SPONSOR SERWISU
(2,0)foreachslotdata->visible_adsense:0(2,0)foreachslotdata->visible_adsense:0
noSlotData noSlotDataButCampaignVisibility:0
noSlotData noSlotDataButCampaignVisibility:0
noSlotData noSlotDataButCampaignVisibility:0

Dramat handlowców z Marywilskiej 44. „Straciłem dorobek całego życia”

noSlotData noSlotDataButCampaignVisibility:0

Informację o wybuchu pożaru w centrum handlowym przy ul. Marywilskiej 44 w Warszawie straż pożarna otrzymała w niedzielę około godziny 3:30. Pomimo natychmiastowego zaangażowania kilkudziesięciu zastępów gaśniczych, ogień strawił dorobek życia blisko 1,5 tysiąca sprzedawców. – To tragedia wystawców i ich rodzin. Oznacza wielkie straty finansowe i utratę ich źródła utrzymania na długi okres – poinformowało Stowarzyszenie Przedsiębiorców Wietnamskich w Polsce.

Przeczytaj również: “Stop podwyżkom czynszów”. Kupcy z Marywilskiej 44 strajkują

CH Marywilska: Co wznieciło pożar? Szczegóły akcji gaśniczej

Informację o rozprzestrzeniającym się ogniu w centrum handlowym przy ulicy Marywilskiej 44 straż pożarna otrzymała w niedzielę około 3:30. Po 11 minutach od zgłoszenia na miejscu pojawiły się pierwsze wozy strażackie. Po ich przyjeździe ogień trawił już dwie trzecie hali.  – To bardzo dziwna sytuacja, że po kilkunastu minutach pożarem była już objęta taka powierzchnia – stwierdził nadbrygadier dr inż. Mariusz Feltynowski, komendant główny Państwowej Straży Pożarnej. Jednocześnie podkreślając, że dopiero biegli będą w stanie odpowiedzieć na pytanie, co wznieciło pożar.

W kulminacyjnym momencie w akcję zaangażowanych było 78 wozów gaśniczych oraz 254 strażaków. – Kierunek wiatru powodował, że ogień przenosił się także przez dach. Wysłany został robot gaśniczy. Ze względu na temperaturę i zagrożenie niemożliwe było wprowadzenie ratowników do środka – opisywał Feltynowski. Niestety, szybka interwencja służb nie uratowała dobytku sprzedawców. Hala o całkowitej powierzchni 62 tys. mkw. doszczętnie spłonęła. W wyniku pożaru nikt nie odniósł obrażeń.

Do kogo należy CH Marywilska? Właściciele spalonej hali chcą ją odbudować.

Według danych dostępnych w KRS właścicielem oraz podmiotem zarządzającym spalonym centrum handlowym jest spółka Marywilska 44 (57,47 proc. jej udziałów posiada Grupa Kapitałowa Mirbud. 42,53 proc. należy do JHM Development). Jej prezeska, w rozmowie z money.pl, zapewniła o planie odbudowy hali. – Sytuacja jest dramatyczna, szczególnie dla najemców prowadzących działalność w obiekcie. Im się świat zawalił. Większość z nich prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą – powiedziała Małgorzata Konarska.

Informację na łamach rp.pl potwierdził rzecznik Mirbudu, Paweł Bruger. – Przyczyn pożaru nie znamy, służby badają sprawę. Budynek był oczywiście ubezpieczony. Bardzo współczujemy najemcom, to wielka tragedia. Centrum zostanie odbudowane, ale na szczegóły za wcześnie – podkreślił. Mirbud, właściciel spalonej hali (do którego w 2010 roku dołączyła spółka zależna JHM Development, tworząc Marywilska 44 Sp. z o. o.), to podmiot od 2013 roku notowany na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Jego główną działalnością jest budownictwo przemysłowe, komercyjne i mieszkaniowe. Spółka zajmuje się również realizowaniem projektów użyteczności publicznej oraz inżynierią drogową.

Pożar CH Marywilska. Dramat handlowców, stracili dorobek życia

Przed pożarem w centrum handlowym Marywilska 44 znajdowało się 1448 lokali handlowych, których powierzchnia wahała się od 20 mkw. do 1170 mkw. 50 proc. z nich stanowiła grupa salonów powiązanych z branżą mody. 10 proc. proponowało usługi, 6 proc. artykuły dla dzieci, 6 proc. wyposażenie wnętrz i artykuły domowe, 5 proc. spożywcza, 3 proc. gastronomię. Marywilska 44 była oknem wystawowym. Sprzedawali tu handlowcy 14 narodowości, głównie Polacy, Wietnamczycy i Turcy. Według informacji opublikowanych przez Puls Biznesu, w 2020 roku centrum odwiedziło około 5,5 mln klientów.

Straciłem dorobek całego życia – wyznał nam jeden z kupców. Inny podkreślił, że ogień pochłonął wszystko, na co pracował od 15 lat. – To, co tutaj spłonęło, to był mój cały majątek – dodał. Niektórzy najemcy obawiają się, że pożar był dla nich wyrokiem. – Nie wiemy, co dalej. Możliwe, że będę musiała wrócić do Wietnamu. Nie mam niczego. Tylko to, co na sobie. Wszystkie pieniądze i dokumenty trzymaliśmy w sklepie. Nie mamy czego włożyć do ust – mówiła kolejna rozmówczyni.

Przeczytaj również: Rynek e-commerce w I kwartale 2024: Tempo wzrostu słabnie, ale lojalność wobec marek rośnie [raport]

Pomoc dla najemców CH Marywilska

Stowarzyszenie Przedsiębiorców Wietnamskich w Polsce zapowiedziało pomoc dla poszkodowanych. – Będziemy dążyć, aby do czasu odbudowania hali zostało najemcom zapewnione zastępcze miejsce pracy. Ogłosimy również społeczną zbiórkę, by wesprzeć najbardziej potrzebujące rodziny. Jednocześnie kontaktujemy się z zarządem spółki Marywilska 44 w sprawie dalszych działań. Na dziś mamy deklarację spółki, że będą chcieli odbudować halę – zaznaczył rzecznik organizacji, Paweł Hoang.  

We wsparcie poszkodowanych najprawdopodobniej zaangażują się również władze samorządowe. – Rozważone będzie uruchomienie finansowania w celu udzielenia pomocy najemcom – poinformował wojewoda mazowiecki, Mariusz Frankowski. Nie wykluczył on sięgnięcia po środki kryzysowe, aczkolwiek zaznaczył, że „może to być utrudnione ze względu na to, że najemcy są przedsiębiorcami”. Wojewoda podkreślił, że decyzje o dalszych działaniach zostaną podjęte wspólnie z urzędem miasta Warszawy.

Zdjęcie główne: PAP/Leszek Szymański

noSlotData noSlotDataButCampaignVisibility:0
noSlotData noSlotDataButCampaignVisibility:0
(2,1)foreachslotdata->visible_adsense:0(2,1)foreachslotdata->visible_adsense:0
noSlotData noSlotDataButCampaignVisibility:0
noSlotData noSlotDataButCampaignVisibility:0
noSlotData noSlotDataButCampaignVisibility:0

Newsletter

FASHION BIZNES