UOKiK sprawdził składy ubrań dla dzieci. Wieszak z odzieżą dziecięcą ustawiony przy witrynie sklepowej. Na drewnianych wieszakach wiszą m.in. kurtki, swetry, spodnie i ubranka w jasnych, stonowanych kolorach.

Miała być bawełna, był poliester. UOKiK ujawnia prawdziwy skład ubrań dla dzieci

Piżama, która według metki miała zawierać 80% bawełny, w rzeczywistości była wykonana w 100% z poliestru. To jeden z najbardziej rażących przypadków ujawnionych podczas kontroli odzieży dziecięcej przeprowadzonej przez Inspekcję Handlową. W pierwszej połowie 2026 roku sprawdzono 949 partii ubrań dla dzieci do 168 cm wzrostu. Nieprawidłowości formalne i dotyczące oznakowania stwierdzono w 188 z nich, a badania laboratoryjne pokazały, że niemal co czwarta z przebadanych partii miała inny skład niż deklarowany przez producenta.

W tym artykule przeczytasz:

  • jakie nieprawidłowości wykazała kontrola odzieży dziecięcej,
  • ile produktów miało inny skład niż podany na etykiecie,
  • które przypadki wskazane przez UOKiK były najbardziej rażące,
  • co stało się z zakwestionowanymi ubraniami.

949 partii ubrań dziecięcych pod lupą Inspekcji Handlowej

W pierwszej połowie 2026 roku wojewódzkie inspektoraty Inspekcji Handlowej skontrolowały 166 przedsiębiorców – producentów, hurtownie oraz placówki detaliczne. Pod lupę trafiły bluzki, swetry, spodnie, kurtki, bielizna i inne elementy garderoby przeznaczone dla dzieci do 168 cm wzrostu. Łącznie sprawdzono 949 partii odzieży, z czego 113 skierowano do laboratorium UOKiK w Łodzi.

Inspektorzy weryfikowali między innymi, czy ubrania mają informacje o składzie surowcowym, czy nazwy włókien podano po polsku oraz czy procentowy udział poszczególnych materiałów przedstawiono w odpowiedniej kolejności – od największego do najmniejszego. Sprawdzali również dane pozwalające zidentyfikować produkt oraz producenta, importera lub dystrybutora.

Kolorowe ubranka dziecięce zawieszone na wieszaku w sklepie. Na pierwszym planie widać sukienki i bluzki w żółte, białe i wielokolorowe wzory.
fot. Unsplash

Przeczytaj też: UOKiK stawia zarzuty trzem znanym sieciom. Chodzi o sposób oznaczania promocji

„Cotton” zamiast „bawełna”. Problemem były już same metki

Nieprawidłowości formalne i dotyczące oznakowania stwierdzono w 188 partiach odzieży dziecięcej. Kontrolerzy natrafili między innymi na nazwy włókien niezgodne z wymaganiami – na metkach pojawiały się określenia takie jak „cotton” zamiast „bawełna”, „polyester” zamiast „poliester” czy „viscosa” zamiast „wiskoza”.

To jednak nie wszystko. Część przedsiębiorców podawała procentowy skład materiałów w niewłaściwej kolejności. Inspekcja wykryła również rozbieżności między składem deklarowanym przy produkcie w sklepie internetowym a informacjami umieszczonymi bezpośrednio na ubraniu lub jego etykiecie.

Na metce 80 proc. bawełny, w laboratorium – 100 proc. poliestru

Jeszcze bardziej wymowne okazały się badania laboratoryjne. Eksperci UOKiK w Łodzi przebadali 113 partii ubrań, porównując ich rzeczywisty skład z deklaracją producenta. Niezgodności wykryli w 27 przypadkach, czyli 24 proc. przebadanych partii.

Skala różnic była bardzo różna. W niektórych przypadkach odchylenia wynosiły kilka punktów procentowych, ale raport wskazuje również znacznie poważniejsze przykłady:

  • piżama dziecięca Xiaokaitai – deklarowano 80% bawełny i 20% poliestru, badanie wykazało 100% poliestru;
  • kardigan w rozmiarze 128 – na metce 97% bawełny, w rzeczywistości 46,1% bawełny, 48,4% poliestru i 5,5% wiskozy;
  • spódnica dziewczęca LPP – deklarowano 85% bawełny, 10% wiskozy i 5% elastanu, tymczasem wynik badania wskazał 93,6% wiskozy i 6,4% elastanu;
  • bluza dziecięca HD Fashion – deklarowano 95% bawełny i 5% elastanu, a laboratorium wykazało 71,8% bawełny, 23,6% poliestru i 4,6% elastanu.

W wykazie podmiotów odpowiedzialnych za wprowadzenie zakwestionowanych produktów do obrotu pojawiają się m.in. Smyk, Pepco, KiK, LPP i CDRL. Kontrola dotyczyła jednak konkretnych produktów i partii, a nie całej oferty tych firm.

Problem nie kończy się na metce. E-commerce też pod lupą

Metka to nie wszystko. Inspektorzy sprawdzili też, co sprzedawcy obiecują klientom w internecie. I tu również pojawiły się rozbieżności – w części przypadków skład surowcowy podany przy produkcie na stronie sklepu różnił się od tego deklarowanego bezpośrednio na ubraniu lub dołączonej do niego etykiecie.

Zakwestionowane ubrania zniknęły ze sprzedaży. Kontrole nadal trwają

Przedsiębiorcy objęci kontrolą wycofali ze sprzedaży produkty, w których stwierdzono nieprawidłowości, a ci oferujący ubrania o składzie niezgodnym z deklaracją będą musieli pokryć koszty badań laboratoryjnych. UOKiK poinformował również producentów i importerów o wykrytych uchybieniach oraz zobowiązał ich do ich usunięcia.

Na tym działania Inspekcji Handlowej się nie kończą. Kontrole odzieży dla dzieci do 168 cm wzrostu prowadzone są przez cały rok, a UOKiK zapowiada ich kontynuację.

Ekspozycja odzieży dziecięcej w sklepie z trzema manekinami ubranymi w bluzki, sukienkę i spodnie. Przed nimi ułożono stosy kolorowych ubrań dla dzieci.
fot. Unsplash

Sprawdź: Okulary z popularnych sieci pod lupą Inspekcji Handlowej. Nie wszystkie przeszły kontrolę

Zdjęcie główne: Unsplash

Katarzyna Wendzonka

Redaktorka i copywriterka z 8-letnim doświadczeniem oraz absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Od 2017 roku pisze o modzie, urodzie i szeroko pojętym lifestyle'u – teraz również od strony biznesowej. Zawodowo związana między innymi z Fashion Biznes, prywatnie początkująca minimalistka oraz miłośniczka kawy i kryminałów. W wolnych chwilach odkrywa sekrety UX writingu i psychologii.