Ogłoszenie porozumienia w sprawie sprzedaży InPostu wywołało lawinę komentarzy i pytania o przyszłość jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich firm e-commerce. W centrum dyskusji znalazła się kwestia „polskości” spółki po przejęciu przez zagraniczne konsorcjum. Zarząd InPostu i Rafał Brzoska odpowiadają wprost: siedziba, zarządzanie i podatki pozostaną w Polsce.
Sprzedaż InPostu rozpaliła debatę w Polsce
Poniedziałkowa informacja o porozumieniu w sprawie sprzedaży InPostu natychmiast stała się jednym z najgorętszych tematów w polskim internecie. Pojawiły się gratulacje od polityków i menedżerów, w tym byłego premiera Mateusza Morawieckiego oraz byłego prezesa Orlenu Daniela Obajtka. Równolegle zaczęły pojawiać się głosy krytyczne i pytania: czy przejęcie przez zagraniczne podmioty oznacza, że InPost „przestanie być polski”?
Obawy dotyczą przede wszystkim nowej struktury właścicielskiej i faktu, że pakiet kontrolujący znajdzie się w rękach amerykańskich inwestorów.
Dowiedz się więcej: InPost na sprzedaż. Co dalej z paczkomatowym gigantem?
Kto przejmie kontrolę nad InPostem?
Zgodnie z ogłoszonym porozumieniem, po finalizacji transakcji pakiet kontrolujący w InPoście będą posiadać:
- Advent International (USA) – 37 proc. udziałów,
- FedEx (USA) – 37 proc. udziałów.
Pozostałe udziały trafią do:
- A&R Investments (wehikuł inwestycyjny Rafała Brzoski) – 16 proc.,
- PPF Group (Czechy) – 10 proc..
Oznacza to, że dominujący wpływ właścicielski faktycznie przejdzie w ręce amerykańskich podmiotów. Warto jednak zauważyć, że InPost już dziś nie jest spółką w pełni „polską” kapitałowo.
InPost już wcześniej miał zagranicznych akcjonariuszy
Przed ogłoszeniem sprzedaży znacząca część akcji InPostu należała do inwestorów zagranicznych. Obecny akcjonariat wygląda następująco:
- PPF Group – 28,75 proc.,
- A&R Investments (Rafał Brzoska) – 12,49 proc.,
- Advent International – 6,50 proc.,
- Norges Bank – 5,01 proc..
Pozostałe pakiety, poniżej 5 proc., znajdują się m.in. w rękach kilku polskich funduszy inwestycyjnych. Łącznie ponad 40 proc. udziałów InPostu już wcześniej należało do podmiotów z Czech, USA i Norwegii.
Brzoska odpowiada: siedziba, zarząd i podatki zostają w Polsce
W odpowiedzi na narastające wątpliwości zarząd InPostu oraz sam Rafał Brzoska wydali jednoznaczne zapewnienia. Spółka podkreśla, że:
- główna siedziba InPostu pozostanie w Polsce,
- kluczowa kadra zarządzająca nadal będzie działać z Polski,
- podatki będą nadal płacone w Polsce.
Rafał Brzoska odniósł się do sprawy również w mediach społecznościowych, podkreślając, że Polska pozostanie centrum operacyjnym i decyzyjnym Grupy InPost.
„Nasza główna siedziba, marka, kadra zarządzająca oraz kluczowe kompetencje innowacyjne pozostaną w Polsce, która nadal będzie stanowić centrum realizacji skutecznej strategii Grupy” – napisał Brzoska, dodając, że oznacza to również dalsze płacenie rekordowych podatków w kraju.
Brak integracji marek InPost i FedEx
W oficjalnym komunikacie zaznaczono również, że InPost i FedEx nie będą integrować swoich marek ani operacji. Spółki mają pozostać niezależnymi podmiotami i konkurentami na swoich rynkach. Współpraca ma dotyczyć wyłącznie wybranych obszarów i opierać się na umowach zawieranych na warunkach rynkowych. Jej celem jest wykorzystanie komplementarnych kompetencji – globalnej sieci FedEx oraz infrastruktury paczkomatowej InPostu.
Analitycy studzą emocje: „w biznesie nic nie jest na zawsze”
Choć deklaracje zarządu uspokajają rynek, analitycy zwracają uwagę na potencjalne ryzyka. Zdaniem Kamila Szczepańskiego z XTB, dominująca pozycja FedExu i Adventu w konsorcjum może w przyszłości rodzić napięcia. – W komunikatach podkreśla się, że spółka ma kontynuować działalność pod przewodnictwem Rafała Brzoski, ale w biznesie nic nie jest na zawsze – ocenia analityk.
Sam Brzoska zapewnia jednak, że pozostaje w pełni zaangażowany w kierowanie Grupą InPost.
15,60 euro za akcję. Co dalej z transakcją?
Konsorcjum wyceniło akcje InPostu na 15,60 euro za sztukę, co daje łączną wartość spółki na poziomie 7,8 mld euro. Zakończenie transakcji planowane jest na drugą połowę 2026 roku.
Przeczytaj również: Dlaczego 4F nie ubiera polskich olimpijczyków? Afera na igrzyskach w Mediolanie 2026 i decyzja PKOl
