Półka sklepu z detergentami; na pierwszym planie znajdują się pomarańczowe worki proszku do prania Tide, a w tle widać inne kolorowe opakowania środków piorących. Producent Tide - P&G zapowiada zwolnienia.

7 tysięcy osób do zwolnienia. Gigant zapowiada redukcję kosztów

Procter & Gamble (P&G) potwierdziło, że w ciągu najbliższych dwóch lat zlikwiduje nawet 7 000 etatów biurowych — to ok. 15 proc. kadry niemającej kontaktu z produkcją. Gigant FMCG, znany z marek Bounty, Gillette i Pantene, chce w ten sposób zredukować koszty, uprościć struktury i przygotować się na spowolnienie popytu oraz rosnące koszty surowców wynikające m.in. z ceł nałożonych przez Donalda Trumpa.

Zwolnienia w P&G

Procter & Gamble, globalny gigant dóbr konsumpcyjnych, ogłosił plany masowych zwolnień, które mają dotknąć do 7 000 stanowisk biurowych w ramach dwuletniego programu restrukturyzacji. To znacząca redukcja, odpowiadająca 6% globalnej siły roboczej firmy i około 15% pracowników niezwiązanych z produkcją.

Decyzja ta, choć bolesna dla wielu, jest strategicznym krokiem mającym na celu „odchudzenie” zespołów i przyspieszenie procesów decyzyjnych, co, jak podkreśla CFO André Schulten, ma pozwolić P&G lepiej reagować na rosnącą presję inflacyjną i zmienny popyt konsumencki.

Dlaczego Procter and Gamble tnie etaty?

Decyzja o restrukturyzacji nie jest przypadkowa i wynika z kilku nakładających się na siebie czynników. Rosnące koszty surowców, potęgowane przez cła, zwłaszcza na import z Chin, zmuszają firmę do szukania oszczędności. Prezes Jon Moeller już w kwietniu ostrzegł przed podwyżkami cen produktów, aby zrekompensować te dodatkowe obciążenia. Dodatkowo, indeks nastrojów amerykańskich konsumentów spadł do najniższych poziomów od dekad, co bezpośrednio uderza w sprzedaż dóbr szybko zbywalnych (FMCG). Konsumenci są bardziej ostrożni w wydatkach, co przekłada się na niższe obroty firmy. 

P&G spodziewa się ująć w księgach od 1 do 1,6 miliarda dolarów kosztów restrukturyzacji, z czego nawet 25% może mieć charakter niegotówkowy. Jest to jednorazowy wydatek, który ma przynieść długoterminowe korzyści.

Co dalej z flagowymi markami P&G? Bounty, Tide, Pantene, Gillette pod lupą

W obliczu konieczności optymalizacji, zarząd P&G rozważa sprzedaż lub ograniczenie obecności niektórych marek, aby skoncentrować się na najbardziej rentownych segmentach. Chociaż spółka nie wskazała jeszcze konkretnych brandów, potencjalne cięcia mogą dotknąć linii produktowych o niższej marży. To strategiczne posunięcie ma na celu wzmocnienie pozycji firmy w kluczowych kategoriach i zwiększenie ogólnej rentowności.

Zdjęcie główne: Pexels

Przeczytaj również: Widmo zwolnień nad pracownikami sportowego giganta. Zagrożone oddziały w Europie

Magda Posełek Avatar