Chiikawa to nowe stworki, które przejęły popularność po Labubu. Kim są?

Koniec mody na Labubu? Teraz dorośli oszaleli na punkcie Chiikawa

Jeszcze rok temu breloczek Labubu był obowiązkowym dodatkiem do torebki, a dziś coraz częściej zastępują go nowi ulubieńcy. Puszyste, małe i wiecznie zapłakane stworki z japońskiej serii Chiikawa są bohaterami najbardziej kasowego filmu roku w Japonii. A ich fani wcale nie są dziećmi.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • skąd się wzięła seria Chiikawa i kim są jej bohaterowie,
  • dlaczego pokochali ją dorośli,
  • jakie rekordy bije film o przygodach stworków,
  • co dzieje się z Labubu i firmą Pop Mart.

Kim jest Chiikawa?

Za serią stoi japońska ilustratorka posługująca się pseudonimem Nagano. W maju 2017 roku napisała w mediach społecznościowych, że chciałaby uciec od współczesnego życia i stać się małym stworzeniem, które po prostu płacze nad swoimi problemami. Z tego wpisu narodziła się postać, a niespełna trzy lata później na Twitterze, dziś platformie X, ruszył komiks. Jego pełny tytuł brzmi „Nanka Chiisakute Kawaii Yatsu”, co można przetłumaczyć jako „Coś takiego małego i uroczego”. Chiikawa to jego skrócona forma.

Przeczytaj także: Wkrótce będą sprzedawać 10 milionów Labubu dziennie. Pop Mart zarobił fortunę i idzie po więcej

Główny bohater przypomina białego chomika. Jest nieśmiały, łatwo wpada w płacz i nie potrafi mówić – wydaje jedynie pojedyncze dźwięki. Towarzyszą mu Hachiware, gadatliwy kotek-optymista z zamiłowaniem do fotografii, oraz Usagi, nieprzewidywalny królik, który przede wszystkim myśli o jedzeniu.

Chiikawa film
Fot. IG @star_fun_english

Dlaczego seria Chiikawa podbiła serca dorosłych?

Choć stworki wyglądają jak maskotki dla przedszkolaków, ich świat wcale nie jest bajkowy. Bohaterowie wykonują nudne i słabo płatne prace, oblewają egzaminy, martwią się o pieniądze i muszą walczyć z groźnymi potworami. Trudno o lepszą metaforę dorosłego życia. Według firmy badawczej GEM Partners przeciętny fan serii w Japonii ma około 40 lat.

Komiks szybko wyszedł poza internet. Do listopada 2024 roku sprzedano ponad 3,6 mln egzemplarzy wydań papierowych i cyfrowych. Od ponad czterech lat na antenie Fuji TV emitowany jest serial animowany, a od 1 października jego angielska wersja językowa jest dostępna w serwisie YouTube.

Prawdziwym sprawdzianem okazało się jednak kino. Pełnometrażowy film „Chiikawa the Movie: The Secret of the Mermaid Island” trafił do japońskich kin 24 lipca. Do 20 września zarobił ponad 15,8 mld jenów, czyli około 100 mln dolarów, i jest najbardziej kasową produkcją tego roku w Japonii. W ciągu 66 dni sprzedano ponad 11,5 mln biletów.

Przeczytaj także: Miliony sprzedanych Labubu i mroczne kulisy sukcesu. NGO alarmuje o łamaniu praw pracowników

Chiikawa jest wszędzie

W Japonii stworki są dosłownie wszędzie. Pojawiały się już na butach Converse, gadżetach Sanrio i naklejkach dodawanych do zestawów Happy Meal w McDonald’s. Mają też własne miejsce dla fanów – w lipcu 2025 roku w tokijskiej dzielnicy Ikebukuro otwarto Chiikawa Park. Gdy tydzień później stworki pojawiły się na reklamach na tamtejszym dworcu, zrobiło się tak tłoczno, że ruchem fanów musiała kierować ochrona.

Chiikawa maskotki
Fot. arr.allrightsreserved

Magazyn „nss” wymienia Chiikawę obok Jellycat i Monchhichi wśród marek, które przejmują modę na zawieszki do torebek po Labubu. W Polsce maskotki i breloki z bohaterami serii można znaleźć m.in. w sklepach z gadżetami anime oraz na Allegro.

Co dalej z Labubu?

Labubu, czyli stworek z ostrymi ząbkami i szelmowskim uśmiechem, powstał w 2015 roku jako część serii The Monsters. Wymyślił go Kasing Lung, urodzony w Hongkongu ilustrator, który dorastał w Holandii i inspirował się nordyckimi baśniami. Cztery lata później artysta nawiązał współpracę z chińską firmą Pop Mart, która sprzedaje figurki w zaklejonych pudełkach, tzw. blind boxach. Światowa kariera Labubu rozpoczęła się w kwietniu 2024 roku, kiedy z breloczkiem pokazała się Lisa z zespołu Blackpink. Ponad rok później mierząca 1,2 m figurka została sprzedana na aukcji w Pekinie za 170 tys. dolarów.

Przeczytaj także: Kryzys na rynku zabawek? Nie dla Labubu! Figurka zwiększyła zyski Pop Martu o 350 procent

Teraz moda na Labubu wyraźnie słabnie. W marcu kurs akcji Pop Martu spadł o ponad 22 proc. W pierwszym półroczu przychody firmy wzrosły o 24 proc., do 17,2 mld juanów, podczas gdy rok wcześniej rosły w tempie przekraczającym 200 proc. Sprzedaż poza Chinami spadła o 11 proc., a spółka jest dziś warta mniej niż połowę swojej szczytowej wyceny.

Labubu nie znika jednak z rynku. W Chinach Pop Mart wciąż sprzedaje coraz więcej, a Sony Pictures przygotowuje film o stworku. Wyreżyseruje go Paul King, twórca „Paddingtona”. Czy Chiikawa na dobre zajmie miejsce Labubu? Tego jeszcze nie wiadomo. Pewne jest jedno: moda na urocze maskotki zmienia się szybciej niż kolekcje w sieciówkach.

Labubu
Fot. Pexels