BIZNES: Sprawdziliśmy czy obniżki w Black Friday to tylko chwyt marketingowy

718

Wraz z nadejściem jesieni coraz częściej mówi się o Black Friday. Przypadający na koniec listopada dzień wyprzedaży, kusi klientów nawet kilkudziesięcioprocentowymi obniżkami. Zakupowa gorączka i przeróżne promocje towarzyszą nam także w nadchodącym okresie przedświątecznym. Zanim rozpocznie się to wielkie zakupowe szaleństwo, stawiamy ważne pytanie: czy warto przeceniać kolekcje?

Geneza Czarnego Piątku wywodzi się ze Stanów Zjednoczonych, jednak wydarzenie już od kilku dobrych lat ma zasięg globalny. Jak podaje portal Black-Friday.Global, sprzedaż w Black Friday w porównaniu ze zwykłym piątkiem wynosi na świecie średnio 624 procent, a w Polsce aż 692 procent.

Według danych ze strony Picodi.com, w zeszłym roku w piątkowych maratonach sklepowych w Polsce wzięło udział 60 procent kupujących, 59 procent specjalnie odkłada pieniądze na zakupy tego dnia, a 4 procent jest nawet „skłonna wziąć kredyt na ten cel”. To imponujący wynik, biorąc pod uwagę, że Black Friday istnieje w Polsce zaledwie od 2013 roku.

W 2019 roku Black Friday wypada 29 listopada. Zazwyczaj większość sklepów decyduje się przedłużyć atrakcyjne oferty i na produkty ze zniżką można polować aż do niedzieli. Ci, którzy przegapią wyprzedaże lub nie znoszą wycieczek do przeludnionych sklepów, mogą zrobić zakupy nie wychodząc z domu. W poniedziałek 2 grudnia organizowany jest bowiem Cyber Monday, czyli dzień internetowych promocji. 

Chwyt marketingowy czy dobry deal?

Prawie wszystkie sklepy informują swoich klientów o bardzo atrakcyjnych promocjach z okazji Black Friday, mając na celu przyciągnięcie jak największej grupy klientów. Czy rzeczywiście ten dzień jest wart zakupowego szaleństwa?

Jak wykazała coroczna analiza przeprowadzona przez Deloitte, Black Friday to przede wszystkim dobry zabieg marketingowy. Za pomocą specjalnego oprogramowania konkretne oferty zostały poddane codziennemu monitoringowi. Łącznie przebadano ponad 300 produktów, które znajdują się w ofercie blisko 800 sklepów online.

W ubiegłym roku „Świąteczny Barometr Cenowy” Deloitte pokazał, że w objętych analizą blisko 800 sklepach obniżki w Black Friday miały raczej charakter symboliczny. Z badania wynika, że w tym dniu w porównaniu do piątku tydzień wcześniej, ceny były niższe średnio o zaledwie 3,5 procent. Chociaż w przypadku największych sieci obniżki były znacznie większe niż dla ogółu rynku.

Aktualnie klientom coraz trudniej jest oddzielić realnie korzystne oferty, od tych, które są sztucznym tworem mającym jedynie podtrzymywać konsumpcjonizm.

Odwrotny trend, czyli ekologia

Promocje ciągle kuszą większość konsumentów, jednak można zaobserwować odwrotny trend. Wraz z rozwojem świadomości klientów na temat zagrożeń ekologicznych, jakie wywołuje konsumpcyjny tryb życia współczesnego człowieka, coraz więcej osób rezygnuje ze zbędnych zakupów. Black Friday w oczach odpowiedzialnego konsumenta, nie jest zjawiskiem pozytywnym, a wręcz odwrotnym. Przecież prowokuje do kupowania „dodatkowych”, często zbędnych towarów. To w końcu dzień, kiedy większość sklepów oferuje pokaźne zniżki, a ludzie czują, że mają ochotę kupować więcej i więcej.

Coraz częściej zadajemy sobie pytanie: czy naprawdę potrzebujemy tylu rzeczy?  Wiele osób nie chce być częścią tego szaleństwa. Świadomi łamania praw pracowniczych, katastrofalnego skażenia środowiska i rosnącej góry odpadów tekstylnych rezygnują z zakupów na wyprzedażach.

Druga strona medalu

Jest jeszcze jeden powód, dla którego część osób nie rzuca się na piątkowe wyprzedaże. Coraz częściej konsumenci czują się atakowani i zobowiązani do zakupów w tym dniu. Nikt nie lubi być do niczego przymuszany.

W Czarny Piątek” o wyborze i zakupie decyduje cena i impuls – społecznie nakręcona spirala potrzeby. Nie wszyscy chcą w tym uczestniczyć. Szczególnie branża dóbr luksusowych powinna przemyśleć czy Black Friday to „święto” jego klienta. Marki, które nie włączają się w promocje budują poczucie elitarności wśród swoich konsumentów. Na przykład dom mody Burberry wręcz niszczy swoje niesprzedane produkty by nie obniżać ich cen.

Czy tylko firmy sprzedające dobra luksusowe mogą pozwolić sobie na pójście pod prąd? Jeśli dobrze rozegrają swoją strategię, to każda firma może zyskać na ucieczce od tworzenia promocji, jak np. Ikea, która w zeszłym roku z okazji Czarnego Piątku namawia do „domowego recyklingu”. W tym celu została stworzona specjalna kolekcja „PRZYDA SIĘ”, która miała przypomnieć o rzeczach leżących na strychach, w piwnicach oraz w szafach.

Niezależnie czy w piątek 29 listopada skusisz się na atrakcyjne promocje czy postanowisz nie dołączać do szaleństwa zakupów, warto pamiętać o zdrowym rozsądku. Już nie raz dla zakupów traciliśmy głowy. Współczesny klient na szczęście powoli z tego wyrasta. Chce być bardziej świadomym i odpowiedzialnym konsumentem. Chociaż trudno uciec przed konsumpcjonizmem w świecie, który w głównej mierze na nim się opiera, warto spróbować. Być może trzeba nam będzie pójść za firmami, które nie potrzebują obniżać cen, znają wartość swojego produktu i nie muszą atakować klienta na każdym rogu swoimi hasłami marketingowymi.

Przeczytaj również: Jedź na staż w H&M do Szwecji!