Osoba w bordowej bluzce i czarnych rękawiczkach medycznych nabierająca preparat Xeomin do strzykawki, ilustrująca temat: jakich zabiegów nie może zrobić kosmetyczka.

Jakich zabiegów nie może ci zrobić kosmetyczka? Ministerstwo Zdrowia jasno stawia granice

Rynek usług beauty w Polsce od lat rozwijał się szybciej niż przepisy. Zabiegi z pogranicza kosmetologii i medycyny estetycznej były wykonywane nie tylko w gabinetach lekarskich, ale także w salonach kosmetycznych. To się zmieniło. Stanowisko Ministerstwa Zdrowia, podtrzymywane w kolejnych komunikatach i interpretacjach, jednoznacznie porządkuje kompetencji. Pytanie tylko, jakich zabiegów nie może ci zrobić kosmetyczka? W tym artykule wyjaśniam, co oznaczają nowe regulacje w praktyce.

W artykule przeczytasz:

  • jak resort zdrowia definiuje medycynę estetyczną;
  • jakich zabiegów nie może ci zrobić kosmetyczka według aktualnych interpretacji;
  • dlaczego botoks i wypełniacze są zarezerwowane dla lekarzy;
  • które usługi kosmetyczne nadal pozostają legalne;
  • co nowe regulacje oznaczają dla klientek salonów beauty.

Medycyna estetyczna a kosmetologia – oficjalne stanowisko resortu zdrowia wyznacza granice kompetencji

Zgodnie ze stanowiskiem Ministerstwa Zdrowia procedury medycyny estetycznej są świadczeniami zdrowotnymi. Oznacza to, że mogą być wykonywane wyłącznie przez osoby posiadające prawo wykonywania zawodu lekarza lub lekarza dentysty. Kluczowe jest tu nie miejsce zabiegu, ale jego charakter – jeśli dochodzi do naruszenia ciągłości tkanek, podania produktu leczniczego lub wyrobu medycznego w sposób inwazyjny, mówimy o procedurze medycznej.

Kosmetyczka i kosmetolog nie są zawodami medycznymi w rozumieniu ustawy. Nawet szerokie doświadczenie czy ukończone kursy nie dają im prawa do wykonywania procedur zastrzeżonych dla lekarzy.

Resort zdrowia mówi „stop”. Medycyna estetyczna wyłącznie w rękach lekarzy

Jakich zabiegów nie może ci zrobić kosmetyczka? Konkretna lista procedur zastrzeżonych dla lekarzy

Największe zmiany dotyczą zabiegów iniekcyjnych oraz procedur ingerujących w głębsze warstwy skóry. Zgodnie z aktualnym stanowiskiem resortu zdrowia kosmetyczka nie może wykonać:

  • zabiegów z użyciem toksyny botulinowej, potocznie nazywanych botoksem;
  • iniekcji kwasu hialuronowego, w tym wypełniania ust, bruzd nosowo-wargowych czy wolumetrii twarzy;
  • mezoterapii igłowej, niezależnie od rodzaju preparatu;
  • osocza bogatopłytkowego i fibryny;
  • zabiegów z użyciem nici liftingujących;
  • lipolizy iniekcyjnej;
  • zabiegów wymagających podania leków na receptę.

Ministerstwo Zdrowia jednoznacznie wskazuje, że są to procedury obarczone ryzykiem powikłań zdrowotnych i wymagają wiedzy medycznej, umiejętności diagnozy oraz możliwości udzielenia pomocy w razie wystąpienia działań niepożądanych.

Botoks i wypełniacze pod lupą ministerstwa – dlaczego kosmetyczka nie zrobi tych zabiegów?

W oficjalnych komunikatach podkreślono, że toksyna botulinowa jest lekiem wydawanym na receptę. Jej podanie jest świadczeniem zdrowotnym, a nie zabiegiem kosmetycznym. Przepis dotyczy także wypełniaczy, nawet jeśli są powszechnie stosowane i postrzegane jako małoinwazyjne.

Dla rynku beauty oznacza to koniec praktyki, w której zabiegi te były wykonywane w salonach kosmetycznych pod szyldem usług estetycznych. Dla klientki oznacza z kolei większą przejrzystość i jasny sygnał, gdzie szukać bezpiecznych procedur.

Co kosmetyczka nadal może wykonywać legalnie po zmianach w przepisach?

Nowe regulacje nie oznaczają, że zakres usług kosmetycznych uległ znacznemu ograniczeniu. Kosmetyczka nadal może wykonywać zabiegi pielęgnacyjne i nieinwazyjne, takie jak:

  • zabiegi na twarz i ciało oparte na kosmetykach;
  • peelingi chemiczne o niskim stężeniu, które nie naruszają głębokich warstw skóry;
  • zabiegi z użyciem aparatury kosmetycznej, jeśli nie dochodzi do przerwania ciągłości tkanek;
  • mezoterapię bezigłową;
  • zabiegi bankietowe i pielęgnacyjne.

Granica przebiega tam, gdzie zaczyna się inwazja i ryzyko medyczne.

Chaos interpretacyjny w branży beauty – skutki nowych regulacji dla salonów i klientek

Mimo że stanowisko Ministerstwa Zdrowia jest jednoznaczne, branża beauty wciąż mierzy się z chaosem interpretacyjnym. Przez lata brak precyzyjnych przepisów sprzyjał powstawaniu szarej strefy. Dziś ryzyko ponoszą zarówno wykonawcy, jak i klientki – zabiegi wykonywane przez osoby nieuprawnione mogą skutkować odpowiedzialnością karną i cywilną.

Dla konsumentek oznacza to konieczność większej czujności. Należy sprawdzać, kto wykonuje zabieg, jakie ma uprawnienia i czy procedura odbywa się w gabinecie medycznym.

Dlaczego wprowadzono nowe przepisy, a klientki muszą je znać?

Nowe zasady mają jeden główny cel – bezpieczeństwo pacjentek. Medycyna estetyczna, choć często kojarzona z poprawą wyglądu, pozostaje częścią systemu ochrony zdrowia. Powikłania po źle wykonanych iniekcjach mogą być poważne i długotrwałe.

Czytaj także: Branża beauty tonie w długach. Co może ją uratować?

Zdjęcie główne: pexels.com