Louis Vuitton i Donald Trump – dziwna współpraca, o którą nikt nie prosił

519
źródło: youtube.com (The White House)

Louis Vuitton x Donald Trump? Osobliwa współpraca wywołała niemałe zamieszanie w świecie mody. O co dokładnie chodzi w PR-owej wpadce flagowej marki LVMH?

Louis Vuitton, najbardziej wartościowa marka dóbr luksusowych otworzyła fabrykę w Teksasie. LV Rochambeau Ranch, bo taką nazwę nosi placówka, będzie miejscem zatrudnienia dla 1000 Amerykanów oraz zasili gospodarkę USA. Jej otwarcie wywołało jednak niemałe zamieszanie, bowiem w ceremonii przecinania wstęgi uczestniczył nie kto inny, jak Donald Trump.

Na reakcję mediów i fanów marki nie trzeba było długo czekać. Bernard Arnault, prezes LVMH, został oskarżony o wspieranie antyekologicznych działań amerykańskiego prezydenta oraz niepotrzebne angażowanie polityki w sprawy marki modowej. W świetle faktu, że w dzisiejszych czasach moda to wyjątkowo liberalna i otwarta branża, „przyjacielska relacja” z konserwatywnym (a co najważniejsze – kontrowersyjnym) prezydentem to nic innego jak PR-owy strzał w kolano. Szczególnie, jeśli prezydent ten wprost mówi o tym, że nie wierzy w zmianę klimatu, globalne ocieplenie i szkodliwość plastiku, a LVMH stara od lat stara się utrzymać wizerunek koncernu przykładającego wagę do zrównoważonego rozwoju.

Oliwy do ognia dolał sam Trump, który podczas swojej przemowy inauguracyjnej niepoprawnie wymówił nazwę luksusowej francuskiej marki.

Świetnie znam Louis „Wutona”. W swoim życiu wydałem na niego mnóstwo pieniędzy – zażartował amerykański prezydent. Mimo że Bernard Arnault zareagował śmiechem, my nie zamierzamy oceniać poziomu żartu Trumpa.

Arnault ostatecznie spróbował ratować nieciekawą sytuację tłumacząc swoje stanowisko.

Nie jestem tu, by oceniać jego politykę. Nie mam żadnej roli politycznej. Jestem tylko biznesmenem. Pytanie tylko, czy zapraszanie prezydenta na inaugurację fabryki może w ogóle być neutralne politycznie?

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Louis Vuitton coraz popularniejszy wśród Generacji Z