Chińskie platformy sprzedażowe przyspieszają ekspansję na polskim rynku, a krajowi gracze muszą zmierzyć się z nowym, znacznie trudniejszym przeciwnikiem. Według najnowszego raportu Izby Gospodarki Elektronicznej wpływ importerów z państw trzecich – w tym liderów takich jak AliExpress, Temu czy Shein – rośnie szybciej, niż przypuszczano. Skala zjawiska przekłada się już nie tylko na marże, ale na przyszłość setek lokalnych marek.
W tym artykule przeczytasz:
- jakie dane ujawnia raport e-Izby i KPMG na temat platform z Chin,
- dlaczego obecny system fiskalny w UE premiuje podmioty spoza Unii,
- które segmenty e-commerce są najbardziej zagrożone,
- co musi się zmienić, by polski rynek odwrócił niekorzystny trend.
Chińskie platformy przestały być niszą. Teraz kreują warunki gry
Z raportu „Chińskie platformy e-commerce a polska gospodarka” wynika, że w 2024 roku udział chińskich marketplace’ów w polskim rynku e-commerce wyniósł od 6 do 11% przy wartości całego sektora szacowanej na około 150 miliardów złotych. Z pozoru to niewiele, ale rzeczywisty wpływ tych platform jest znacznie szerszy niż tylko udział w sprzedaży. Zmieniają one oczekiwania konsumentów, tempo zakupowe, strukturę cen i standardy logistyczne.
W ciągu 12 miesięcy, od października 2024 do września 2025, do Polski trafiło ponad 100 milionów paczek z Chin. W tym samym czasie z zakupów na trzech największych platformach skorzystało około 17,3 miliona Polaków. Oznacza to, że co drugi dorosły konsument w kraju dokonał przynajmniej jednej transakcji.
Sprawdź: „Zalew z Chin” zmienia europejską modę. Branża ostrzega przed konsekwencjami
Zaniżone wartości, zerowe cła, brak odpowiedzialności – tak wygląda rzeczywistość
Jedną z głównych przewag konkurencyjnych chińskich platform pozostaje luka prawna pozwalająca na import towarów o wartości do 150 euro bez konieczności płacenia cła. W praktyce oznacza to dumping cenowy. Produkty z Azji trafiają do klientów szybciej i taniej niż oferty lokalnych firm, które muszą działać w pełnej zgodności z przepisami UE.
Niższe ceny wynikają nie z efektywności operacyjnej, ale z asymetrii regulacyjnej. Brak obowiązku posiadania przedstawiciela w UE, niższe standardy bezpieczeństwa produktów i ograniczona egzekucja praw konsumentów – to wszystko sprawia, że lokalni przedsiębiorcy walczą z niewidzialnym, ale niezwykle skutecznym przeciwnikiem.
„[…] niewystarczające egzekwowanie polskich i europejskich regulacji prawnych w zakresie e-commerce, jak i niższe standardy ochrony konsumentów na azjatyckich platformach, stanowią zagrożenie dla równości konkurencji na rynku i konsumentów”
– piszą autorzy raportu.
Branża fashion: pierwszy front nadchodzących zmian
Najsilniej odczuwają to marki odzieżowe i obuwnicze oraz polskie platformy marketplace. Wśród nich dominują firmy, które nie zbudowały jeszcze mocnej tożsamości lokalnej, przez co stają się bezbronne wobec rosnącej presji cenowej i marketingowej z Azji.
Co ciekawe, raport e-Izby podkreśla też fakt, że chińskie platformy rosną głównie w kategoriach, w których wcześniej dominował rodzimy e-commerce, takich jak odzież, dodatki czy elektronika użytkowa. To przesuwa środek ciężkości całego rynku.
11,6 miliarda złotych poza polskim rynkiem. Tak wygląda realny koszt tanich zakupów
Według szacunków zawartych w raporcie e-Izby polska gospodarka może tracić od 6,5 do 8,8 miliarda złotych rocznie (2024-2025). To potencjalne przychody, które zamiast zasilać lokalnych przedsiębiorców, trafiają do podmiotów z Azji. Co istotne, to nie tylko teoretyczne prognozy.
Jak czytamy w raporcie, w ciągu ostatnich 12 miesięcy Polacy wydali blisko 11,6 miliarda złotych na zakupy na chińskich platformach – głównie takich jak AliExpress, Temu i Shein. Znaczna część tych transakcji omija krajowy system podatkowy i nie generuje wartości dodanej w lokalnej gospodarce.
Dla porównania, według szacunków e-Izby polscy przedsiębiorcy ponieśli już łącznie ponad 171,5 miliarda złotych kosztów związanych z wdrażaniem unijnych regulacji – takich jak RODO, dyrektywa DAC7 czy pakiet Omnibus. To realne obciążenia, które znacząco wpływają na konkurencyjność lokalnych firm wobec platform spoza UE, działających poza tym systemem.
Przeczytaj też: Polskie firmy bezsilne wobec chińskich gigantów. Branża apeluje o pomoc
Czy regulacje zdążą uratować polską gospodarkę?
Polskie i europejskie instytucje dostrzegają skalę zagrożenia, ale tempo reakcji pozostaje poniżej oczekiwań rynku. Dopiero w 2026 roku planowane jest zniesienie zwolnienia celnego dla paczek o wartości do 150 euro oraz wprowadzenie obowiązku posiadania przedstawiciela w UE przez sprzedawców spoza Wspólnoty. Do tego czasu wiele lokalnych marek może nie przetrwać konfrontacji z „nową normalnością” taniego handlu transgranicznego.
Od 1 lipca 2026 roku Unia Europejska planuje wprowadzić opłatę celną w wysokości 3 euro za każdą paczkę spoza UE o wartości do 150 euro. To pierwszy krok w kierunku uszczelnienia systemu, ale eksperci zwracają uwagę, że tempo prac legislacyjnych jest nieadekwatne do skali problemu.
Dowiedz się więcej o tymczasowej opłacie celnej na małe paczki spoza UE
Polski rynek modowy jest pod presją. Teraz liczy się strategia przetrwania
Zamiast konkurować ceną – co przy obecnych warunkach jest nierealne – polskie marki modowe powinny skupić się na tym, czego chińskie platformy nie są w stanie skopiować: jakości, tożsamości i lokalności.
Budowanie lojalności wokół wartości, transparentności i autentyczności staje się dziś nie tylko trendem, ale koniecznością. Lokalne inicjatywy, zrównoważony rozwój, silna obecność omnichannel oraz inwestycja w customer experience – to filary odporności na presję z zewnątrz.
Chińskie platformy nie znikną. Wręcz przeciwnie – ich udział w rynku będzie rósł. Ale polski sektor fashion, odpowiednio wspierany przez świadomych konsumentów i mądrą legislację, ma szansę zbudować własną ścieżkę konkurencyjności. Warunek? Nie można już dłużej udawać, że problemu nie ma.
Może Cię zainteresować: Polacy masowo wyszukują tę platformę. Nowy hit z Chin czy pułapka?
Źródło: Raport KPMG i Izby Gospodarki Elektronicznej „Chińskie platformy e-commerce a polska gospodarka”
Zdjęcie główne: Spotlight Launchmetrics
