Wegańska moda wkracza do mainstreamu?

454
źródło: refinery29.com

Myśleliście, że w modzie było już wszystko? Nic bardziej mylnego! Apaszki z włókna pochodzącego ze skórek pomarańczy (Ferragamo), torebki z „grzybiej” skóry (Stella McCartney) – to już znamy. Przyszedł czas na modę w 100% wegańską i garnitury z… bambusa!

Zielona moda

Programy wymiany ubrań, „zielone” metki potwierdzające sprawdzone i ekologiczne pochodzenie materiałów, z których są wykonane poszczególne ubrania. Zdecydowana większość z nas miała już okazję zetknąć się z ekologiczną modą, nawet w sieciówkach. Co innego, jeżeli chodzi o modę wegańską. Niewielu o niej słyszało, jeszcze mniej nosiło. Wkrótce i to powinno się zmienić.

Wegański projekt

Joshua Katcher, propagator mody ekologicznej, wykładowca Parsons School of Design, autor bloga o wegańskiej modzie męskiej The Discerning Brute, do swoich licznych zajęć w 2010 roku dołączył kolejne – własną markę modową. Brave GentleMan to jedna z pierwszych zrównoważonych męskich fashion brandów.

Laboratorium projektanta

Marka do produkcji używa wyłącznie certyfikowanych „materiałów przyszłości”. O co chodzi? Głównie o laboratoryjnie wyhodowaną skórę (biodegradowalny polyuretan), wełnę (mieszankę bawełny i przetworzonego polyuretanu), a także jedwab pochodzący z przetworzonych plastikowych butelek. Proces produkcji ubrań i dodatków z metką Brave GentleMan ściśle wypełnia normy zrównoważonej mody. Odzież i akcesoria są wytwarzane lokalnie – w Nowym Jorku, przy godziwym wynagradzaniu pracowników.

Bambus – bawełna przyszłości?

W tym roku do innowacyjnego zestawu materiałów używanego przez Brave GentleMan dołączył bambus. Zdziwieni? Do tej pory bambus kojarzył się głównie z wątpliwej jakości bielizną dostępną na straganach…

Dzisiaj wkracza na salony. I to dosłownie. W Brave GentleMan jest podstawowym„składnikiem” męskich garniturów. Dlaczego akurat bambus? Do wzrostu nie wymaga sztucznych nawozów, sam się regeneruje. Bambusowa tkanina, ciepła i wygodna, jest nie tylko uniwersalna (można z niej zrobić niemal wszystko od bielizny, przez koszule aż po wspomniane garnitury), ale także proces jej produkcji jest w 100% animal cruelty-free. Bambusowy garnitur (występujący w trzech podstawowych kolorach i kracie) ozdabiają guziki wykonane z „kości słoniowej przyszłości” czyli orzechów tagua. Twarde orzechy „udają” kość słoniową zachowując jej walory estetyczne i dotykowe.

Od stóp do głów

Jak na razie bambusowy garnitur Brave GentleMan dostępny jest do zamówienia w przedsprzedaży. Czy podbije rynek? To się dopiero okaże, zdaje się, że ma na to spore szanse. W ostatnim czasie bowiem wegańskie marki coraz śmielej wkraczają i zadomawiają się w naszych szafach.

Co ciekawe, spośród wegańskich marek najbardziej znane są te produkujące..buty. Native Shoes (produkcja 100% animal-friendly), Insecta Shoes (buty m.in. z przetworzonych butelek i gumy) czy ROMBAUT (do produkcji używają m.in. celulozy, kamienia, włókien kokosa) to jedynie trzy z wielu polecanych przez PETA wegańskich marek obuwniczych.

Na butach ta historia się jednak nie kończy, bo dzisiaj cała garderoba może być wegańska. Nanushka, węgierska marka, która szturmem podbiła Net-a-Porter i multibrandy na całym świecie (a także Instagramowe feedy wielbicieli mody), swoje kolekcje w dużym stopniu opiera na skórze, wegańskiej skórze należy doprecyzować. Koszule, spodnie, sukienki, kombinezony – wyglądają jak kreacje all-leather za milion dolarów, z tą różnicą, że nie ma w nich procenta skóry w tradycyjnym tego słowa znaczeniu.

Vaute, pierwsza marka wegańska, która pokazała się na NYFW, oferuje swetry i płaszcze będące efektem mariażu mody, miłości do zwierząt i technologii. Nie znajdziecie tam wełny, piór czy skóry, ale czy to źle?

View this post on Instagram

Good News/Bad News: [BAD FIRST 😭] We are not running production this season and OUR ONLY SALE OF THE SEASON starts tomorrow, while we try to figure out what the future holds for VAUTE. [GOOD ♥️] We love you! Gowns, Coats & Sweaters will be ready to ship NOW. When I started VAUTE in 2008, vegan fashion wasn’t a thing. People thought I was crazy when I told them I had quit everything to start this. Since going veg at 10, I had been that weird girl who cried about circus animals & called beauty companies about their testing policies, who never found a place where I felt quite right until, there it was! This place – all of you. VAUTE turned out to be my flag for us to find each other. I created VAUTE because I needed the world to know- whether it cared as much as we do or not- that there wasn’t just another option, but a BETTER option than wearing animals. After creating the category of vegan apparel and breaking history as the first vegan brand to show at NYFW, our mission evolved to going mainstream. It hasn’t been an easy journey. This industry is notoriously brutal. Trying to compete with big brands who can use conventional textiles (like 7-8 live-plucked geese per coat), sweatshop labor, and make everything at a larger economy of scale adds another level of challenge. But as an entrepreneur, the only way to run your company is to do everything you possibly can and believe yours will be the exception to the rule. Most don’t make it to their second birthday, let alone their tenth. Entrepreneurship is an incredibly humbling experience and lessons are learned HARD. You do the best with what you have building something against the odds. On the daily, there is self doubt, shame, guilt, & pressure. But when the coats are done and off to all of you? There’s nothing like it. So where are we now? Ten years later and the world is ready for vegan fashion. But being a pioneer comes first with pouring your blood, sweat, & tears into breaking ground. I’ve been working to find the right partners for us to scale with after the challenges that have come from growing. I have no idea what the future holds, but I am grateful to all of you for this journey. 🐏♥️#fortheanimals

A post shared by VAUTE | Ethical Fashion House (@vaute_nyc) on

Kiedyś mówiło się, że porządna torba powinna być wykonana ze skóry. Dawno i nieprawda! Spójrzcie na Matt&Natt, markę akcesoriów z wegańskiej skóry. Ich torebki i buty cieszą wzrok jak mało które. Nie dość, że designerskie, to jeszcze trwałe.

Wegańska szafa to projekt z przesłaniem, który – o ile tylko konsekwentnie realizowany – musi się udać. Coraz większa różnorodność marek na rynku pozwala podejrzewać, że w najbliższej przyszłości to właśnie wegańskie marki, których asortyment zachwyca tak dizajnem, jak i jakością, staną się realną alternatywą dla wszystkich poszukujących w modzie „czegoś więcej” niż tylko kolejnego ubrania do pękającej w szwach kolekcji. My trzymamy kciuki!

>>> Przeczytaj również: Raport The State of Fashion. Co przyniesie nowy rok?