“Dzieło stworzone epokę temu może być motywem dla całej kolekcji”. O modzie rozmawiamy z Karoliną Holdą, właścicielką polskiej marki odzieżowej

Sukienki Karoliny Holdy to etyczny wybór dla kobiet, które w ubraniu szukają odzwierciedlenia swoich wartości. Marka zadebiutowała na rynku w tym roku, a pomysł na jej powstanie towarzyszył projektantce od dzieciństwa. O początkach firmy i krawiectwie rozmawiamy z właścicielką brandu KAROLINA HOLDA – twórczynią ubrań, w których indywidualizm oraz etyka zawsze otrzymują pierwszoplanowe role. 

To, z jakimi zawodami obcujemy jako dzieci, ma często wpływ na naszą dalszą twórczość. Tak było w przypadku Karoliny Holdy. Projektantka zaczerpnęła pierwszych inspiracji z pracy prababci, która prowadziła zakład krawiecki.

W jaki sposób rodzina zaszczepiła w Tobie miłość do projektowania i mody?

Karolina Holda: Moja prababcia szyła kostiumy do przedstawień operowych. Często obserwowałam ją przy pracy. Widziałam z jaką pasją łączyła materiały, tak, by w finalnym efekcie kobiety na scenie mogły czuć się silne, pewne siebie i wyjątkowe. Już wtedy zrozumiałam, że ubrania to coś więcej. To nasze medium, przez które możemy wyrażać siebie. W szkole podstawowej dostałam maszynę do szycia i zaczęłam tworzyć pierwsze projekty. Z kolei rodzice przekazali mi wzorce działania biznesowego. Mój tata z wykształcenia jest architektem, dlatego też od małego miałam styczność z procesem kreatywnym, a także prowadzeniem własnego biznesu. Dużo się u mnie w domu o tym rozmawiało, więc bardzo tym przesiąkłam.

Mimo to Twoim pierwszym wyborem studiów nie było projektowanie mody. Dlaczego?

KH: Kiedy szłam na studia, rynek modowy w Polsce był bardzo hermetyczny – paru wiodących projektantów tworzyło stroje na czerwony dywan, a marzenie o przebiciu się w branży wydawało się mało osiągalne. Od początku dążyłam do połączenia sztuki i biznesu, więc zaczęłam studiować architekturę wnętrz i ekonomię. Połączenie tych dwóch kierunków dało mi szeroki wachlarz umiejętności, które bardzo mi się teraz przydają. Chociaż temat mody nie był uwzględniony w kierunkach moich studiów, mieszkając w Londynie zrealizowałam wiele kursów i szkoleń w London Collage of Fashion. Otworzyłam firmę jako architektka, ale nie spełniałam się w tym zawodzie. Dlatego wróciłam do marzenia z dzieciństwa i postanowiłam otworzyć własną markę odzieżową. 

Chociaż odeszłaś od architektury, we wprowadzeniu do świata swojej marki wspominasz, że duży wpływ na produkty marki KAROLINA HOLDA mają zasady Dietra Ramsa. Jak realizujesz je w swoich kolekcjach?

KH: Cenię prostotę i elegancję. Zwracam uwagę na proporcje i kolorystyczne dopasowanie. Tak jak Rams, stawiam na użyteczność, aby ubrania były wygodne. Dekalog Ramsa realizuję stosując metodę projektowania, której celem jest tworzenia rzeczy dające satysfakcję klientkom, nie tylko w wymiarze zaspokojenia podstawowych potrzeb funkcjonalnych. Dobry design jest przemyślany w najmniejszym detalu. Nic nie może być arbitralne ani pozostawione przypadkowi. Staranność i dokładność w procesie projektowania są dla mnie bardzo ważne. Ekologia leży u podstaw marki – tu też oddałam głos pracom prababci. Obserwując jej proces twórczy widziałam, że jedna rzecz może być przerabiana kilkukrotnie. Z długiej sukienki powstawała jej mini wersja, a potem tę samą rzecz można było przeszyć w bluzkę. Mnogość możliwości zainspirowała mnie do dbałości o materiały – wysoka jakość pozwala na wielokrotne przeróbki i metamorfozy każdego projektu. Nie mamy wyboru, musimy poszukiwać nowych sposobów, które nie obciążą w drastyczny sposób naszej planety. Musimy się nauczyć przetwarzać ubrania i niepotrzebne odpady w użyteczne surowce.

Projekty swojej marki określiłaś jako “mariaż tradycji z duchem nowoczesności”. Skąd czerpiesz inspiracje do łączenia starych motywów z nowymi trendami? 

Zewsząd! Natchnienia szukam w podróżach, mogę wtedy obserwować, jak ubierają się kobiety w różnych zakątkach świata. Uwielbiam chodzić na wystawy do muzeów i podziwiać sztukę. Dzieło stworzone epokę temu może być motywem dla całej kolekcji. Oprócz tego dużym źródłem inspiracji jest Internet, albumy o designie, architekturze oraz zebrane przez lata magazyny modowe z całego świata. 

– mówi Karolina Holda.
Od dziecka marzyłaś o tworzeniu kolekcji ubrań. Czy prowadzenie własnej działalności minęło się z Twoimi oczekiwaniami?

KH: Założenie własnej firmy, nie tylko odzieżowej, wiąże się z wieloma aspektami. Wszystko musi być dokładnie przemyślane i zaplanowane, a dopiero potem – zrealizowane. Nie ukrywam, że wymagało to ode mnie wielu nieprzespanych nocy i pokładów wytrwałości. Trzeba mieć dużo siły w sobie i nie zrażać się trudnymi sytuacjami. Takie też pojawiły się na mojej drodze, ale zawsze szły w parze z rozwiązaniem. 

Rozumiem więc, że wytrwałość jest receptą na sukces. A co jeszcze pomogło Ci w tworzeniu marki?

KH: Wydaje mi się, że najważniejsze jest jasne określenie swoich celów. Od początku miałam sprecyzowaną wizję prowadzenia marki i przekazie, jaki ma za sobą nieść. Jestem zwolenniczką małych kroków, więc wszystko przygotowywałam sama. Wiele czytałam, a resztę nadrobiłam rozmową z osobami z branży – to pomogło mi pewniej wejść w branżę modową. Posiadłam wiedze, którą w przyszłości z przyjemnością będę chciała się podzielić z młodymi projektantami. Nie mogę nie wspomnieć tu o dobrze dobranym zespole. Wokół marki zebrałam świetny team, z którym mogę realizować swoje pomysły oraz który bardzo mnie odciąża. Wraz z rozwojem firmy lista zadań się poszerza i zmienia, ale nie budzi to we mnie żadnych obaw. Teraz największą energię do działania dają mi zadowolone klientki i docenienie przez osoby z branży. 

Twoja marka rozwija się w czasach, w których równowaga względem środowiska jest kluczowym elementem dyskusji o modzie. Jak się do niej odnosicie?

KH: Przemysł odzieżowy jest bardzo szkodliwy dla środowiska, jednak siłą rzeczy – ubrania nosić musimy. Zależy mi na tym, by wybierać je mądrze i odpowiedzialnie. Odzież z poliestru niestety trzeba prać często, zazwyczaj po każdym założeniu. Ale sukienek z lnu lub wiskozy już nie. To samo tyczy się rzeczy z wełny. Kupując rzeczy lepszej jakości przy okazji zmniejszamy zużycie wody, której tak brakuje naszej planecie. W KAROLINA HOLDA dążymy do osiągnięcia neutralności pod względem emisji dwutlenku węgla. Po zrealizowanej kolekcji wyliczamy, ile gazów cieplarnianych zostało przez nas wyprodukowanych. Na tej podstawie sadzimy taką ilość drzew, aby zredukować nasz ślad do stanu ujemnego. Oprócz tego, wszystkie materiały, których używamy posiadają certyfikaty wegańskie oraz GRS, a także GOTS, Lenzing, Bemberg i wiele więcej. Z dumą mogę powiedzieć, że ubrania są w 100% szyte przez lokalne szwalnie oraz krawcowe. Tkaniny wybieram tylko od zrównoważonych firm, które do ich farbowania używają naturalnych barwników. Producenci, z którymi współpracuję, w swoich siedzibach posiadają kolektory słoneczne, pompy ciepła oraz nawet własny ul.

Nowa kolekcja marki Karolina Holda ukaże się już we wrześniu. Czym projekty na AW2022 będą różnić się od ostatnich propozycji?

KH: W nadchodzącej kolekcji AW22/23 pokażemy coś nowego, czyli ubrania wykonane ze skór roślinnych, z kaktusa i jabłka. Wzrastająca popularność innowacyjnych materiałów jest dla mnie niezwykle fascynująca, tym bardziej, że mogę z nich tworzyć. Kaktusy są znane z odporności na suszę, więc produkcja materiału na ich bazie nie wymaga użycia dużej ilości wody. Obsadzanie ziemi kaktusami ma też dobroczynny wpływ na sąsiadującą faunę, florę, kondycję gleby i redukcję dwutlenku węgla. A dla fanek skóry naturalnej zaproponujemy materiał garbowany roślinnie. Kolekcja będzie poszerzona o świetnie skrojone marynarki i spodnie z wełny (posiadającej certyfikat RWS), pięknie wykończone kurtki skórzane, a także sukienki w printy z jedwabiu.

Przeczytaj też: Gdzie studiować modę w Polsce?

Newsletter

FASHION BIZNES