Q&A: Jak pracuje się za granicą i czego możemy się dzięki temu nauczyć?

424
Źródło: www.cosmopolitan.com

Zapewne nie raz zastanawialiście się, czy za granicami nie jest lepiej. Opowieści o wyższych wynagrodzeniach czy nieziemskich benefitach w innych państwach słyszała większość z nas. Z drugiej strony dochodzą do nas wieści o wielu negatywach i złych wspomnieniach osób, które zrezygnowane pracą za oceanem czy na Wyspach Brytyjskich z utęsknieniem wracają do Polski. Jak to wygląda w rzeczywistości? Czy trawa naprawdę jest bardziej zielona tam, gdzie nas nie ma?

Wielka Brytania idealnym miejscem dla pracowitych Polaków?

Wyspy Brytyjskie do jeden z najczęściej wybieranych kierunków przez Polaków. Londyn przez lata wydawa się idealnym miejscem, gdzie można spełnić wielkie marzenia i zarobić dobre pieniądze. O realia zapytaliśmy Justynę Salamon, która ukończyła studia na wydziale Zarządzania w Londynie. Od kilku lat związana z branżą modową, która stała się jej wielką pasją. Kilka lat spędziła w Wielkiej Brytanii, gdzie zdobywała doświadczenie pracując jako kupiec modowy dla firm takich jak Kurt Geiger czy Burberry.

Jakie różnicę możemy znaleźć w pracy w Polsce pomiędzy pracą w UK? Muszę przyznać, że te różnice nie są jakoś bardzo odczuwalne – mówi Justyna. Może dlatego, że pracuję w Polsce dla korporacji, która nie odbiega niczym od korporacji brytyjskiej. Kiedy myśl o powrocie do Polski zaczęła kiełkować w mojej głowie, wiedziałam że swoje poszukiwania pracy będę skupiać właśnie na większych firmach. Bałam się, że pracując dla małej firmy, te różnice będą diametralne – dodaje.

Dzisiaj w Polsce w dużej firmie to już standard, że umowa o pracę zawiera pakiet dodatkowych benefitów dla pracownika, takich jak pakiety medyczne, zniżki pracownicze, dofinansowania do wakacji czy zajęcia z języka obcego. W UK umowy często od razu są umowami na czas nieokreślony, w Polsce natomiast często przechodzimy przez etap umowy najpierw na czas określony, a dopiero po jakimś czasie dostajemy gwarancję umowy na stałe – tłumaczy Justyna.

Wynagrodzenie w brytyjskich funtach

Jak wyglądają kwestie finansowe? Na pewno możemy też poruszyć kwestie dochodów – mówi Justyna. Płacę w Wielkiej Brytanii są większe, ale tak jak i w Polsce to też zależy od miasta, w którym pracujesz i stanowiska jakie wykonujesz. W większych miastach zarabia się więcej, ale koszty utrzymania są znacznie wyższe – dodaje.

Skąd te różnice w zarobkach? Justyna Salamon tłumaczy: współczynnik aktywności zawodowej jest tym większy, im większy jest udział w populacji osób pracujących. A to właśnie praca czyni społeczeństwo bogatszym. Osoby otrzymujące wynagrodzenie za swoją pracę mogą więcej wydawać, co umożliwia większą sprzedaż dóbr i usług. Tym sposobem nakręca się gospodarka, co powoduje, że tworzy się więcej stanowisk pracy. Z kolei niskie dochody osób niepracujących, utrzymujących się z innych źródeł uniemożliwiają swobodne wydawanie pieniędzy.

Pytaniem kluczowym jest podejście Wielkiej Brytanii po Brexicie do kwestii imigracji. Jak już możemy zauważyć nastroje społeczne bardzo się zmieniły. Wciąż jest wiele niewiadomych, myślę, że pracujący Polacy na wsypach nie mają się czego obawiać, a jak będzie wyglądała przyszłość dla wszystkich, którzy chcieliby spróbować swoich sił na Brytyjskim rynku pracy? Tego dowiemy się dopiero kiedy Wielka Brytania wyjdzie z Unii Europejskiej pod koniec marca – mówi Justyna.

Brytyjski balans życiowy

Zastanawialiśmy się czy Brytyjczycy pamiętają o „work-life balance” i czy mamy czego im pozazdrościć w tych kwestiach. Myślę, że to zależy od branży w jakiej pracujesz i od kultury organizacji – mówi Justyna Salamon. Moim zdaniem to jest bardzo indywidualna sprawa. Są ludzie, którzy są bardzo aktywni po pracy, mają mnóstwo zajęć, ale też tacy, którzy są po prostu bardzo konsekwentni, żeby utrzymywać ten balans pomiędzy czasem spędzonym w pracy, a czasem dla siebie.

“W moim życiu zawodowym spotkałam się i z jednym i z drugim. W jednej firmie, w której pracowałam zaraz po studiach, zostawianie po godzinach było nie do przyjęcia. Sugerowało to, że pracownik się nie wyrabia ze swoimi obowiązkami, że albo ma ich za dużo, albo nie jest efektywny. Z kolei w kolejnej firmie, w której pracowałam, zostawanie po godzinach pracy było normą. Zabieranie pracy do domu też było akceptowalne, a kiedy wybiła godzina 17.30 i zaczynałeś zbierać się do wyjścia, często byłeś jedyna osobą, która to robiła – mówi Justyna Salamon.

Przez jakiś czas poddawałam się tej presji, ale po jakimś czasie zauważyłam, że mój organizm był po prostu zmęczony. Zaczęły pojawiać się przeziębienia i czułam się przepracowana. To jest szalenie ważne, żeby znaleźć balans między pracą a życiem prywatnym. Trudno powiedzieć czy akurat Brytyjczycy pamiętają o „work-life balance”, na pewno pamiętają niektóre jednostki, a to pomaga i może być wielką motywacją. Jeśli nie umiesz zmotywować się samemu, spróbuj znaleźć kogoś kto też potrzebuje motywacji! Udało mi się zmotywować moją koleżankę z działu z którą zapisałam się na zajęcia Włoskiego, a później na fitness i to naprawdę było bardzo pomocne – mówi Justyna.

Brytyjska lekcja humoru

Czego Polacy mogą uczyć się od Brytyjczyków? Albo odwrotnie, może Brytyjczycy powinni uczyć się od nas? Myślę, że możemy się zawsze czegoś nauczyć od siebie nawzajem. Do tej pory spotkałam się z wieloma pozytywnymi opiniami na temat Polaków pracujących w Wielkiej Brytanii. Nie da się ukryć, że jesteśmy pracowici, sumienni i bardzo przykładamy się do swoich obowiązków. Jesteśmy też bardzo kreatywni, szukamy rozwiązań, nie boimy się nowych wyzwań. Często słyszałam, że rzadko korzystamy też z urlopów zdrowotnych i nie chodzimy na zwolnienia lekarskie z byle powodu.

Czego możemy się uczyć od Brytyjczyków? Myślę, że mają fantastyczne poczucie humoru, trochę sarkastyczne, są też bardzo uprzejmi w pracy, ale zdystansowani. Bardzo rzadko rozmawiają o sprawach prywatnych w pracy. Brytyjczycy moim zdaniem mają podejście, że nie przejmują się byle czym. Są bardzo tolerancyjni i nie przejmują się zbytnio co inni o nich powiedzą czy pomyślą. Po prostu żyją sobie według swojego uznania i dobrze się z tym czują – mówi Justyna Salamon.

Kiedy mieszkałam w Londynie podobało mi się, że każdy się do siebie uśmiechał! Często spotykałam obcą osobę na ulicy, która bez względu na wiek, potrafiła się do Ciebie zwyczajnie uśmiechnąć i powiedzieć „miłego dnia” – mówi Justyna. Może czas przejąć trochę ciepła i pozytywnego nastawienia od Londyńczyków?

Amerykański Sen w rzeczywistości

USA to często dla nas Europejczyków trochę nieznany ląd, trochę ziemia obiecana. Spełniający się amerykański sen widzimy od małego: w filmach, serialach, biografiach znanych osób. Jak wygląda praca w Stanach Zjednoczonych w realu? Zapytaliśmy o zdanie Ulę Wiszowatą, redaktor naczelną Fashion Biznes, która pracowała w Nowym Jorku w luksusowym domu mody Chanel.

Amerykanie pracują dużo i to właśnie ich zawód często definiuje ich status – mówi Ula. Zaraz po pytaniu ‚jak masz na imię’, pada pytanie „czym się zajmujesz”. Amerykanie mają połowę mniej dni urlopowych niż na przykład Polacy, a zostawanie do późnych godzin w biurze to norma. Trudno mówić o balansie w USA.

Skąd może wynikać zapominanie o work-life balance? W Stanach odczuwa się ogromną rywalizację w pracy. Od lat młodzieńczych przygotowuje się młodych ludzi do kariery, bo to ona jest najważniejsza i właściwie trudno mówić o lojalności – tłumaczy Ula. A co z zaletami pracy na amerykańskim rynku? Atutem w pracy w USA jest oszczędzanie na emeryturę, czyli 401K plan. Polega on na tym, że pracodawca pomaga ci w odkładaniu środków na stare lata, każda wypłata jest pomniejszana o kilka procent i odkładana za Ciebie na konto bankowe – wyjaśnia Ula.

Dodatkowo firma dokłada połowę tej sumy od siebie. Po kilkudziesięciu przepracowanych latach, masz godną emeryturę i nie zależysz od państwa – mówi. Brzmi bajecznie, jednak czy jest tu ukryty jakiś haczyk? Uporczywy jest bardzo krótki urlop macierzyński, który trwa (uwaga), tylko 6 tygodni. Można go przedłużyć do pół roku, ale już na bardzo słabych warunkach – mówi Ula.

Droga do amerykańskiego sukcesu

Tak jak wspomniałam wcześniej, Amerykanów przygotowuje się do rynku pracy od liceum – mówi Ula Wiszowata. Dedykowanie większości swojego czasu i życia karierze to cel sam w sobie. Praktyczne podejście do studiów również daje efekty, ponieważ uczysz się tego, co później wykorzystasz w życiu zawodowym. Kolejnym aspektem nauczania jest dobór przez studentów przedmiotów, które ich interesują. Studiując finanse, mogłam wybrać, czy chcę wziąć jeden semestr z marketingu czy z zarządzania zasobami ludzkimi. Fantastyczna forma nauczania. Praca w grupie to norma, w Polsce stawia się bardziej na pracę indywidualną i teorię, co jest stratą czasu – dodaje.

Czego my, Polacy możemy uczyć się od Amerykanów albo odwrotnie, może Amerykanie powinni uczyć się od nas? Od Amerykanów powinniśmy nauczyć się pracy w grupie oraz liczenia przede wszystkim na siebie, brania odpowiedzialności za własne decyzje zawodowe, planowanie kariery i świadome dążenie do celu – mówi naczelna Fashion Biznes. W USA nikt nie liczy na system, ale cierpliwie stąpa po kolejnych szczeblach kariery. Amerykanie z kolei powinni nauczyć się odpoczywać i poświęcać więcej czasu rodzinie. Polacy potrzebują przede wszystkim reformy edukacji. Koniec z bezmyślną teorią, a czas na profesorów praktyków z osiągnięciami zawodowymi, którzy wychowują kolejne kohorty praktyków z pasją. W Polsce z kolei powinniśmy wyrównać obowiązki osób zatrudnionych na cały etat, a freelancerów na kontraktach B2B. Kombinowanie nam nie sprzyja, a zabiera energię i nie przyczynia się do kolektywnego budowania państwa – podsumowuje Ula Wiszowata.

Przeczytaj również: Q&A: Czy aktywność fizyczna pomaga osiągnąć w życiu sukces?