Dlaczego potrzebujemy projektantów jak Phoebe Philo?

760
Źródło: www.vogue.com

Ostatnimi czasy świat mody nie może spać spokojnie. Od kiedy w styczniu 2018 roku, świat obiegła wiadomość o przejęciu sterów w domu mody Céline przez Hedi’ego Slimane’a, fani Phoebe Philo nie dają za wygraną. Dlaczego sprawa Slimane’a zyskała aż taki rozgłos? Czy na pewno chodzi tylko o niezaprzeczalną miłość fanów Philo do jej estetyki i talentu? Może konflikt leży gdzieś głębiej? Zacznijmy od początku.

Niezatąpiona Phoebe

Phoebe Philo jako dyrektor kreatywna francuskiego domu Céline, przez prawie dziesięć lat, stworzyła markę, która przeszła do historii. Stojąc na czele Céline kreowała trendy – spódnice midi, plisy, wysoka talia, bieliźniane sukienki, odniesienia do folkloru, futrzane klapki czy piżamowe zestawy. Nie wspominając o wykreowaniu „It bags”, które mogły konkurować z torbami Louis Vuitton czy Gucci, co nie wydarzyło się we francuskim domu mody nigdy wcześniej.

Nie tylko zaprojektowane przez brytyjską projektantkę ubrania skradły serca kobiet, ale także jej osobisty styl. To właśnie Phoebe Philo wykreowała modę na noszenie wygodnych butów Stan Smith marki Adidas. Po raz pierwszy pojawiła się w nich po pokazie Celine wiosna/lato 2011. Dziś nosi je cały świat.

Phoebe Philo nie tylko tworzyła piękne projekty. Można śmiało powiedzieć, ze stworzyła wizerunek współczesnej kobiety – odważnej, ambitnej, nowoczesnej, eleganckiej. Philo nie miała klientek, miała za to wyznawczynie. Kobiety, które nie mogły sobie pozwolić na posiadanie w szafie ubrań z metką Céline mogły znaleźć je w sieciówkach, które niejednokrotnie kopiowały genialne projekty wybitnej projektantki.

Ubrania Phoebe Philo wyróżniały się prostotą i oryginalnością jednocześnie. Choć często minimalistyczne, zrozumienie ich przychodziło po czasie. Po czasie, gdy świat obiegały zdjęcia kobiet na ulicach największych stolic mody ubranych w marynarki, oversize’owe płaszcze, midi spodnie i trzymających w dłoni kultową „it bag” od Céline.

Stworzyła ubrania, które pozwoliły kobiecie poczuć się pewnie, wygodnie i elegancko jednocześnie. Kobieta ubrana w Céline mogła iść podbijać świat. Pokazała modę, która była dla współczesnej kobiety pociągająca, mimo ze w projektach na próżno doszukiwać się seksownych akcentów. Możemy za to, jak nigdzie indziej do tej pory, odnaleźć siebie.

Era skandalu

Hedi Slimane wywołał niemałą rewolucje. Już sama wiadomość o jego „dyrekturze” była szokująca dla świata mody. Estetyka byłego dyrektora kreatywnego Saint Lauren niczym nie przypominała tej wykreowanej przez Philo i pokochanej przez kobiety. Zresztą nie od dziś Hedi uważany jest za buntownika świata mody. To on skrócił nazwę kultowego Yves Saint Lauren. Ubrania domu mody, za czasów rządu Slimane’a znane były z czerni, bieli, odważnych krojów, krótkich sukienek. Ociekały seksapilem i zdecydowanie kreowały wizerunek młodej , pięknej i zmysłowej kobiety. Można śmiało powiedzieć ze były przeciwnym biegunem projektów Philo.

Szybko mogliśmy utwierdzić się w przekonaniu, że historia zatoczy koło. Hedi Slimane wyraźnie zaznaczył swój nowy teren. Najpierw przedstawił światu swój pierwszy projekt – torebkę, którą zaprezentowała Lady Gaga, której styl zdecydowanie nie wpisuje się w estetykę Céline. Następnie zastosował ten sam zabieg co w przeszłości, przekształcając nazwę marki, poprzez usunięcie akcentu.

Na Instagramie Celine, zniknęły wszystkie zdjęcia projektów Philo, a z czasem pojawiła się fotografia z pierwszej kampanii nowego dyrektora kreatywnego. Do złudzenia przypominało kadr z pierwszej sesji wizerunkowej Sliman’a dla Saint Laurent z sezonu wiosna-lato 2013. Na Paris Fashion Week nikt już nie miał wątpliwości, że Slimane tworzy Celine na po swojemu. Mini sukienki, połysk, głębokie dekolty, rock and roll – gdzieś to już kiedyś widzieliśmy.

Kobieca rewolucja

O co wiec cały ten hałas ? Oczywiście, można zrozumieć rozczarowanie fanów Céline, gdy zostają postawieni przed faktem dokonanym, ale czy na pewno w zmianie dyrektora leży problem? Czy kobiety na świecie buntują się na Slimane’a ze względu na usunięcie akcentu, zdjęć z Instagrama czy może chodzi o Lady Gage? Prawdopodobnie chodzi o dużo więcej.

Przyglądając się całej sytuacji można dojść do wniosku, że kobiety mają dość. Nie chcą mody, która nadaje się tylko do zaprezentowania na wybiegu. Chcą ubrań, które sprawdzą się w codzienności, gdy biegną do pracy, rozwijają swoje pasje, spełniają się w swoich rolach i sięgają po marzenia. Nie chcą być rozbierane, ale pięknie ubrane. Mówią „nie” wychudzonym ciałom i ideałom, które istnieją tylko po przeróbce w Photoshopie. Chcą być sobą i nie pozwolą, by zostało im to odebrane.

Trend ten widać na wybiegach podczas pokazów wiosna-lato 2019. Valentino i stojący na czele domu mody Pierpaolo Piccioli zaprezentował sportową elegancje, długie plisowane spódnice, luźne spodnie i koszule, które nie podkreślają figury, ale dają komfort właścicielkom. Jonathan Anderson stworzył dla Loewe kolekcję, która jest idealnym połączeniem sportowej elegancji. Chitose Abe z Sacai zachwyca awangardowym krojem, zarazem nie odkrywając więcej niż jedno ramię.

Stella McCartney stworzyła dla kobiet oversize’owe garnitury, a Haider Ackermann dopasowane i oryginalne marynarki. Clare Waight Keller ubrała modelki na pokazie Givenchy niczym prawdziwe businesswomen, a dla wyrazistego efektu nadały im spodnie bojówki. Na wybiegu podczas pokazu domu mody Prada mogliśmy podziwiać gorący trend, jakim są kolarskie spodenki, a także luźne sukienki, którym daleko było do seksownych, wieczorowych kreacji. Po raz kolejny nie zawiódł Virgil Abloh, który przedstawia kobietę jako silną i odważną. Kolekcja na sezon wiosna/lato 2019 zachwyca oryginalnym połączeniem delikatnych tiuli ze sportowymi zestawami.

Po pokazach w głowach krytyków, dziennikarzy, a przede wszystkim kobiet rodziły się pytania: czy zaprezentowane ubrania służą współczesnej kobiecie? Czy sprawdzają się w codziennym życiu kobiety – nie dziewczyny czy nastolatki, ale dojrzałej, świadomej swojej wartości kobiecie?

W tym sezonie nie ma litości dla fantazyjnych, niekorzystnych eksperymentów projektantów. Nie ma miejsca dla półnagich, poprzebieranych dziewczyn na wybiegach, których stylizacji w normalnym życiu nikt nie miałby ochoty odtworzyć. Nadszedł czas, gdy kobiety mówią „dość” i oczekują od projektantów szacunku. Teraz pora, aby oni odpowiedzieli.

Przeczytaj również: PRAWO W MODZIE: Czy bloger może publikować zdjęcie z przypadkowo uchwyconymi osobami?