5 minut z… Tomaszem Armadą. “Moda w Polsce jest wciąż marginalnym zjawiskiem”

Tomasz Armada to młody projektant, który był wielokrotnie wyróżniany w konkursach modowych i uczestniczył w wielu międzynarodowych projektach. W swoich pracach wykorzystuje recykling i upcykling, a także estetykę wypartą przez kulturę dominującą. Ponadto szukając krytycznego potencjału w modzie, zbliża ją do świata sztuki. W cyklu “5 minut z” Tomasz Armada opowiedział nam o swojej marce.

Moja marka to przede wszystkim…

pasja, sztuka, wzornictwo, moda, edukacja, niezapomniane i emocjonujące pokazy oraz wystawy. To także ambitne i wysokiej jakości projekty, z pietyzmem komponowanych i dobieranych przeze mnie autorskich i zerowastowych konstrukcji, które są wykonywane ręcznie ze starannie wyselekcjonowanych materiałów. Poza tym to unikaty lub krótkie serie, często personalizowane i szyte na miarę w znacznej większości z upcyclingu.

Założyłem własną firmę po to, by…

zmieniać branżę mody w tym kraju, inspirować, edukować, zaspokoić oczekiwania na rynku. Zrobiłem to po to, aby móc się rozwijać, przejść na kolejny level, uzupełnić park maszynowy i móc pracować na zasadzie b2b.

Kiedy słyszę słowo “sukces”, to myślę…

“równowaga” i “harmonia”. To znaczy żyć w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami, być niezależnym, nie szkodzić innym i środowisku.
Dla mnie to możliwość rozwoju i robienia tego, co kocham, a także poznawanie różnych punktów widzenia, współpraca z najciekawszymi artystami tego kraju oraz dbanie o siebie i miłość.

Chciałabym, żeby polska branża modowa…

zaczęła istnieć. Moda w Polsce jest wciąż marginalnym zjawiskiem. Dominuje produkcja odzieży. Moda to dla mnie coś więcej. To, co ja staram się robić, to nie kopiować czyichś rozwiązań i tego, co za granicą. Poza tym mieć wizję, inspirować, organizować pokazy, ciekawe sesję zdjęciowe oraz ambitne projekty, na pograniczu mody, sztuki, eksperymentu i nauki. Chcę wyznaczać trendy i kierunki dla innych.

kolekcja Glamsur Tomasza Armady, fot. Tymek Kałużewski

Gdybym mógł wprowadzić jedną zmianę/przepis, by ułatwić funkcjonowanie mojej firmie, to…

wprowadziłbym jedną zmianę ustawową, utrudniającą psucie prawa i zapewniającą stabilność prawną i podatkową. Proponowałbym też odciążenie z podatków podobnych mi mikroprzedsiębiorców i uszczelnienie systemu finansowego w taki sposób, aby wielkie korporacje zaczęły płacić podatki w Polsce.

Biznesowo inspirują mnie…

piosenki Sandry S, bezkompromisowe afirmacje sukcesu i pieniędzy. Poza tym One Punch Man, Musashi Miyamoto, Lady Gaga, Jeff Koons, Andy Warhol oraz Demna Gvasalia

Kiedy patrzę na globalne marki modowe…

nie widzę nic ciekawego. O wiele bardziej inspirują mnie lokalni projektanci z RPA, Nigerii, Bułgarii, Ukrainy, Berlina i innych zdecentralizowanych ośrodków mody.

Z globalnych marek/projektantów imponują mi…

wszyscy niezależni projektanci, którzy znaleźli się razem ze mną na liście amerykańskiego “Vogue’a”. Wskazała ona 27 młodych, najciekawszych projektantów mody w artykule pt. “World Class: Meet the New Generation of Global Independent Designers“.

Największy problem, z jakim mierzy się moja marka…

dotyczy tego, że trudno odnaleźć mi godnych zaufania i profesjonalnych asystentów, którzy podzielaliby ze mną pasję, zaangażowanie, pracowitość i wnosiliby coś do mojej marki.

kolekcja Glamsur Tomasza Armady, fot. Tymek Kałużewski

Przełomowa decyzja, która pomogła mojej firmie się rozwinąć…

to zmiana modelu pracy z bycia freelancerem na założenie działalności. Poza tym przejście szkoleń biznesowych i pozyskanie dotacji umożliwiającej uzupełnienie wymarzonego parku maszynowego, dzięki któremu stałem się samowystarczalny i mogę wykonać wszystko o dowolnej porze dnia i nocy.

Gdybym miał zacząć tę przygodę od początku, to…

nie dawałbym wykorzystywać innym swojego entuzjazmu i altruizmu. Wcześniej skoncentrowałbym się na robieniu tego co kocham, czyli byciu projektantem i wykładowcą, robieniu wartościowych rzeczy, dla ludzi. Poza tym wcześniej wyrwałbym się z toksycznego i hermetycznego środowiska artystycznego. Bardziej uważałbym na dobór osób będących obok – szczególnie współpracowników. Nie mieszałbym przyjaźni z pracą zawodową, nie dawałbym tylu szans. Nie robiłbym też nic dla nikogo “po koleżeńsku” – prawdziwi koledzy i przyjaciele powinni wspierać Cię biznesowo a nie tylko brać, bądź prosić o zniżki lub darmowe świadczenia.

Najważniejsza biznesowa lekcja, jaką dostałam…

Każdy dzień, spotkanie, rozmowa, ubranie czy projekt jest dla mnie lekcją

W mojej firmie najbardziej inwestuję…

we współpracowników, płacąc im więcej niż sam na tym zarabiam. Ponadto w swój rozwój i edukację oraz poszerzanie możliwości wykonywania projektów z drugiego obiegu.

Zobacz także: 5 minut z… Jackobem Buczyńskim. “Założyłem markę po to, by pokazać nowe oblicze mody”

Newsletter

FASHION BIZNES