruchomiła centrum dystrybucyjne w Holandii oraz zainwestowała w automatyzację logistyki.
„To była jedna z najtrudniejszych transformacji w naszej historii, ale zakończyła się sukcesem. Dziś mamy solidne podstawy, by tworzyć doświadczenia zakupowe przyszłości” – przekonuje Mikkel Grene, prezes i współwłaściciel sieci, cytowany przez duńską agencję Ritzau.
Przeczytaj także: Søstrene Grene nie zwalnia tempa. Jest data otwarcia drugiego sklepu w Warszawie
72 nowe sklepy i ponad miliard koron na inwestycje
Za wzrostem stoi przede wszystkim szybka ekspansja. W ciągu roku Søstrene Grene otworzyła 72 nowe sklepy. Marka rozpoczęła działalność stacjonarną i internetową w Polsce oraz we Włoszech, a w Hiszpanii uruchomiła sklep online.
Do największych rynków sieci należą Niemcy, gdzie niedawno otwarto setny sklep, oraz Wielka Brytania.
„Możemy spojrzeć wstecz na kolejny rok, w którym intensywna rozbudowa sieci sklepów napędzała silny wzrost, zwłaszcza na naszych dwóch największych rynkach” – podkreśla Mikkel Grene.
Firma nie zamierza zwalniać. W latach 2025–2027 jej inwestycje przekroczą łącznie 1 mld koron duńskich, czyli ok. 590 mln zł. W bieżącym roku obrotowym Søstrene Grene spodziewa się 3,6–3,7 mld koron przychodów oraz ponad 100 mln koron zysku przed opodatkowaniem. Ambicją firmy pozostaje dalsza rozbudowa europejskiej sieci do około 500 sklepów.

Søstrene Grene rozpędza się w Polsce
Na polskim rynku marka zadebiutowała 29 maja w warszawskim centrum handlowym Westfield Arkadia. Kolejne otwarcia następowały w szybkim tempie: 21 sierpnia w Blue City, 4 września w Galerii Młociny, a 18 września w poznańskiej Avenidzie.
Piąty salon działa od 2 października na parterze katowickiej Galerii Libero, tuż obok drogerii Rossmann. Na otwarcie sieć przygotowała muzykę na żywo, pokaz baletowy, degustację duńskich słodyczy oraz konkurs, w którym można było wygrać zestaw produktów o wartości 300 zł. Na pierwszych 100 klientów czekały vouchery na koc. Jeszcze tej jesieni marka planuje otworzyć sklep w Magnolia Park we Wrocławiu.
Choć Søstrene Grene bywa porównywana do IKEA, jej model sprzedaży wygląda inaczej, a sklepy są znacznie mniejsze. Salon w Arkadii ma 282 mkw., a w Blue City – 243 mkw. Od 30 marca działa także polski sklep internetowy, a zakupy zrobione online można zwrócić w salonach stacjonarnych.

Od rodzinnego sklepu w Aarhus do ponad 400 salonów
Pierwszy sklep Søstrene Grene powstał w 1973 roku w duńskim Aarhus. Założyli go Inger Grene i Knud Cresten Vaupell Olsen, który miał doświadczenie związane m.in. z baletem. Dziś firmą kieruje drugie pokolenie rodziny Grene – Mikkel Grene jako prezes oraz Cresten Grene, odpowiadający za obszar kreatywny. Sieć ma już ponad 400 sklepów w Europie.
W ofercie marki znajdują się dekoracje i drobne elementy wyposażenia wnętrz, akcesoria kuchenne, artykuły papiernicze, zabawki oraz produkty do rękodzieła. Na półkach nie brakuje także herbat, przypraw i słodyczy, a część asortymentu regularnie się zmienia.
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów marki jest sama koncepcja sklepów. Wnętrza przypominają labirynt z wąskimi alejkami, nastrojowym oświetleniem i muzyką klasyczną w tle. Firma określa ten model mianem „Retail for the Senses”, czyli „handlu dla zmysłów”.

