Marki luksusowe i social media

258
źródło: socialmedia-authority.com

Jeszcze kilka lat temu nikt nie podejrzewałby Chanel, Hermesa czy Fendi o „romans” z użytkownikami mediów społecznościowych. Dostępne dla każdego, demokratyczne aplikacje takie jak Instagram, Facebook, YouTube czy Snapchat zupełnie nie pasują do zamkniętego świat(k)a luksusu. Czy aby na pewno?

Biznes to biznes, a miernikiem sukcesu w tym przypadku ostatecznie zawsze będzie pieniądz. Dlaczego więc marki luksusowe miałyby odrzucać okazję do zrobienia interesu? Zwłaszcza, że to właśnie na Instagramie, WeChacie czy Facebooku są klienci. Potwierdza to Sophie Hill, twórczyni Threads Styling czyli appki zakupowej, która pośredniczy w luksusowych zakupach dla klientów z całego świata. Marzy Ci się słynna literka Celine? Ugly shoes Balenciagi? A może najnowsza torebka Victorii Beckham? Kontaktujesz się z ThreadS Styling na Instagramie czy WhatsAppie i gotowe. Zakupy – czasami nawet w 24h – trafiają pod Twoje drzwi. Gdyby interes nie miał przyszłości, żadna z luksusowych marek nie zgodziłaby się na współpracę z Threads Styling. W rozmowie z „Financial Times” Hill przyznała, że obecnie aż 70% klientów jej serwisu to millenialsi i Generacja Z. Nie ma się co dziwić – jak podaje „Forbes” do 2025 roku obie te grupy będą odpowiedzialne za niemal połowę zakupów luksusowych na świecie. I to jest przyszłość.

Marki luksusowe, chociaż nie od razu, dostrzegły potencjał mediów społecznościowych. To w końcu jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy sposób na dotarcie do klienta. Nawet tego dopiero rokującego. Według Digimind, agencji zajmującej się badaniem reakcji w social mediach oraz oddziaływania marketingu na użytkowników mediów społecznościowych, to Instagram „zdobył serca” klientów marek luksusowych. Aż 93% reakcji pochodzących od klientów dotyczy właśnie treści zamieszczanych przez marki luksusowe na Instagramie.

Jedne brandy radzą sobie w sieci lepiej, inne gorzej, ale jeżeli już brać przykład – to tylko z najlepszych.

Oto marki, które udźwignęły ciężar zadania, nie tracąc przy tym ani trochę ze swojej „luksusowości”.

The Row

Mimo, że młoda, dziś zaliczana do kategorii marek ultraluksusowych. Projekty The Row są tak drogie, że sama myśl o cenie przyprawia o zawrót głowy. Pomarzyć jednak zawsze można. „Dziecko” sióstr Olsen to twór wyjątkowy i taki też jest Instagram marki. Ciężko na nim o produkty z metką The Row. Są tam natomiast obrazy, meble, krajobrazy, zdjęcia, rzeźby i wiele innych referencji. Ubrania – wrzucone co jakiś czas zdjęcie z wybiegu czy lookbooka, to tylko przerywnik. Zamiast skupiać się na produkcie, marka woli edukować. Jest przecież tyle ciekawszych tematów – architektura, muzyka, taniec i wiele, wiele innych. 1,1 miliona obserwujących tylko to potwierdza.

Stella McCartney

Marka, o której piszemy dużo bo i jest o czym pisać. Zapierające dech w piersiach kolekcje, walka o środowisko, nieustające poszukiwanie „niemożliwego” – raz jest to skóra z grzybów, innym razem ekologiczny klej. Wszystko co robi Stella McCartney robi na 100%. Dotyczy to także obecności w social mediach. Każda kampania reklamowa, sesja promocyjna, czy po prostu – zwykłe zdjęcie na Instagramie, podkreślają misję i kierunek rozwoju firmy. Przeglądając zdjęcia na Instagramie marki, nie ma wątpliwości, że to brand, któremu przyświeca ważny cel. Wyraźny i spójny przekaz – brytyjska marka osiągnęła w tym mistrzostwo.

Valentino

Pokazy marki to absolutny must miesiąca mody. Projektant Pierpaolo Piccioli wznosi się na wyżyny kreatywności, by dać widzom (i klientkom) to, o czym nie marzyły nawet w najśmielszych snach. Przemiana Valentino, której jesteśmy właśnie świadkami jest warta odnotowania. Ciekawe współprace – z młodymi poetami, którzy otrzymali od Valentino możliwość zaprezentowania światu swojej twórczości w ramach projektu #ValentinoOnLove. Instagramowe akcje jak tak z @subwayhands promująca czytanie i – przy okazji – najnowszą torebkę marki. A także kreacja VLTN czyli projektów dla nieco młodszych klientów, których może niekoniecznie stać na suknie balowe, ale już t-shirt czy bluza są dla nich w zasięgu ręki. Świadome budowanie strategii w social mediach to coś, za co marce należy się pochwała. Z nieco trącącego myszką brandu, który kojarzył się wyłącznie z czerwonym dywanem, Valentino wyrosło na jedną z bardziej popularnych marek. Nie tylko wśród gwiazd filmowych.

View this post on Instagram

Unlike most people on the subway, who scan the rest of the car in curiosity at who might be on board with them, Vicky keeps her focus on the book in front of her. ⁣ “I read slowly, line by line with intention. It’s the smallest details in a book that excite me the most, so I’m always searching for them.” ⁣ Vicky, a major in English literature, is reading a book that explores the interpersonal dynamic between a mother and daughter in 1980s London. She bought the book from @strandbookstore.⁣ “I’ve read this book twice and plan to write my thesis on it. The mother and daughter represent the complete opposite of my childhood. I love how foreign it all is to me. Like a mystery I get to pull apart.”⁣⁣ ⁣⁣ Discover the #VRING bag and its journey with @subwayhands at the link in bio.

A post shared by Valentino (@maisonvalentino) on

Chanel

Według Insightpool agencji badającej trendy w social mediach, francuski dom mody jest najbardziej wpływową marką luksusową w mediach społecznościowych. Chanel przyjęło ciekawą strategię. Żadnego z produktu nie można kupić za pośrednictwem Instagrama, ba – problem jest nawet z zakupami online. Ma być luksusowo, a więc niedostępnie. W swoich kanałach społecznościowych Chanel kreuje więc – pragnienie. I ta strategia się opłaca. Bez względu na to czy chodzi o perfumy, czy kreację haute couture, niemożliwość kupienia produktu od razu (co w dzisiejszym świecie jest nie do pomyślenia) intryguje, może denerwuje i… sprawia, że chcemy tego jeszcze bardziej. Bardziej luksusowo już się chyba nie da.

Louis Vuitton

Marka, o której dzisiaj ciężko zapomnieć. Jej przysłowiowe „pięć minut” trwa co najmniej od czerwca ubiegłego roku, gdy dyrektorem kreatywnym męskiej linii LV został Virigil Abloh. Wtedy się zaczęło. Tęczowy pokaz livestreamowany na cały świat czy hologram wyświetlany na flagowym butiku Louis Vuitton w Nowym Jorku to tylko niektóre z pomysłów nowego dyrektora kreatywnego. Z jednej strony wywołały dużo szumu, z drugiej klienci szybko o tym zapomną. Słaba strategia? Niekoniecznie. Louis Vuitton ma w zanadrzu coś o wiele bardziej interesującego. Któż z nas nie marzy o dalekich podróżach? Inspirujących, trochę egzotycznych, zaskakujących? Louis Vuitton podjął ten trop, a podróż w nieznane (?) to jeden z głównych motywów narracji marki. Pomysł trafiony w 10. Zwłaszcza, że Louis Vuitton i podróże to uzupełniające się historie. Marka, która zaczynała od produkcji kufrów, walizek i toreb podróżnych, dzisiaj wraca do korzeni inspirując do wyprawy w nieznane. A któż z nas nie ma czasami na to ochoty? Najbliższa okazja już 8 maja – z lotniska JFK, na którym odbędzie się pokaz kolekcji cruise Louis Vuitton. Podróż zaplanowana.

Jak widać strategii na działanie w social mediach może być wiele. Jedni decydują się na wypromowanie produktu, chociaż w ciekawy, nienachalny sposób. Inni zamiast skupiać się na marce, „uciekają” w świat inspiracji. Kluczem w każdym przypadku jest dobrze zidentyfikować odbiorcę i uraczyć go takim komunikatem, który zostanie w pamięci na dłużej. To ciężkie, ale z pewnością wykonalne zadanie (patrz powyżej).

Przeczytaj również >>> RAPORT: Kluczowe trendy na wiosnę 2019