Jeszcze kilka lat temu była jedną z najbardziej rozpoznawalnych przedsiębiorczyń młodego pokolenia w polskiej modzie. Laura Reiss-Vogel – założycielka marki Laurella – po sprzedaży udziałów inwestorowi i utracie kontroli nad firmą musiała zacząć od nowa. Dziś rozwija kilka nowych projektów i świadomie rezygnuje z agresywnego skalowania biznesu. Jak wynika z obszernego wywiadu dla „Forbes Women” dla Piotra Zielińskiego, przedsiębiorczyni buduje obecnie portfolio nowych marek i zmieniła podejście do prowadzenia firmy – stawiając na rentowność, mniejszą skalę i większą niezależność.
Nowy rozdział po Laurelli. Dwie marki i zupełnie inna strategia
Po odejściu z Laurelli Laura Reiss-Vogel zaczęła rozwijać nowe projekty biznesowe. Najważniejszym z nich jest marka torebek Loreve, która wystartowała w 2025 roku.
Jak opowiada w wywiadzie dla „Forbes”, start sprzedaży był spektakularny – w ciągu pierwszych 20 minut od uruchomienia sklepu marka wygenerowała ponad milion złotych przychodu. W pierwszym roku działalności sprzedaż Loreve sięgnęła około 16 mln zł, a biznes okazał się bardzo rentowny. Model działania jest jednak zupełnie inny niż w przypadku Laurelli. Reiss-Vogel buduje niewielki, wyspecjalizowany zespół i pracuje głównie w modelu zdalnym. Jak podkreśla, dziś zależy jej bardziej na stabilności niż na szybkim wzroście. Firma nie inwestuje agresywnie w ekspansję ani w rozbudowę struktur. Zamiast tego skupia się na wysokiej marży i limitowanych kolekcjach.
Kosmetyki i biżuteria – kolejne projekty w portfolio
Równolegle przedsiębiorczyni rozwija również inne biznesy. Jednym z nich jest marka kosmetyczna Perlea (wcześniej funkcjonująca pod nazwą Laura Coco Reiss), która – jak wynika z wywiadu dla „Forbes” – generuje około 500 tys. zł miesięcznej sprzedaży. Początkowo produkty trafiły także do sieci drogeryjnych, jednak firma wycofała się z tego modelu dystrybucji. Powodem były niższe marże i silna presja promocyjna ze strony sieci. Obecnie marka wraca do strategii sprzedaży bezpośredniej przez własny sklep internetowy. Dodatkowo w portfolio przedsiębiorczyni znajduje się również projekt biżuteryjny, a częścią biznesów operacyjnie zarządza jej mąż, Marcin Vogel.
Wyświetl ten post na Instagramie
Laurella – marka, która zbudowała jej pozycję
Historia Reiss-Vogel w branży mody zaczęła się od marki Laurella, którą stworzyła praktycznie od zera. Brand szybko zdobył popularność w polskim e-commerce modowym dzięki charakterystycznym wzorom, mocnej komunikacji w social mediach oraz społeczności zbudowanej wokół marki osobistej założycielki. W szczytowym momencie – jak przypomina „Forbes” – firma osiągnęła 23 mln zł przychodu i 3,2 mln zł EBITDA w 2021 roku. W tym samym roku większościowy pakiet udziałów (51 proc.) przejęła notowana na GPW Grupa Kapitałowa Immobile, która planowała budowę większej grupy modowej wokół marek takich jak Quiosque.
Jak wynika z relacji Reiss-Vogel w wywiadzie dla „Forbes”, wizja rozwoju szybko zaczęła się jednak rozchodzić. Spór dotyczył m.in. strategii dystrybucji i rozwoju sprzedaży stacjonarnej. Według przedsiębiorczyni decyzje inwestora doprowadziły do marginalizacji sprzedaży online i ograniczenia jej wpływu na rozwój marki.
Utrata kontroli nad firmą i upadek projektu
Konflikt pomiędzy założycielami a inwestorem zakończył się całkowitym odejściem Reiss-Vogel z firmy. Jak opisuje w rozmowie z „Forbes”, w pewnym momencie straciła dostęp do kont bankowych spółki i realny wpływ na decyzje operacyjne. Finalnie założycielka oddała również pozostałe udziały, definitywnie kończąc swoją przygodę z Laurellą.
Projekt budowy większej grupy modowej przez GK Immobile nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Spółka poniosła wysokie koszty inwestycji w segment modowy, a część osób odpowiedzialnych za przejęcie Laurelli odeszła z organizacji. W 2024 roku marka Laurella została przejęta przez Monnari Trade, które przejęło jej aktywa i prawa do brandu.
Biznes w duchu „slow”
Dziś Reiss-Vogel deklaruje, że nie chce wracać do modelu prowadzenia biznesu, który funkcjonował w czasach Laurelli. Obecnie buduje firmy w sposób bardziej zrównoważony i nie odczuwa presji szybkiej ekspansji czy pozyskiwania inwestorów. Przedsiębiorczyni podkreśla również, że chce więcej czasu poświęcać rodzinie i wychowaniu dzieci.
Co stało się z marką Laurella?
Losy Laurelli po odejściu jej założycielki potoczyły się burzliwie. Marka została w 2021 roku sprzedana większościowo Grupie Kapitałowej Immobile, która planowała stworzyć większy modowy konglomerat skupiony wokół kobiecych brandów, m.in. Quiosque i Laurelli. Strategia ta nie przyniosła jednak oczekiwanych efektów. Po kilku latach inwestor wycofał się z projektu i sprzedał spółkę PBH S.A. – właściciela marek Quiosque, Laurella i Akardo – za symboliczne 100 tys. zł, mimo że jej wartość księgowa sięgała blisko 100 mln zł. Sytuacja finansowa firmy szybko się pogorszyła. Jak informowała „Wyborcza.biz”, w październiku 2025 roku PBH S.A., zadłużona na ponad 51,5 mln zł, złożyła wniosek o upadłość. Spółka dysponowała wówczas głównie znakami towarowymi swoich marek, a jednocześnie pojawiały się problemy z wypłatami dla pracowników oraz zwrotami dla klientów sklepów internetowych.
Dowiedz się więcej: Miał być modowy sukces, jest wniosek o upadłość. Co dalej z Laurellą i Quiosque?
