OPINIE: Paryskie wystawy, które koniecznie musicie odwiedzić

193

Moda w muzeum? TAK! Szczególnie w 2018 roku. O wystawie Heavenly Bodies słyszał prawdopodobnie każdy wyznawca mody (i nie tylko), ale nie trzeba podróżować aż do Nowego Jorku, by nacieszyć oczy wyjątkowymi kreacjami. Wakacyjne wyjazdy to dobry czas, by liznąć trochę kultury. Niemal każde większe miasto może się pochwalić galerią, muzeum czy salą wystawową, a wizyta w nich to dobry pomysł na letnie popołudnie.  

Ja postawiłam na Paryż i… był to bardzo dobry wybór. Pięć dni – pięć modowych wystaw. Too much? Mimo szczerych chęci nie każdy dzień poświęciłam na podziwianie eksponatów (nie żałuję – moda na Roland Garros to także wdzięczny temat do obserwacji!), ale wiem już co w kulturalno-modowej trawie piszczy. Jeżeli planujecie podróż do stolicy Francji – służę pomocą.

Musée Yves Saint Laurent

Jeden z najnowszych nabytków kulturalnych Paryża. Swoje podwoje dla publiczności muzeum YSL otworzyło zaledwie 9 miesięcy temu i z miejsca stało się jednym z najchętniej odwiedzanych w Paryżu. Zlokalizowane w kamienicy, w której przez lata znajdowała się siedziba marki i pracownia projektanta, już od wejścia przenosi odwiedzających w luksusowy świat mody. Mimo że sama wystawa jest niewielka, prezentuje wszystko co o YSL warto wiedzieć. Od pierwszych szkiców i magazynów tworzonych przez Yvesa, przez najbardziej spektakularne kostiumy (w tym haute couture) i biżuterię tworzoną specjalnie na potrzeby pokazów, aż po pracownię projektanta – najbardziej magiczne miejsce w całym muzeum. Odwzorowane w najmniejszych szczegółach – na stołach panuje „artystyczny nieład” tak jakby projektant właśnie opuścił pomieszczenie. Rozrzucone mazaki i bruliony, zwisające skrawki materiałów, szkice i zdjęcia Mouijk – buldoga francuskiego, ukochanego zwierzaka YSL. To jedyna okazja, żeby pobyć tak blisko mistrza Yvesa – niestety, kolejka oczekujących na to niezwykłe spotkanie rośnie… Następny przystanek to sala telewizyjna, gdzie w krótkich video najbliżsi współpracownicy projektanta opowiadają o procesie tworzenia i promocji kolekcji. Duża dawka wiedzy gwarantowana! Obecność obowiązkowa.

MARGIELA / GALLIERA, 1989-2009, Palais Galliera Musée de la Mode de la Ville de Paris

Krążą pogłoski, że tę wystawę najbardziej tajemniczy projektant na świecie nadzorował samodzielnie. Ba, mówi się, że to sam Martin Margiela zgłosił się do Palais Galliera z pomysłem jej organizacji.

Wystawa przybliża każdą kolekcję (od pierwszej aż do ostatniej) stworzoną przez Martina Margielę dla własnej marki. Oprócz ubrań (słynny sweter ze skarpetek – wraz z instrukcją czy kurtka-kołdra) i dodatków (buty tabi w każdej postaci), wystawa prezentuje także mini-pokoje wypełnione rzeczami ważnymi w historii marki. Znalazły się tam m.in. fuksjowe, brokatowe szpilki (pierwsze, inne niż tabi, buty wykorzystane przez Margielę w kolekcji!) czy gazeta codzienna „MMM”, o której prawdopodobnie niewielu słyszało. Znany z niecodziennych pomysłów projektant (pokazał kolekcję na opuszczonej stacji kolejowej, zaprezentował modelki w witrynie sklepowej itp.) postanowił zrezygnować z pokazu kolekcji jesień-zima 2005, w zamian prezentując ją w luksusowym „brukowcu”, który odebrać można było tylko w wyznaczonych miejscach w Paryżu (oczywiście znanych nielicznym). Mistrz brandingu? Takich historii na tej wystawie jest dużo, dużo więcej. Każda kolekcja opatrzona jest anegdotą, która pomaga zrozumieć twórczość Margieli i zagłębić się w jego świat – ta wystawa to naprawdę porządna lekcja historii mody awangardowej, której nie znajdziecie w podręcznikach. Chyba, że w katalogu wystawowym – niestety tylko po francusku.

Wystawę można odwiedzać do 15 lipca 2018 r.

MARGIELA, LES ANNÉES HERMÈS, Musée des Arts Décoratifs (MAD)

Po wspaniałej, ubiegłorocznej wystawie Diora, w tym roku MAD postawiło na Margielę. A konkretniej na czas jego współpracy z Hermès. Szwy na wierzchu, oversizowe kroje, przesada kontra elegancja, szyk, jak spod igły. Klientka Hermèsa u Margieli? Mam wątpliwości… Te zauważalne na pierwszy rzut oka różnice, nie przeszkodziły jednak w wyborze Margieli na dyrektora kreatywnego luksusowego domu mody, a całe przedsięwzięcie chyba się opłaciło. Mimo że współpraca była obwarowana kilkoma warunkami – Martin Margiela całkowicie „odciął” się od produktów-ikon Hermès, czyli torebki Kelly czy wielobarwnych, wzorzystych chust, odmawiając wykorzystania ich w kolekcjach, sześcioletni pobyt w luksusowym domu mody, zaowocował wprowadzeniem kilku wyjątkowych produktów. Prawdopodobnie najważniejszym wśród nich jest zegarek Cape Code z podwójnym paskiem – obecny w ofercie do dziś. Ascetyczne, niezwykle proste projekty Margieli dla Hermèsa, MAD zestawiło z ubraniami z jego autorskich kolekcji. Niby zupełnie różne, ale jednak podobne. Mimo że same projekty nie są już tak spektakularne jak te prezentowane w Palais Galliera – wizyta w MAD to świetne uzupełnienie wiedzy, z którego szkoda byłoby zrezygnować.

Wystawę można odwiedzać do 2 września 2018 r.

DE CALDER À KOONS, BIJOUX D’ARTISTES. LA COLLECTION IDÉALE DE DIANE VENET, Musée des Arts Décoratifs (MAD)

MAD to w tym roku chyba najmodniejsze miejsce w Paryżu. Oprócz MARGIELA, LES ANNÉES HERMÈS, do 8 lipca 2018 r. można tam oglądać wystawę biżuterii tworzonej przez artystów. Większość zebranych eksponatów, (a raczej „małych dzieł sztuki”) pochodzi z kolekcji Diane Venet, francuskiej dziennikarki i kolekcjonerki.

Po wystawie spodziewałam się naprawdę wiele, ale… trochę się zawiodłam. Szumnie zapowiadany (nawet w tytule wystawy) Koons to zaledwie jeden mini-naszyjnik. Biżuteria Picassa? Nie jestem pewna, czy artysta chciałby być z nią utożsamiany. Projekt Salvadora Dali (kieliszkowa marynarka) to raczej ozdobny strój, nie biżuteria. Dużym minusem był także sposób prezentacji eksponatów – szkło ze względów bezpieczeństwa rozumiem, ale oświetlenie ustawione tak, że ciężko cokolwiek dostrzec, bo albo jest za ciemno, albo przysłania całą błyskotkę – to ciężko mi zaakceptować. Polecam, ale tylko „przy okazji”.

Wystawę można odwiedzać do 8 lipca 2018 r.

Azzedine Alaïa: “Je suis couturier”, The Fondation Alaïa

Ciężko nazwać Je suis couturier wystawą z prawdziwego zdarzenia. To raczej prezentacja wybranych projektów mistrza, którego śmierć wstrząsnęła światem mody w ubiegłym roku. W Fundacji Alaïa, zlokalizowanej w samym sercu Paryża przy 18 Rue de la Verrerie, w tym samym budynku, w którym projektant mieszkał i pracował, podziwiać można prawdziwe perełki. Królują kreacje w czerni i bieli – krawiectwo na najwyższym poziomie, idealnie wykończone z nieraz zaskakującymi elementami. Materiał ułożony jak harmonijka, sukienka z zakładek czy skórzane przeplatania. Maksymalnie skrócona długość, odkryte ciało i dużo wycięć – to elementy, które mnie zaskoczyły. Do tej pory projekty z metką Alaïa kojarzyły mi się raczej z szatami starożytnej bogini, po wizycie w Fundacji nie jestem przekonana czy projektując Alaïa nie miał w głowie Kim Kardashian? Oczywiście, kreacje zaprezentowane w Paryżu to mały ułamek dorobku projektanta, by poznać go lepiej polecam wycieczkę do Londynu. W Design Museum trwa właśnie wystawa z prawdziwego zdarzenia, retrospektywa Azzedine Alaïa: The Couturier. Gdybyście przechodzili jednak obok 18 Rue de la Verrerie, zajrzyjcie do Fundacji Alaïa. Chociażby po to, by przez chwilę pokontemplować zaskakujący obiekt sztuki nowoczesnej znajdujący się w podwórzu. Co to? Odpowiedź na 18 Rue de la Verrerie.

>>> Przeczytaj również: Propozycja na weekend. Które filmy o modzie warto zobaczyć?